Dakarowy Hattrick #1: Dakar im krótszy, tym trudniejszy

Dakarowy Hattrick #1: Dakar im krótszy, tym trudniejszy

4 interakcje

Podaj dalej

Za nami trzy etapy 41. edycji Rajdu Dakar, więc pora na pierwszy odcinek Dakarowego Hattricka. Zapraszamy do krótkiego felietonu na temat wydarzeń z początku tej legendarnej imprezy. Działo się!

Jeszcze przed startem Rajdu Dakar specjaliści podkreślali, że tegoroczna edycja imprezy jest tak stosunkowo krótka, że można by nazwać ją wręcz sprinterską. Jednym z najczęściej powtarzanych zdań było też to, że pomimo faktu, iż rajd będzie w tym roku wyjątkowo krótki, to będzie też bez wątpienia jednym z najbardziej wymagających w historii.

Za nami trzy etapu peruwiańskiej imprezy i od razu możemy powiedzieć, że wszyscy ci specjaliści się nie mylili. Rajd tak naprawdę nie zdążył się jeszcze na dobre rozpocząć, a dla niektórych już się skończył. Problemy nie dotykały tylko amatorów, debiutantów, czy tych bez większego doświadczenia, dla których Dakar to tylko wyjątkowa przygoda. Problemy dotykały przede wszystkim faworytów!

TO NIE JEST ZABAWA

Podczas pierwszego etapu akcja była jeszcze lekko ostudzona. Wszyscy jechali, ale większych dramatów nie było. Drugiego dnia po problemach z elektroniką błąd nowicjusza popełnił Stephane Peterhansel, który zakopał się na ponad 20 minut i gdyby nie pomoc swojego rodaka, Cyrila Despres, to pewnie strata nie liczyłaby się w minutach, a w godzinach. Wczoraj okazało się jednak, że pierwsze dwa dni były tylko przygrywką do prawdziwych emocji.

Trzeciego dnia zawodnicy przystąpili do etapu z San Juan de Marcona do miejscowości Arequipa. Nagle okazało się, że Dakar to nie tylko piękna przygoda, ale też przede wszystkim cholernie trudny, niezwykle wymagający rajd. Boleśnie przekonał się o tym m.in. reprezentant Boliwii Walter Nosiglia, który po wypadku na motocyklu doznał podwójnego złamania przedramienia i został zabrany z etapu przez zespół medyczny. Nagle przypomnieliśmy sobie… hej, przecież to jest piekło pustyni, to mordercza przeprawa, w której najmniejszy błąd może być bardzo, bardzo kosztowny.

CIERPIELI FAWORYCI

Do piekła pustyni po kolei trafiali m.in. ubiegłoroczni zwycięzcy, Carlos Sainz i Matthias Walkner, ale też inni faworyci, jak Toby Price, Ricky Brabec, Sebastien Loeb, Cyril Despres, czy Giniel de Villiers. Walkner i Brabec się zgubili i przed długi czas jechali około 4 kilometrów od właściwej trasy, Price również zabłądził w niebezpieczne tereny, a Loeb, Despres i de Villiers stracili mnóstwo czasu. W przypadku Sainza sytuacja wyglądała nawet gorzej, bo Hiszpan urwał koło i naprawiał samochód przez ponad 3 godziny. Z imprezy wycofał się były zwycięzca imprezy, Joan Barreda, który z wczorajszego etapu wrócił helikopterem.

Dakar to impreza bezlitosna. To batalia, w której nie można sobie pozwolić najmniejszy błąd, czy to techniczny, czy nawigacyjny. Trzeba ciągle analizować, walczyć. Obserwowałem wczoraj przez chwilę ujęcia z jednej z transmisji live. Było tam widać całkiem spory obszar pełen mniejszych wydm. Zastanawiała mnie technika pokonywania tego odcinka, jakoś tak na około. Kierowcy jechali jakby slalomem, chociaż na pierwszy rzut oka wydawało się, że cały odcinek można by pokonać „na prosto”. Wyłączyłem transmisję, ale po chwili do niej wróciłem. Okazało się, że jeden z zawodników chciał chyba pojechać zgodnie z moimi wewnętrznymi instrukcjami i strasznie się tam zakopał.

TO NIC NIE ZNACZY

Wniosek? Dakar może i czasami wygląda na prosty, ale nie jest. Jest cholernie trudny i to w każdym, nawet najmniejszym centymetrze. Peterhansel we wtorek stracił w wydmie ponad 20 minut, a wczoraj był już na trzecim miejscu w generalce. Loeb wygrał we wtorek i wydawało się, że będzie atakował, a wczoraj stracił ponad 42 minuty i jest ósmy. Joan Barreda po dwóch etapach prowadził i jechał genialnie. Teraz nie ma go już w rajdzie. Sainz w ubiegłym roku nie popełniał błędów i wygrał. W środę zakopał się na trzy godziny. W tym rajdzie zdarzyć się może wszystko. I to w każdej sekundzie. Na każdej wydmie. Tutaj klasyfikacja generalna i przewaga na poziomie 10 minut nic nie znaczy. Zwłaszcza na tak wczesnym etapie rajdu.

Dołącz do dyskusji

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News