Spis treści:
- Powrót do rywalizacji po dniu przerwy
- Atak na lidera – dziś warunki były ku temu idealne
- Szok w końcówce etapu
- Al-Attiyah względnie bezpieczny
Al-Attiyah przejmuje kontrolę w Rajdzie Dakar
Siódmy etap tegorocznego Rajdu Dakar prowadził z Rijadu do Wadi Ad Dawasir. Zawodnicy powrócili do rywalizacji po dniu przerwy z nowymi siłami, energią i idealnie przygotowanymi samochodami. Uczestnicy rajdu mieli do pokonania łącznie 876 kilometrów, z czego aż 462 kilometry stanowił odcinek specjalny. Jeśli chodzi o nawierzchnię, dominował szuter i piach. Fakt, że nie było dziś zbyt wielu kamienistych sekcji i to, że pojawiły się wydmy, z całą pewnością przypadł zawodnikom do gustu.

Jako liderzy Rajdu Dakar dzień przerwy spędzali Nasser Al-Attiyah i Fabian Lurquin. Sytuacja załogi zespołu The Dacia Sandriders była jednak daleka od komfortowej. To właśnie oni wygrali piątkowy etap, więc dzisiaj byli pierwszą załogą na trasie. A to musiało oznaczać, że będą tracili nieco więcej czasu. Oczywistym było, że zaatakują dziś Henk Lategan i Brett Cummings, którzy jechali nieco dalej, po bardzo dobrze widocznych śladach. Sytuacja w klasyfikacji generalnej mogła więc się diametralnie zmienić. I rzeczywiście – do pewnego momentu wszystko na to wskazywało.
Szok w końcówce etapu
Na 417 kilometrze znajdował się ostatni międzyczas. Lategan był wtedy najszybszy, wyprzedzając Al-Attiyaha o 8 minut i 23 sekundy. Pochodzący z Republiki Południowej Afryki kierowca zaprzepaścił jednak pracę całego dnia w finałowej części odcinka. Na mecie do zwycięzców – Mattiasa Ekstroma i Emila Bergkvista – stracił aż 8 minut i 35 sekund. Co więcej – finalnie przegrał nawet z Al-Attiyahem, tracąc do niego nieco ponad minutę. A to bardzo mocno komplikuje sytuację Lategana… dając jednocześnie względny komfort Al-Attiyahowi.

Kierowca Dacii Sandrider ma w tym momencie przewagę niecałych 5 minut nad zajmującym drugie miejsce Ekstromem. Rzecz w tym, że Ekstrom, który wygrał dzisiejszy etap, jutro wyjedzie na trasę jako pierwszy. A to oznacza, że będzie ponosił straty czasowe. Co gorsze dla Szweda, poniedziałkowy odcinek specjalny to najdłuższe wyzwanie całego rajdu – będzie miał aż 481 kilometrów. Trzeci w rajdzie jest Nani Roma, czwarty Henk Lategan. Natomiast ich straty przekraczają w tym momencie 7 minut. W teorii na Rajdzie Dakar nie jest to różnica, której nie dałoby się zneutralizować. Natomiast jutro Roma i Lategan pojadą niemal w identycznych warunkach, jak Al-Attiyah, w odstępie kilku minut. A zatem jutro o jakikolwiek atak na lidera – jeśli ten nie popełni błędu – będzie bardzo trudno.
Wyniki na 7. Etapie:

Wyniki po 7. Etapie:

Zdjęcia: The Dacia Sandriders Content Pool