Jeździłem nowym Renault Clio. Jeden z elementów w kabinie montowany jest od 1989 roku

Nowe Renault Clio zasługuje na pochwały już sam fakt pojawienia się na rynku. Segment samochodów supermini nie jest już taki jak kiedyś – Ford wycofał Fiestę, więc czas zrobić miejsce dla nowego szeryfa. Zespół francuskich projektantów zdecydował się na bardzo radykalne zmiany stylistyczne w najlepiej sprzedającym się modelu w historii marki. Jakie jest nowe Clio? Sprawdziliśmy to dla was. 

jezdzilismy-nowym-renault-clio
Podaj dalej

Spis treści 

  • Renault Clio szóstej generacji jest większe od Megane I
  • W kabinie znajdziemy gałkę do sterowania multimediami znaną od 1989 roku 
  • Polski cennik otwiera kwota 84 900 złotych za wersję z silnikiem 1.2 

Najlepiej sprzedające się Renault w historii 

jezdzilismy-nowym-renault-clio
fot. Renault

Clio to niezmiernie ważny model w gamie francuskiego producenta. Dlatego też cieszymy się, że na rynek wjechała właśnie zupełnie nowa generacja. I nie jest to ani elektryk, ani SUV, ani crossover. To prawdziwe Clio z krwi i kości, które nawiązuje do swoich korzeni. Oczywiście – jest większe niż kiedykolwiek, ma też więcej technologii i jest dostępne w hybrydzie. Ale wsiadając za kierownicę nie mamy wątpliwości, że samochód wciąż pod spodem jest wybitnym supermini. 

To nie tylko najlepiej sprzedający się model w historii Renault (prawie 17 mln egzemplarzy), ale też najlepiej sprzedający się francuski samochód. Dlatego też radykalne zmiany w designie są pewnym zaskoczeniem. Clio nie jest już słodkie, przyjazne i odrobinę szykowne. Teraz ma twarz wściekłego wiewióra, opadającą maskę i ogromnego grilla. Z przodu i z tyłu znajdziemy zatopione w karoserii światła, a z tyłu Clio przypomina nieco nową Lancię Ypsilon. Choć jest dużo ładniejsze. 

W najnowszej generacji Clio urosło o 67 mm na długość, 39 mm na szerokość i 11 mm na wysokość. Oznacza to więcej miejsca dla pasażerów z tyłu oraz lepszą aerodynamikę. Współczynnik oporu powietrza spadł do wartości 0,30. Wśród ważnych i mniej widocznych na pierwszy rzut oka zmian należy wymienić także 18-calowe felgi, czy nowe lakiery „Absolute Red” oraz „Absolute Green”. W zależności od wersji wyposażenia dostaniemy także do 29 różnych systemów wspomagających kierowcę. 

jezdzilismy-nowym-renault-clio
fot. Renault

Trzy układy napędowe do wyboru 

Podstawowa specyfikacja w Polsce to 1,2-litrowy, trzycylindrowy silnik benzynowy TCe 115. Co ważne, jest on połączony z 6-biegową manualną skrzynią biegów. Brawo, Renault – to dziś kolejna rzadkość. Choć oczywiście do wyboru będziemy mieli także automatyczną skrzynię EDC. Drugim wariantem jest układ napędowy ECO-G 120 z napędem LPG i zbiornikiem gazu o pojemności 50 litrów. W tym przypadku zasięg wyniesie aż 1450 kilometrów. 

Na szczycie gamy znajduje się ulepszona wersja układu hybrydowego z poprzedniego Clio. Wykorzystuje nowy, czterocylindrowy silnik o pojemności 1,8 litra i większy akumulator o pojemności 1,4 kWh. Do tego mamy dwa silniki elektryczne i inteligentną, bezsprzęgłową skrzynię biegów. Moc wynosi 160 KM, więc w tym wariancie Clio jest już naprawdę dynamiczne. 

Jak jeździ nowe Renault Clio?

jezdzilismy-nowym-renault-clio
fot. Renault

Podczas naszych testów mieliśmy do dyspozycji hybrydową wersję z 1,8-litrową benzyną pod maską. Choć na papierze hybryda może wydawać się dla niektórych nieco skomplikowana, to w rzeczywistości jest bardzo prosta w obsłudze. Nie wymaga ładowania ani nawet zmiany trybów jazdy. Robi to za nas inteligentny system. 

Clio prowadzi się sztywniej od elektrycznego R5, ale układ kierowniczy zapewnia całkiem niezłe czucie. Manewry przy niskich prędkościach wykonuje się łatwo. Dźwignia zmiany biegów zamontowana na kolumnie kierownicy działa intuicyjnie i szybko. Nowy tryb jazdy „Smart” jest domyślnie ustawiony w pozycji „Eco”, ale automatycznie przełącza się na „Comfort” lub „Sport” po wciśnięciu pedału gazu. Dostępnych jest również wiele funkcji hamowania rekuperacyjnego. 

Zwiększenie gabarytów pozwoliło na poszerzenie rozstawu kół, dzięki czemu mamy dodatkowe 4 cm z przodu i 1 cm z tyłu. Nowe Clio bardzo dobrze pokonuje zakręty, a przechyły nadwozia są minimalne. Układ kierowniczy ma przyzwoite czucie, a w trybie Sport jest jeszcze dodatkowo dociążony. 

Pełno ekranów we wnętrzu?

jezdzilismy-nowym-renault-clio
fot. Renault

Clio podąża tą samą ścieżką co elektryczne modele R4, czy R5. Mamy więc dwa ekrany o przekątnej 10,1 cala z wbudowaną aplikacją Google. Oznacza to, że w standardzie otrzymujemy już dostęp do Google Mapa, czy asystenta głosowego Google, nawet zostawiając telefon w domu. Wszystkie funkcje są sprawdzone id działają dobrze, a ekrany są wystarczająco responsywne. 

Co ważne, w kabinie znajdziemy mnóstwo porządnych przycisków, w tym fizyczne na kierownicy i oddzielny rząd przełączników klimatyzacji. Jest także jeden dodatkowy przycisk do wyłączania wszystkich aktywnych systemów bezpieczeństwa. Ponadto, w kabinie znajdziemy gałkę do sterowania multimediami, która zadebiutowała jeszcze w 1989 roku. Jeśli coś działa, to nie ma co tego zmieniać. 

Werdykt i ceny nowego Renault Clio 

jezdzilismy-nowym-renault-clio
fot. Renault

Najnowsze Renault Clio będzie mimo cały czas kurczącego się segmentu supermini będzie miało niemałą konkurencję na rynku. Francuskie supermini będzie rywalizować m. in. ze Skodą Fabia, Hyundaiem i20, Toyotą Yaris, czy Peugeotem 208. Polski cennik otwiera kwota 84 900 złotych za wersję wyposażenia Evolution z silnikiem TCe115. 

Choć nowe Renault Clio pod względem designu zrywa z tradycją, to jednak pod spodem wciąż kryje się prawdziwe supermini i cieszymy się, że powraca z kolejną generacją. 

Sklep z częściami samochodowymi online iParts.pl

Przeczytaj również