Najnowsze BMW M5 pokazało mi, że nawet 90 km/h może być niebezpieczne. I co tam 600 KM pod maską...

Najnowsze BMW M5 pokazało mi, że nawet 90 km/h może być niebezpieczne. I co tam 600 KM pod maską...

bmw

Podaj dalej

W październiku zakończyły się tegoroczne jazdy z cyklu BMW Driving Experience i tak się złożyło, że znów mogłem usiąść za kierownicami najbardziej ekstremalnych samochodów niemieckiej marki. Wydarzenie na torze Silesia Ring – za każdym razem – przypomina, jak dużo o jeździe samochodem wciąż jeszcze nie wiem. 

BMW Driving Experience – żegnamy rok 2021

bmw

Wydarzenia z cyklu BMW Driving Experience – czy jakiekolwiek inne szkoły jazdy – to wydarzenia, w którym powinien wziąć udział każdy kierowca. Nie ma większego znaczenia, czy jeździcie samochodem dużo, czy mało. Czy szybko, czy wolno. Po mieście, a może po autostradzie? Każdemu z nas wydaje się, że jest najlepszym kierowcą na świecie. Ja mam podobnie – a przynajmniej miałem. 

Jadąc do Kamienia Śląskiego tuż pod Opolem, gdzie znajduje się tor Silesia Ring, zapowiadało się na deszcz. Na miejscu okazało się, że chyba każdy z uczestników liczył na delikatne opady. Każdy z uczestników miał już okazję jeździć „po suchym”, więc deszcz wprowadziłby odrobinę zamieszania. A uczestnicy byli naprawdę zacni. 

bmw

Razem ze mną w szkoleniu brali udział m. in. tegoroczny rajdowy mistrz Polski Miko Marczyk oraz czołowy kierowca rajdowy z Czech – Filip Mares. To oznaczało tylko jedno – instruktorzy BMW mogli pozwolić sobie na więcej, niż zazwyczaj. Czy jednak bylem na to gotowy? Wydawało mi się że tak – przecież spokojnie utrzymam tempo Marczyka, czy Maresa, w drogowym samochodzie z oponami Michelin, prawda? 

Nawet 90 km/h może być niebezpieczne

Pierwszą próbą był slalom. Dobra rozgrzewka, podczas której korzystaliśmy z BMW M3 Competition. Moc, jaką dysponuje samochód, zawsze robi ogromne wrażenie, ale to nie ona najbardziej porwała mnie podczas tej próby. Po kilku przejazdach otrzymaliśmy zielone światło na włączenie systemu MDM, czyli w skrócie… wyłączenie wszystkich asyst i pomocy. Wtedy samochód stał się naprawdę narwany, a ja mogłem na swoim tyłku poczuć każdy koń mechaniczny przekazywany na asfalt. 

bmw

Następnie był czas na próbę driftu, gdzie w BMW M4 Competition mogliśmy sprawdzić najnowszy tryb BMW Drift Analyzer. To system, którego nie powinniście nigdy używać na drogach publicznych, ale na torze, na specjalnie wytyczonej ósemce – idealnie! Choć wykonanie pełnej pętli nie było zadaniem prostym, Miko Marczyk pokazywał coś zupełnie innego. Zwykła ósemka mu nie wystarczała, więc zaczął kręcić się jeszcze wokół pojedynczych pachołków, nie wyprowadzając oczywiście samochodu z poślizgu. Wow! 

Ostatnią z prób przed daniem głównym była zmiana pasa przy prędkości 100 km/h. Tym razem usiedliśmy w BMW M5 Competition, a ze względu na coraz mocniejsze opady deszczu, nasz instruktor polecił zmniejszyć prędkość do 90 km/h. Opony Michelin spisywały się w tej próbie świetnie, wygryzając się w asfalt podczas skrętu i hamowania, ale szwankowały oczy. Ocena – przy tak niewielkiej wydawałoby się prędkości – w którym momencie skręcić, aby precyzyjnie ominąć przeszkodę, wcale nie była taka łatwa. 

bmw

Pełen ogień na torze

Na sam koniec czekały nas jazdy po pełnej nitce toru, przesiadając się pośród wszystkich trzech wymienionych samochodów. Już po pierwszej rundzie w BMW M3 jadąc za Miko Marczykiem musiałem wyciskać z siebie siódme poty. Ale po kilku okrążeniach rajdowy mistrz Polski ocenił to tempo na „przejażdżkowe”. Aż boję się myśleć co by było, gdyby pojechał na 100%. 

Po raz kolejny udział w szkoleniu BMW Driving Experience pokazał mi kilka ważnych rzeczy, o których często zapominamy. Przede wszystkim w samochodach o większej mocy bardzo ważne są opony. Ogumienie Michelin Pilot Sport 4S, jakie mieliśmy do dyspozycji na każdym samochodzie, daje niesamowicie dużo informacji na temat zachowania i przyczepności samochodu. Ponadto, nikt z nas nie jest najlepszym kierowcą na świecie, choćbyśmy nie wiem jak bardzo ufali swoim umiejętnościom. Dlatego serdecznie polecamy wam udział w szkoleniach, akademiach sportowej jazdy, czy nawet zwykłych „track dayach” swoim własnym samochodem. To lekcja, której nie da się uzyskać nigdzie indziej. 

bmw

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News