Kolejne wczesne pobudki z F1
Po krótkiej przerwie F1 wraca do rywalizacji. Przed nami niezwykle interesujący i jednocześnie niezwykle intensywny okres z tzw. „potrójnym głowaczem” (ang. triple-header). Tydzień po tygodniu, zawodnicy będą ścigać się kolejno w Japonii, Bahrajnie oraz Arabii Saudyjskiej. 29 marca zakończył się okres ramadanu, więc Formuła 1 może powrócić już na Bliski Wschód. Seria rozpoczyna się od Grand Prix Japonii. Klasycznej, kultowej imprezy w kalendarzu F1, której historia sięga 1963 roku. Wówczas to na Suzuce rozegrano pierwszy wyścig właśnie pod nazwą Grand Prix Japonii.

Historia tej imprezy rozdzielona jest między dwa najsłynniejsze tory wyścigowe Kraju Kwitnącej Wiśni. Oczywiście – w erze Formuły 1 zdecydowana większość wyścigów była rozegrana na Suzuce. Natomiast w czterech przypadkach – również w pierwszych dwóch latach F1 w Japonii – miejscem rozgrywania weekendu grand prix był tor Fuji. Ciekawostka statystyczna – najwięcej zwycięstw w tej imprezie ma Michael Schumacher (6). Na drugim miejscu z pięcioma triumfami jest Lewis Hamilton, a więc najlepszy z kierowców, którzy wciąż ścigają się w F1. Cztery razy w Japonii wygrywał Sebastian Vettel, trzy Max Verstappen. Wśród tych, którzy mają na swoim koncie dwa zwycięstwa są m.in. Ayrton Senna, Damon Hill, Mika Hakkinen, czy… Fernando Alonso.
Następne zwycięstwo do statystyk…
Co ciekawe, najbardziej utytułowanym konstruktorem w historii Grand Prix Japonii jest McLaren (9)… zaś wśród dostawców silników rządzi Mercedes (11). Wiele wskazuje na to, że obie te statystyki zostaną w tym roku poprawione. Głównymi faworytami do zwycięstwa w Japonii są bowiem kierowcy McLarena. Bolidy w kolorze Papaya Orange – wykorzystujące naturalnie silniki Mercedesa – to aktualnie najlepsza konstrukcja w stawce F1. Oczywiście nie możemy niczego przesądzać. Zarówno Australia, jak i tym bardziej Chiny, pokazały, że to nie jest obraz totalnej dominacji. McLarena da się ugryźć i zrobić to są w stanie przede wszystkim Ferrari, Mercedes oraz Red Bull w osobie Maxa Verstappena.

Holender zresztą wygrywał w Japonii za każdym razem w erze postcovidowej. Lata 2022-2024 to obraz absolutnej japońskiej dominacji kierowcy Red Bulla. W tym roku o powtórzenie tego wyniku będzie jednak bardzo trudno. Stajnia z Milton Keynes według wielu ekspertów ma czwarty bolid w stawce. Gorszy od McLarena, Ferrari i Mercedesa. Wyłączenie geniusz Verstappena jest w stanie sprawić, że ten samochód jakkolwiek się prowadzi. Jednak nie oszukujmy się – Max nie jest w ten weekend zaliczany do ścisłego grona faworytów.
W Kraju Kwitnącej Wiśni. Dosłownie…
Przesunięcie Japonii na początek sezonu ma swoje niewątpliwe zalety. Chociażby takie, że… jest to okres, na który przypada kwitnięcie kwiatów wiśni. Dokładny termin kwitnięcia różni się w zależności od regionu. Tor Suzuka znajduje się w prefekturze Mie. W dużym przybliżeniu można napisać, że są to dalekie przedmieścia Nagoi. Sama Nagoja jest zresztą w przypadku tej rundy miejscem docelowym dla zespołów. Kiedy w tej okolicy kwitnie wiśnia? A to przypadek… W tym roku w Nagoi wiśnie zakwitły 24 marca, zaś pełny rozkwit ma nastąpić… 3 kwietnia. Czyli jutro. Oznacza to, że w okolicy toru Suzuka nadchodzi najpiękniejszy weekend w roku. Zresztą, ten okres kwitnięcia to w Japonii niemal świętość. Ludzie śledzą ten proces w telewizji a następnie świętują, chociażby organizując pikniki w publicznych parkach. Formuła 1 nie mogła pojawić się tam w lepszym momencie.

