Co za koszmar! Takiej agresji na drodze nie widzieliśmy już dawno. Zobacz, co spotkało rowerzystów

Co za koszmar! Takiej agresji na drodze nie widzieliśmy już dawno. Zobacz, co spotkało rowerzystów

Podaj dalej

W piątek 13 czerwca na Podhalu, w okolicach ulicy Frydmana doszło do wołającego o pomstę do nieba zdarzenia. Kierowca Renault Scenic jadący niemal pustą drogą niemal doprowadził do śmierci dwóch rowerzystów. 

Pusta droga i kretyn w Renault

agresja na drodze

Całe zdarzenie nagrał wideorejestrator jadącego z tyłu samochodu. Widzimy na nim pustą drogę wojewódzką, a z przodu jadące Renault Scenic. W pewnym momencie nagrywający zbliża się do Renault, a ten zaczyna trąbić i wymija rowerzystów. Gdy znajduje się na ich wysokości, zajeżdża im drogę i uderza w hamulec. 

Rowerzyści mieli bardzo mało czasu na reakcję. Pierwszy z kolarzy został zepchnięty z drogi, natomiast tuż za nim podróżowała jego żona. Kobieta próbowała odbić w lewo, by wyminąć samochód, jednak nie zdążyła i uderzyła w niego z pełnym impetem. 

Relacja rowerzystów

KOLARZE, UWAŻAJCIE NA SIEBIE❗Z taką agresją na drodzę nigdy nie mieliśmy do czynienia!Dla mnie i mojego męża Grzesiek Wiercioch to nie był zwyczajny weekend. Postanowiliśmy go spędzić w Niedzicy i tradycyjnie potrenować. Pogoda i warunki były idealne. W sobotę cieszyliśmy się wszystkim: słońcem, fajną formą, pięknymi widokami i wspólnym czasem. Kręciliśmy w rejonie Łapszanki, Nowej Białej, Krempach itd… aż tu nagle nasz super dzień zakończył Młody kierowca, który na niemal pustej drodze trąbił na nas z daleka (jechaliśmy jeden za drugim) bo ścigał się z innym samochodem. Zestresował nas bardzo bo był agresywny. Grześ krzyknął na niego co robi i zaczęło się. Kierowca postanowił pokazać nam kto rządzi na drodze. Specjalnie zepchnął Grzesia z drogi i nagle zahamował pod moimi kołami. Zdążyłam tylko odbić bo uznałam, że mam z nim szanse tylko jak go wezmę bokiem. Uderzenie było tak mocne, że wgniotłam mu tył samochodu. Mieliśmy szczęście bo za nami jechał samochód z wspaniałymi ludźmi, którzy to wszystko nagrali i nam pomogli. Przyznam, że nie wiem, jak to się stało, że jesteśmy w "miare" cali. Mam zwichnięty bark. Grześ jest poobijany, pękł mu kask. Psycha gorzej. Jeszcze nie mamy głowy do przemyśleń, cieszymy się, że żyjemy. Na pewno ten weekend pokazał ile jest agresji w stosunku do kolarzy i to jest smutne… Pilnujcie się na drogach!

Gepostet von Ewelina Wiercioch am Montag, 15. Juni 2020

– Z taką agresją na drodze nigdy nie mieliśmy do czynienia. Dla mnie i mojego męża to nie był zwyczajny weekend – napisała poszkodowana w swoim poście na Facebooku. 

– Postanowiliśmy go spędzić w Niedzicy i tradycyjnie potrenować. Pogoda i warunki były idealne. W sobotę cieszyliśmy się wszystkim: słońcem, fajną formą, pięknymi widokami i wspólnym czasem. Kręciliśmy w rejonie Łapszanki, Nowej Białej, Krempach itd… aż tu nagle nasz super dzień zakończył Młody kierowca, który na niemal pustej drodze trąbił na nas z daleka (jechaliśmy jeden za drugim) bo ścigał się z innym samochodem. Zestresował nas bardzo bo był agresywny. Grześ krzyknął na niego co robi i zaczęło się. Kierowca postanowił pokazać nam kto rządzi na drodze. Specjalnie zepchnął Grzesia z drogi i nagle zahamował pod moimi kołami. Zdążyłam tylko odbić bo uznałam, że mam z nim szanse tylko jak go wezmę bokiem. Uderzenie było tak mocne, że wgniotłam mu tył samochodu. Mieliśmy szczęście bo za nami jechał samochód z wspaniałymi ludźmi, którzy to wszystko nagrali i nam pomogli. Przyznam, że nie wiem, jak to się stało, że jesteśmy w „miarę” cali. Mam zwichnięty bark. Grześ jest poobijany, pękł mu kask. Psycha gorzej. Jeszcze nie mamy głowy do przemyśleń, cieszymy się, że żyjemy. Na pewno ten weekend pokazał ile jest agresji w stosunku do kolarzy i to jest smutne…

policja

Sprawą zajęła się policja

Jak informuje Tygodnik Podhalański, sprawą zajęła się już policja, która zabezpieczyła nagranie z kamerki pokładowej samochodu. – Policjanci byli na miejscu. Dokładne okoliczności tego zdarzenia będziemy wyjaśniać w prowadzonym postępowaniu – powiedziała dla Tygodnika asp. Dorota Garbacz. Policjantka dodała również, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić o winie i odpowiedzialności za spowodowane zdarzenia.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News