Spis treści:
- Sytuacja na rynku się zmieniła
- Ropa naftowa najdroższa od długiego czasu
- Co z cenami paliw?
Ropa naftowa drożeje – co dalej?
Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest bardzo daleka od opanowanej. Nie będziemy wdawali się w szczegóły konfliktu, natomiast nie da się przejść obojętnie obok tego, co dzieje się na światowych rynkach. Przed tygodniem, 2 marca, wszyscy obserwowali giełdową reakcję na to, co wydarzyło się 28 lutego w Iranie. Niestety, dzisiaj, czyli 9 marca, sytuacja się powtórzyła. Po wydarzeniach z minionego weekendu i rozwoju wypadków na Bliskim Wschodzie znów z niepokojem spoglądaliśmy jak zareagują rynki. I dzisiejszy wstrząs był nieporównywalnie większy od tego sprzed tygodnia.

Kiedy rynki się otworzyły, ropa naftowa Brent według „tradingeconomics.com” kosztowała już ponad 100 dolarów za baryłkę. W pewnym momencie jej ceny wzrosły nawet w okolice 117 dolarów. To poziomy, które po raz ostatni obserwowaliśmy w 2022 roku, kiedy kumulowały się efekty wirusa oraz sytuacji na Ukrainie. Wszystko to ma oczywiście związek z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie, a przede wszystkim z niezwykle skomplikowaną kwestią Cieśniny Ormuz, przez którą przepływają statki z Zatoki Perskiej na cały świat.
Jakie to może mieć konsekwencje?
Ruch tankowców w cieśninie jest aktualnie ograniczony. Nie chodzi tu wyłącznie o to, czy przepłynięcie przez cieśninę jest fizycznie możliwe, ale również o to, że operatorzy muszą uwzględniać tutaj ryzyko. Wszystko to prowadzi do tego, że część producentów ogranicza wydobycie a magazyny powoli się przepełniają. Sytuacja poprawiła się dziś po nagłym spotkaniu grupy G7. Rynek nieco się uspokoił po informacji o tym, że kraje G7 mogą uwolnić rezerwy strategiczne ropy.

W momencie, w którym powstaje ten artykuł, ropa naftowa Brent kosztuje ok. 99 dolarów za baryłkę. To nadal pułap wyższy, niż to, co obserwowaliśmy na przestrzeni kilku ostatnich lat. Sytuacja jest skomplikowana – potwierdzają to również ceny paliw w polskich rafineriach. Według danych z portalu „e-petrol” średnia cena benzyny wzrosła od 2 do 7 marca z 4467 do 5068 zł za metr sześcienny. Ceny diesla wzrosły natomiast z 4811 do aż 6301 zł. I oczywiście nie uwzględnia to nadal tego, co dzisiejszego poranka wydarzyło się rynkach. Krótko mówiąc, kierowcy raczej nie powinni spodziewać się nagłego uspokojenia sytuacji i znaczących spadków cen paliw.
Zdjęcie główne: freepik.com