Dramatyczny wypadek na Dakarze. Toyota Hilux wystrzeliła w powietrze z 15-metrowej wydmy

Dramatyczny wypadek na Dakarze. Toyota Hilux wystrzeliła w powietrze z 15-metrowej wydmy

24 interakcje

Podaj dalej

Na trasie 10. etapu Rajdu Dakar z Haradh do Shubaytah doszło do bardzo poważnego wypadku załogi Starikovich/Heskes. Ich Toyota Hilux przy prędkości 140 km/h wystrzeliła w powietrze z 15-metrowej wydmy. 

Dziesiąty etap 42. Rajdu Dakar rozpoczął najbardziej decydującą potyczkę w Arabii Saudyjskiej. 608-kilometrowa trasa z Haradh do Shubaytah była również pierwszą częścią etapu maratońskiego – oznaczało to, że zawodnicy po przyjeździe na biwak nie będą mogli korzystać z pomocy serwisu. 

Na trasie znalazły się wyjątkowo wymagające wydmy zlokalizowane w tzw. pustym kwartale – największym na świecie obszarze pustyni piaszczystej na świecie. O tym, jak trudno było poruszać się po tej trasie niech świadczy fakt, że organizatorzy zdecydowali się skrócić odcinek ze względu na bardzo mocny wiatr i duże niebezpieczeństwo. 

O tym jak nieprzewidywalna i trudna była to trasa boleśnie przekonała się załoga Toyoty Hilux. 

Po skoku z 15-metrowej wydmy przy prędkości około 140 km/h ich samochód miał bardzo twarde lądowanie. Przeciążenie uszkodziło konstrukcję samochodu, a co gorsza, doprowadziło także do bardzo poważnych obrażeń u kierowcy i pilota. Przytomną załogę przetransportowano do lokalnego szpitala, gdzie stwierdzono uszkodzenia kręgosłupa i organów wewnętrznych. 

Nowe informacje o stanie zdrowia załogi Starikovich/Heskes po wczorajszym dramatycznym locie

Z wyjątkowo wymagającymi wydmami najlepiej poradził sobie Carlos Sainz. Dotychczasowy lider klasyfikacji rajdu powiększył tym samym przewagę nad najgroźniejszymi rywalami. Stephane Peterhansel stracił prawie 12 minut, a Nasser Al-Attiyah prawie 18. Ta dwójka pogubiła się tuż przed metą. 

Problemów tej natury uniknął Kuba Przygoński. Reprezentant ORLEN Team finiszował z zaledwie 3-minutową stratą do Carlosa Sainza, po raz kolejny potwierdzając świetną dyspozycję. Etapowe podium uzupełnił Giniel de Villiers. 

Przygody już na samym starcie dotknęły Fernando Alonso. Były kierowca F1 rolował na pierwszych kilometrach etapu. Jego Toyota wydawała się być w dobrym stanie, jednak uszkodzona została przednia szyba. Hiszpan stracił łącznie ponad godzinę. 

Po 100 kilometrach etapu problemy miał także Nani Roma. W jego Borgwardzie doszło do awarii skrzyni biegów. Ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne (silne wiatry) dyrekcja rajdu postanowiła skrócić 10. etap rajdu między Haradh a Shubaytah na 345 kilometrze. Zawodnicy ze wszystkich kategorii po minięciu tego WayPointu udali się na biwak dojazdówką. 

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News