Spis treści:
- Organizator przygotował trudny prolog
- Ford najlepiej otwiera rywalizację
- Najlepsi z Polaków wysoko
- Strategiczne szachy
Rajd Dakar wystartował od prologu
73 kilometry dojazdówek oraz 22 kilometry odcinka specjalnego – tak prezentowały się liczby związane z prologiem Rajdu Dakar wokół Janbu, gdzie zlokalizowana jest baza imprezy. Niech nikogo nie zmyli fakt, że był to prolog. Takie odcinki często kojarzą się z łagodną, króciutką rozgrzewką. Tym razem jednak organizator postanowił przygotować dla zawodników bardzo skomplikowaną trasę. Mieliśmy tu tak naprawdę mieszankę wszystkiego – od niezwykle szybkich sekcji przejeżdżanych na pełnym gwizdku, po bardzo techniczne, kamieniste sekcje w kanionach. A do tego niezwykle trudna nawigacja, która już na prologu, na pierwszych 22 kilometrach sprawiła, że kilka załóg się zgubiło.

Z najlepszym wynikiem do mety dojechali Mattias Ekstrom i Emil Bergkvist – reprezentanci Ford Racing. Ekipa amerykańskiego producenta zaliczyła zresztą dublet, bo na 2. pozycji uplasowali się Mitch Guthrie i Kellon Walch. Podium skompletowali zawodnicy X-Raidu startujący Mini, czyli Guillaume de Mevius i Mathieu Baumel. Tuż za nimi uplasował się najlepszy duet The Dacia Sandriders, czyli Nasser Al-Attiyah i Fabian Lurquin. Zauważmy, że cała ta pierwsza czwórka zmieściła się w zaledwie 8 sekundach.
Strategiczne szachy już od prologu?
Szóstą pozycję w prologu zajęli zwycięzcy ubiegłorocznej edycji – Yazeed Al-Rajhi i Timo Gottschalk. Tuż za nimi z identyczną stratą czasową do zwycięzców wynoszącą 14 sekund znaleźli się najlepsi z Polaków – Eryk Goczał i Szymon Gospodarczyk. Nasi rodacy pokonali chociażby załogę Carlos Sainz / Lucas Cruz, która była na miejscu 8. Dodajmy, że czołowa dziesiątka pojawi się dzisiaj na specjalnej ceremonii wyboru pozycji startowych do niedzielnego etapu. No właśnie – pozycje startowe, czyli dlaczego prolog w teorii nie ma żadnego znaczenia… ale jednak jakieś tam może mieć.

Na Rajdzie Dakar generalnie nikt nie chce jechać jako pierwszy. Ani zresztą jako drugi, ani nawet trzeci. Chodzi o to, że kiedy otwiera się drogę, nie ma się przed sobą żadnych śladów. Nawigacja staje się wtedy niezwykle skomplikowana. Na piachu nie ma wskazówek – kiedy się pomylisz, nikt ani nic nie wyprowadzi cię z błędu. Ci, którzy wyjeżdżają na trasę jako pierwsi, nie osiągają zazwyczaj najlepszych wyników. Najbardziej skuteczne są ataki z drugiego szeregu – jadąc z pełną prędkością po znakomicie widocznych śladach wcześniejszych załóg. Zmierzam do tego, że czasami lepiej przegrać, być nieco bardziej z tyłu a zaatakować dnia kolejnego. Być może z takiego założenia wyszedł dziś chociażby Sebastien Loeb, który prolog zakończył na miejscu 17.
Zdjęcia: The Dacia Sandriders Content Pool