Zresztą… Japonia to generalnie jedna z ciekawszych rund w kalendarzu. Kwitnąca wiśnia to tylko jeden z argumentów. Na wszystkich wrażenie musi zrobić okoliczna przyroda i architektura. Tamtejsza kuchnia jest fenomenalna i zaliczana jest do jednych z najlepszych na świecie. A ludzie… znani są z tego, że są niezwykle mili, uprzejmi, kulturalni i pomocni. Do tego niesamowity rozwój technologiczny. Ten kraj jest fascynujący. A tor Suzuka sam w sobie ma jedną z najciekawszych nitek w kalendarzu. Jest to obiekt, który w przeszłości był świadkiem wielu epickich pojedynków.
Nastawcie budziki
Podobnie jak w przypadku Grand Prix Australii oraz Grand Prix Chin, również w przypadku Grand Prix Japonii trzeba będzie wstawać dosyć wcześnie. Piątek oraz sobota to podobny schemat, w którym pierwsza sesja dnia rozpoczyna się o godzinie 4:30, zaś druga o godzinie 8:00 czasu polskiego. W piątek obie te sesje to treningi, zaś w sobotę odpowiednio trening i kwalifikacje. Start niedzielnego wyścigu zaplanowano na godzinę 7:00. Z jednej strony nie jest tak źle… z drugiej – jeśli ktoś planował w weekend wypocząć i się wyspać, to… będzie musiał posiłkować się powtórkami.

Można pocieszać się tym, że jest to ostatni tego typu weekend z wczesnymi pobudkami aż do drugiej połowy listopada, kiedy to odbędzie się Grand Prix Las Vegas. Skądinąd najtrudniejsza do śledzenia runda w całym kalendarzu. Jeśli wierzyć prognozom pogody, to przed nami raczej suchy i w większości słoneczny weekend. Jeśli chodzi o temperatury, to piątek i sobota mogą być jednak dosyć zimne. To może premiować chociażby bolidy Mercedesa, które lepiej radzą sobie w takich warunkach. Warto śledzić rywalizację w Japonii również z kilku innych powodów. Chociażby dla niesamowitych, okazjonalnych malowań bolidów oraz kasków… i dla debiutującego w barwach Red Bulla Yukiego Tsunody. Debiut w głównym zespole w domowym wyścigu. To jest coś…
F1 to brutalna gra, w której nie ma miejsca na sentymenty
Rola kierowcy wyścigowego z założenia oznacza sporą presję. W samej F1 wrażenie to potęguje się do granic możliwości. To świat, w którym zawodnicy poddawani są ciągłym ocenom. W którym nie ma miejsca na sentymenty, uczucia i miękką grę. Presja jest tu koszmarna – dla wielu osób wręcz przytłaczająca. Jeśli ktoś chce być kierowcą Formuły 1, musi nauczyć się z tym żyć. Musi przygotować się na wyzwania, na ogromne wymagania, na stawianie mu – wydawałoby się – niemożliwych do zrealizowania celów. Jeśli nie dasz sobie z tym rady – wylatujesz. Temat jest prosty jak dwa dodać dwa. W kolejce do F1 stoją ludzie, którzy tylko czekają na twój błąd. Nikt nie będzie się zastanawiał.

Tyle w teorii. W praktyce to, co zrobił Red Bull, nie mieści się w głowie zdecydowanej większości wyścigowego świata. Wszystko to, co napisałem wyżej, jest oczywiście prawdą. To o presji, wymaganiach, ciągłych ocenach. Natomiast zwalnianie kierowcy po dwóch wyścigach to jest coś, czego nie da się wytłumaczyć. Liam Lawson jest w tym momencie wręcz ośmieszony, upokorzony. Podejrzewam, że psychicznie jest to najtrudniejszy moment w jego życiu. Dostał pracę, o której marzył od dziecka. Po dwóch wyścigach został z niej wyrzucony. Nie pamiętam drugiej sytuacji, w której kierowca dostałby podobny cios. Dwa wyścigi. DWA.
To nie miało prawa się wydarzyć
Liam Lawson dostał dwa wyścigi. Australię oraz Chiny. Na obu tych torach ścigał się pierwszy raz. W Australii rywalizacja została zaburzona przez opady deszczu, w Chinach mieliśmy weekend sprinterski z wyłącznie jednym treningiem. Umówmy się – to są trudne warunki do tego, aby złapać dobry rytm. Lawson był w obu tych weekendach katastrofalny – to prawda. Natomiast jego zwolnienie po tych dwóch wyścigach to coś, co nie miało prawa się wydarzyć. Nie jestem ani kibicem Lawsona, ani tym bardziej Red Bulla, natomiast to, co wydarzyło się w ostatnich dniach, to jest dla mnie jakieś totalne science-fiction.

