Dlaczego Ogier znowu wygra?

Dlaczego Ogier znowu wygra?

Dlaczego Ogier znowu wygra?

Podaj dalej

Już w czwartek wieczorem wystartuje oficjalnie kolejna kampania Rajdowych Mistrzostw Świata. Tradycyjnie, początkiem sezonu będzie Rajd Monte Carlo. Wyjątkowy, szczególny, specyficzny, jedyny w swoim rodzaju. Dlaczego największym faworytem do zwycięstwa kolejny raz jest Sebastien Ogier?

Patrząc na listę zgłoszeń w głowie mamy naprawdę bardzo wiele różnych myśli i tyle samo kandydatów do zarówno zwycięstwa w Monte Carlo, jak i do tytułu mistrza świata. No bo jest przecież Andreas Mikkelsen, Thierry Neuville, Jari-Matti Latvala, Ott Tanak, czy Kris Meeke, ale są przede wszystkim Sebastien Ogier z Julienem Ingrassią – pięciokrotni mistrzowie świata, którzy kolejny raz zaufali zespołowi M-Sport Ford WRT. Dlaczego właśnie w nich upatrujemy głównych faworytów do zwycięstwa?

Wystarczy popatrzyć na ostatnich pięć sezonów Francuzów. W ich trakcie mistrzowski duet wygrywał imprezę z bazą w Gap czterokrotnie, a raz był drugi, w 2013 roku. Ogier i Ingrassia mieli sezony lepsze, mieli gorsze. Raz wygrywali większość rajdów, raz nie wygrywali praktycznie w ogóle, notując serię kilkudziesięciu oesów bez zwycięstwa z rzędu. Ale jest w tym wszystkim pewna prawidłowość – na Monte zawsze było dobrze, o ile nie wybitnie.

Nie ma chyba drugiego rajdu, który tak widocznie uwypukliłby fenomen duetu, który w zeszłym roku przeszedł do Forda. Żeby to wszystko zrozumieć, należy poznać charakterystykę Rajdu Monte Carlo i obrać odpowiedni sposób pokonywania tych specyficznych tras. Ogier z Ingrassią są typem zawodników, których albo się kocha, albo nienawidzi, ale jedno wszyscy zgodnie musimy im przyznać – to prawdziwi mistrzowie strategii i wykorzystywania błędów rywali. Co z tego, że w trakcie rajdu prowadzi ktoś inny, na czele zawsze kończy Ogier. Przypomina to trochę Manchester United za najlepszych czasów Sir Alexa Fergusona – nie ważne w jakim stylu, nie ważne gdzie, o jakiej porze dnia, czy roku – zawsze w końcu wygrywał Manchester.

Rajd Monte Carlo to dziwna impreza. W jej trakcie warunki zmienić mogą się tyle razy, że nikt nie jest w stanie tego zliczyć. Ba, nawet nie w całym rajdzie, jak w trakcie jednego odcinka specjalnego – na jednym łuku jest mokro, inny jest suchy, potem jest jeszcze syf, błoto pośniegowe, lód i śnieg. Schemat oesu zazwyczaj jest podobny – startujesz na dole góry, wzbijasz się na szczyt i zjeżdżasz z drugiej strony góry. Taka różnorodność prób zmusza zawodników do rozważnej jazdy i odpowiedniego zarządzania siłami. Tutaj nikt nigdy nie wygra jadąc „na pałę”, ile fabryka dała. To rajd dla ludzi mądrych, inteligentnych, potrafiących kalkulować ryzyko i zwolnić, kiedy sytuacja tego wymaga. Takimi osobami bez wątpienia są Sebastien Ogier i Julien Ingrassia.

Francuzi nie są przedstawicielami stylu Colina McRae. Nie oznacza to naturalnie, że brakuje w ich jeździe zakrętów pokonywanych w stylu flat out, ale wszystko to jest robione z niezwykłą mądrością oraz gracją i pokazuje, jak doświadczonymi zawodnikami są reprezentanci Forda. Ileż to razy byliśmy już świadkami, że kilka wygłodniałych hartów tnie się na sekundy, a mistrz przygląda się wszystkiemu z tyłu tylko po to, aby na sam koniec wykorzystać zamieszanie i wskoczyć niepostrzeżenie na sam szczyt. Na Rajdzie Monte Carlo taka strategia jest wyjątkowo skuteczna – tu często nie wygrywa najszybszy, a najmądrzejszy.

Tagi: WRC, Ford, Monte Carlo, Ford Polska, Ford Performance

 

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News