Spis treści
- Nowe Porsche Mission S to auto dla kierowców
- Ma centralnie umieszczony silnik i manualną skrzynię biegów
- We wnętrzu nie ma ekranów, jest za to analogowy obrotomierz
Porsche wraca do korzeni

Po latach meandrowania i romansowania z układami elektrycznymi, Porsche w końcu wraca do swoich korzeni. W Nowym Jorku niemiecki producent wyłożył właśnie asa na stół. Mission S to samochód, dzięki któremu wielu fanów Porsche odetchnie z ulgą. Wydaje się, że producent wreszcie zrozumiał, że elektryczne zabawki to nie jest odpowiednia droga.
Co więcej, Mission S nie będzie tylko dla kolekcjonerów. Ma być stałym elementem oferty modelowej, plasując się powyżej kultowego modelu 911. Na chwilę obecną Porsche trzyma jednak szczegóły techniczne w tajemnicy. W oficjalnym komunikacje prasowym nie ma żadnej wzmianki o jednostce napędowej.
Wiemy jednak, że auto miało otrzymać silnik spalinowy i tak właśnie się stanie. Mamy rury wydechowe, wskaźniki temperatury, czy ciśnienia oleju. Za tylnymi siedzeniami możemy więc spodziewać się klasycznego rozwiązania mechanicznego. Pod tylnym spojlerem znajduje się układ chłodzenia z wentylatorem inspirowany legendarnym modelem 917.

Wnętrze dla kierowców
We wnętrzu jest chyba jeszcze lepiej. Nie ma tu cyfrowych symulacji drgań, czy sztucznie generowanego dźwięku. Przed kierowcą znajduje się klasyczny, analogowy obrotomierz z mechaniczną wskazówką, któremu towarzyszy wskaźnik temperatury oleju. Nie ma tu też żadnych wielkich ekranów dotykowych.
Porsche stawia na prostotę. Zamiast ekranów pojawił się elegancki, wysuwany uchwyt z systemem MagSafe na telefon. To w zupełności wystarczy do obsługi nawigacji. Dzięki temu deska rozdzielcza nie zestarzeje się z biegiem czasu i będzie ponadczasowe. Pozwala też kierowcy skupić się na tym, co najważniejsze – na jeździe.
Porsche wraca więc do technologii spalinowej, odrzucając obsesję na punkcie elektryków, ekranów i połączenia z internetem. Daje kierowcom to, za czym tak bardzo dziś tęsknimy. Jeśli tak ma wyglądać przyszłość niemieckiego producenta, zdecydowanie jest na co czekać.
