Odebrał nowiutką Teslę Model 3 z salonu i chciał wymienić opony. Teraz będzie bujać się po sądach

Odebrał nowiutką Teslę Model 3 z salonu i chciał wymienić opony. Teraz będzie bujać się po sądach

serwis Tesli-Model-3-facelift-2020_1

Podaj dalej

Tesla nie słynie z idealnej jakości wykonania i ta jest bardzo często kwestionowana. Najnowsze zarzuty sugerują, że firma sprzedawała nowe pojazdy z uszkodzonymi miejscami na umieszczenie lewarka. Sprawa doprowadziła do pozwu, w którym jeden niemiecki właściciel chce otrzymać nowy, nieuszkodzony pojazd. 

Tesla znów ma kłopoty

Tesla-ladowanie-rachunek-za-prad
fot. Tesla

Jak donosi portal AutoEvolution, niemiecki inżynier kupił samochód marki Tesla Model 3 Long Rangę w lutym 2021 roku. Kiedy nadeszła wiosna, chciał wymienić zimowe opony i odkrył, że samochód jest poważnie uszkodzony. Trzy z czterech punktów podparcia pod samochodem wykazały poważne złamania. 

Według doniesień, dochodzenie przeprowadzone przez właściciela ujawniło, że inni klienci mieli ten sam problem, rzekomo spowodowany przez robota w fabryce Tesli w Fremont. Według prawnika, Tesla przyznała później na piśmie, że zmieniła swój proces produkcyjny, aby uniknąć podobnych wad w przyszłości. Christopher Lindner to jeden z prawników, który specjalizuje się w walkach z Teslą. 

Według niemieckiego EFahrer, który jako pierwszy ujawnił tę historię, Tesla początkowo stwierdziła, że problemy są kosmetyczne i… zamalowała uszkodzone części. Kiedy właściciel protestował, firma twierdziła, że uszkodzenia nie były objęte gwarancją. A ta jest 4-letnia – na okres 80 000 km. Obejmuje wady materiałowe i wykonawcze, co zdecydowanie mieściło się w tych granicach. Tesla jako rozwiązanie zaoferowała wymianę baterii, za którą właściciel miał zapłacić z własnej kieszeni. 

Tesla-ladowanie-rachunek-za-prad
fot. Tesla

Jaki będzie wyrok sądu?

Wtedy też właściciel samochodu zdecydował się skierować sprawę do sądu. Biegły sądowy DEKRA zbadał samochód w kwietniu 2022 roku, stwierdzając, że nie przejdzie on badania technicznego. W dokumentach stwierdził: – Ze względu na uszkodzenia stwierdzone na profilu podnoszenia obudowy akumulatora do pojazdy przedstawionego tutaj nie można przypisać naklejki kontrolnej. 

Właściciel chce nowego, nieuszkodzonego samochodu od Tesli, który ma zostać dostarczony z chińskiej fabryki. Konkretną częścią wniosku jest to, aby samochód nie był produkowany w fabryce Tesli w Fremont w USA i był nieskazitelny w momencie dostawy. 

Sąd ma wydać wyrok w tej sprawie jeszcze w tym roku. Jak będzie on brzmiał? Tego nie wie nikt – Tesla może w krótkim czasie domagać się ugody lub restytucji lub może zakwestionować twierdzenia niezależnego inspektora. Jeśli jednak do dokumentów dostarczone było przyznanie się do winy na piśmie, Tesla może mieć pecha. 

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News