Ba – o włos od zwolnienia jest kolejny z pełnoskalowych debiutantów, czyli Jack Doohan. Tutaj sytuacja jest jednak nieco inna. Jeszcze zanim sezon wystartował głośno mówiło się o tym, że Doohan ma pięć wyścigów na pokazanie swojego potencjału. Jeśli nie pokaże nic nadzwyczajnego, w jego miejsce w zespole Alpine pojawi się Franco Colapinto. I umówmy się – dokładnie tak najpewniej się wydarzy. Pamiętam o tym, jak bardzo Alpine było krytykowane za takie podejście. Padały pytania, jak można dać juniorowi pięć wyścigów na pokazanie potencjału? Twierdzenia, że to zbyt krótki czas, zbyt mała próbka… Lawson nie dostał nawet tyle. W Red Bullu musieli dojść do wniosku, że sytuacja jest absolutnie nie do uratowania.
Zdjęcie główne: Zak Mauger / LAT Images / Pirelli F1 Press Area
Harmonogram Grand Prix Japonii 🇯🇵
Dzień Sesja Start Piątek 1. Trening 04:30 Piątek 2. Trening 08:00 Sobota 3. Trening 04:30 Sobota Kwalifikacje 08:00 Niedziela Wyścig 07:00
Klasyfikacja kierowców po Grand Prix Chin 🇨🇳
Poz. Zawodnik Zespół Pkt. 1. 4 🇬🇧 L. Norris McLaren 44 2. 1 🇳🇱 M. Verstappen Red Bull 36 3. 63 🇬🇧 G. Russell Mercedes 35 4. 81 🇦🇺 O. Piastri McLaren 34 5. 12 🇮🇹 A. K. Antonelli Mercedes 22 6. 23 🇹🇭 A. Albon Williams 16 7. 31 🇫🇷 E. Ocon Haas 10 8. 18 🇨🇦 L. Stroll Aston Martin 10 9. 44 🇬🇧 L. Hamilton Ferrari 9 10. 16 🇲🇨 C. Leclerc Ferrari 8 11. 27 🇩🇪 N. Hulkenberg Sauber 6 12. 87 🇬🇧 O. Bearman Haas 4 13. 22 🇯🇵 Y. Tsunoda VCARB 3 14. 55 🇪🇸 C. Sainz Williams 1 15. 6 🇫🇷 I. Hadjar VCARB 0 16. 10 🇫🇷 P. Gasly Alpine 0 17. 30 🇳🇿 L. Lawson Red Bull 0 18. 7 🇦🇺 J. Doohan Alpine 0 19. 5 🇧🇷 G. Bortoleto Sauber 0 20. 14 🇪🇸 F. Alonso Aston Martin 0
Klasyfikacja konstruktorów F1 po Grand Prix Chin 🇨🇳
Poz. Zespół Pkt. 1. McLaren 78 2. Mercedes 57 3. Red Bull 36 4. Williams 17 5. Ferrari 17 6. Haas 14 7. Aston Martin 10 8. Sauber 6 9. Racing Bulls 3 10. Alpine 0
Kalendarz F1 2025
Lp. Runda Tor Data 1.🇦🇺 GP AustraliiMelbourne16.032.🇨🇳 GP ChinSzanghaj23.033. 🇯🇵 GP Japonii Suzuka 06.04 4. 🇧🇭 GP Bahrajnu Sakhir 13.04 5. 🇸🇦 GP A. Saudyjskiej Dżudda 20.04 6. 🇺🇸 GP Miami Miami 04.05 7. 🇮🇹 GP E. Romanii Imola 18.05 8. 🇲🇨 GP Monako Monako 25.05 9. 🇪🇸 GP Hiszpanii Barcelona 01.06 10. 🇨🇦 GP Kanady Montreal 15.06 11. 🇦🇹 GP Austrii Spielberg 29.06 12. 🇬🇧 GP W. Brytanii Silverstone 06.07 13. 🇧🇪 GP Belgii Spa 27.07 14. 🇭🇺 GP Węgier Hungaroring 03.08 15. 🇳🇱 GP Holandii Zandvoort 31.08 16. 🇮🇹 GP Włoch Monza 07.09 17. 🇦🇿 GP Azerbejdżanu Baku 21.09 18. 🇸🇬 GP Singapuru Singapur 05.10 19. 🇺🇸 GP Teksasu Austin 19.10 20. 🇲🇽 GP Meksyku Meksyk 26.10 21. 🇧🇷 GP Brazylii Sao Paulo 09.11 22. 🇺🇸 GP Las Vegas Las Vegas 22.11 23. 🇶🇦 GP Kataru Lusail 30.11 24. 🇦🇪 GP Abu Zabi Abu Zabi 07.12