Dlaczego diesle BMW płoną po awarii w układzie EGR? Akcja serwisowa może nie pomóc

Dlaczego diesle BMW płoną po awarii w układzie EGR? Akcja serwisowa może nie pomóc

Podaj dalej

Od wielu miesięcy można znaleźć doniesienia o przypadkach samozapłonu samochodów marki BMW wyposażonych w określone silniki diesla. Problem w tym, że producent wydaje się nie mieć faktycznego rozwiązania wady fabrycznej.

To dość kompromitujące dla tak znaczącej na rynku marki. W Polsce znany jest przypadek p. Michała Kwiatkowskiego, któremu mimo naprawy całego układu recyrkulacji spalin w BMW 120d xDrive… samochód i tak spłonął. Dla ratowania wizerunku BMW ofiarowało mu zupełnie nowy egzemplarz. Nie zmienia to jednak faktu, że trudno czuć komfort psychiczny, podróżując BMW z silnikiem wysokoprężnym.

Gepostet von Michał Kwiatkowski am Mittwoch, 13. März 2019

Kto jest zagrożony?

Mówi się, że w grupie ryzyka są jednostki montowane w latach 2010-2017. Jest to m.in. 6-cylindrowy N57 o pojemności 3 litrów. Kłopot może dotyczyć także 2-litrowych 4-cylindrówek N47 i B47. Obawy wiązane są także z 6-cylindrowym B57 3.0 z turbo. To przy tych silnikach montowany był wadliwy układ EGR.

Co jest przyczyną?

Problemem nie jest sam zawór EGR, ale jego chłodnica. To dzięki niej temperatura spalin jest obniżana, co prowadzi do bardziej efektywnego spalania szkodliwych związków.

Gepostet von Michał Kwiatkowski am Mittwoch, 13. März 2019

Jednak niekiedy dochodzi do mikropęknięć modułu. Gdy rozgrzany płyn chłodzący (glikol) otrzymuje dopływ tlenu dochodzi do niepożądanej reakcji chemicznej. Problem potęguje fakt, że kolektor ssący jest z plastiku, więc szybko zaczyna się topić. W przypadku naprawdę wysokiej temperatury może powstać duży płomień.

Czy można temu zapobiec?

Do niedawna wydawało się, że problem można rozwiązać kwalifikując się do akcji serwisowej. Jednak wspomniany wcześniej przypadek pokazuje, że to wcale może nie być gwarancją. Trudności można mieć nawet z przyjęciem na bezpłatny serwis wadliwego elementu. BMW posiada odgórnie przypisaną listę numerów VIN, która jej zdaniem może być w grupie ryzyka.

Jeżeli klient nie przejdzie tej weryfikacji, musi ratować się przed wadą fabryczną (!) na własny koszt (ok. 3000-3200 złotych). Nie we wszystkich przypadkach można liczyć na szybką realizację. – Do różnych silników są różne chłodnice i nie na wszystkie trzeba czekać – tłumaczy nam pracownik serwisu jednej z autoryzowanych stacji BMW. – Chłodnice do silników z B-serii (B47 i B57 – przyp. red.) są dostępne niemal od ręki – doprecyzowuje konsultant.

W przypadku N-serii, sprowadzenie części może nie być szybkie. Nie ma co jednak liczyć na to, że odstawimy samochód do serwisu i dostaniemy auto zastępcze na czas sprowadzenia rzekomo właściwych elementów układu. Kwestią indywidualną będzie zatem to, czy zdecydujemy się ryzykować dalszą jazdę, podczas której może faktycznie dojść do zapłonu.

Chałupniczym sposobem?

Poprawienia fabryki można dokonać jednak w pewien sposób na własną rękę. Poza kosztowną wymianą układu EGR na nowy, poza ASO możemy zlecić wyczyszczenie chłodnicy ze złogów starego oleju i sadzy, które mogą się zapalić. Wśród partyzanckich metod właściciele diesli sugerują, aby zmienić płyn chłodniczy układu z glikolu na jego mieszankę z wodą destylowaną.

Pocieszeniem może być też trochę fakt, że problem nie jest aż tak bardzo częsty. Nie należy go jednak bagatelizować. Właściciele warsztatów zwracają uwagę, że znacznie częściej kierowcy zgłaszają się do nich nie z problemem chłodniczki, a awarii samego zaworu EGR.

Pęknięte chłodnice EGR zdarzają u nas dosyć rzadko, bo to może ok. 5% przypadków – mówi Tomasz Nowak (tel. 690 882 911 ) z katowickiego serwisu i hamowni Dyna-mite. – Częściej trafiają do nas klienci z uszkodzonym zaworem EGR. Problem występuje od przebiegu 30 000 km, a przynajmniej do 150 000 na pewno się pojawi. To jest kwestia tego, jak użytkujemy samochód. Zawór EGR przy 3200 obr. jest całkowicie zamknięty. On działa najbardziej przy delikatnej jeździe, czyli gdy ciśnienie doładowania nie jest najwyższe. Zatem auta użytkowane w mieście będą miały częstszy problem, niż auta użytkowane na trasie.

Bardzo luźno interpretując, BMW z wymienionymi wcześniej silnikami diesla to nie są samochody do spokojnej jazdy. Niestety także do bezstresowej. Może dla lepszego zabezpieczenia warto wręcz pokusić się o rajdowy system gaśniczy? Nie zmienia to jednak faktu, że wadliwa seria układów EGR nie powinna się przydarzyć tak doświadczonej marce z segmentu premium.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News