Ford Fiesta Mk6 ST: Idealny wybór na pierwszą furę, ale czy da się kupić tanio?

Ford Fiesta Mk6 ST: Idealny wybór na pierwszą furę, ale czy da się kupić tanio?

Podaj dalej

Załóżmy hipotetycznie, że masz osiemnaście lat i właśnie zdałeś egzamin na prawo jazdy. Ale przy zakupie pierwszego samochodu dochodzi do konfliktu interesów: Ty chcesz sportową furę, mama wolałaby miejski kompakt, a ojciec nie chce zapłacić więcej niż 10 tys. zł. Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna, bo istnieje np. Ford Fiesta Mk6 w sportowej odmianie ST. Zobaczmy co rynek ma do zaoferowania.

Szósta generacja Fiesty zadebiutowała w 2001 r., natomiast sportową wersję ST zaprezentowano trzy lata później. Samochód ma pod maską 2-litrowy silnik o mocy 150 KM, co w połączeniu z niewielką masą daje niezłą frajdę z jazdy.

Jak na hothatcha przystało, Fiesta ma nieco zmienione względem oryginału zderzaki, na klapie bagażnika znajduje się lotka, a wewnątrz zamontowano ładnie wyprofilowane fotele z logotypem „ST”, które pozwalają kierowcy poczuć, że siedzi w wyjątkowym samochodzie.

Za każdym razem, gdy widzę Fiestę ST Mk6 myślę sobie, że to świetne auto na pierwszą furę. Problem w tym, że trudno znaleźć jakiegokolwiek hothatcha, którego zakup dałoby się ekonomicznie uzasadnić. Szczególne przed rodzicami.

Mierzymy w najniższą półkę cenową

Ceny dobrych egzemplarzy Forda Fiesty ST sięgają nawet 20 tys. złotych, a jest to kwota, w której można już poszukiwać Fiesty Mk7 albo Opla Corsy D, czy Skody Fabii II. W tych pieniądzach raczej nie będą to „igły”, ale to wciąż samochody o kilka lat młodsze od Fiesty Mk6. Żeby więc przekonać sponsorów (czyt. rodziców) do swojego pomysłu, trzeba by poszukać czegoś tańszego. Powiedzmy, że do 10 tys. zł.

Przeglądając portale ogłoszeniowe od razu widzimy, że rynek nie jest zbyt szeroki. Po wpisaniu specyfikacji w wyszukiwarkę, jeden z czołowych portali wypluwa zaledwie jedną stronę ogłoszeń z Fiestą Mk6 ST. Wśród nich tylko dwa egzemplarze kosztują mniej niż dychę.

Czerwony diabeł z białymi pasami

Pierwsza Fiesta kosztuje 7 900 zł, jest czerwona i ma dwa białe pasy przechodzące przez karoserię. Auto – według opisu sprzedającego – jest „bardzo fajnie wypasione” i zostało ściągnięte do nas z Niemiec.

Screen: Otomoto.pl

Samochód rzeczywiście wygląda ładnie, ale cena najwyraźniej nie wynika tylko z przebiegu (235 tys. km), ale też z faktu, że na jednym cylindrze brakuje ciśnienia. Trudno byłoby przekonać rodziców do auta, które już na starcie wymaga napraw mechanicznych.

Fiesta bez radia i kanapy

Druga Fiesta kosztuje 7 600 zł, ma mniejszy przebieg o 30 tys. km i z poprzednio omawianą łączy ją kolor. Autor ogłoszenia żartobliwie napisał: „Kolor czerwony, nie od dziś wiadomo, że szybszy (+10KM)”. Ukłon za poczucie humoru, ale jednak do poprzedniej Fiesty nie ma podejścia, bo tam były jeszcze pasy wzdłuż karoserii (łącznie to daje jakieś +15KM).

Screen: Otomoto.pl

Problem tego auta leży jednak gdzie indziej i jest nim uszkodzony bok (drzwi, próg i błotnik). Drzwi można by jeszcze dobrać „w kolor”, a resztą mógłby się zająć znajomy lakiernik za 1 000 zł.

Strony:

Dołącz do dyskusji

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News