Bugatti Divo ujrzało światło dzienne. Z 20 mln złotych troszkę by zabrakło

Bugatti Divo ujrzało światło dzienne. Z 20 mln złotych troszkę by zabrakło

Podaj dalej

The Quail, A Motorsports Gathering – 16. edycja wystawy motoryzacyjnej na terenie klubu golfowego w Monterey, w Kaliforni była miejscem prezentacji zjawiskowego Bugatti Divo.

Nazwa modelu pochodzi od Alberta Divo – kierowcy wyścigowego Bugatti, związanego z marką od 1928 r. (dwukrotny zwycięzca legendarnego wyścigu Targa Florio). To zresztą podobny schemat jak w przypadku wcześniejszych modeli Veyron czy Chiron, które także pochodziły od nazwisk kierowców.

Bugatti, które skręca

Nowy członek rodziny francuskiej marki supersamochodów jest pojazdem, który nie tylko ma zachwycać prędkością na prostej, ale oferować zaawansowane możliwości szybkiej jazdy po krętych torach wyścigowych. Sam prezes Bugatti, Stephan Winkelmann oznajmił, że Divo powstało z myślą o zakrętach.

W związku z tym inżynierowie skupili się na obniżeniu masy, usztywnieniu nadwozia, aby stworzyć hipersamochód na bazie Chirona. Z wagi udało się urwać 35 kilogramów, natomiast wytworzono 90-kilogramowy docisk aerodynamiczny.

Podkowa się uchowała

W odróżnieniu od Chirona, potencjał aero widać już na przednim zderzaku. Z kolei tylny spojler ma regulowaną wysokość, który jest o 23% szerszy niż w dotychczasowym flagowcu marki. Stylistyka tylnych lamp LED w formie wystających pinów nadaje wyjątkowo agresywnego charakteru, przez co Chiron przy Divo wygląda wręcz potulnie.

Projektanci zachowali na przodzie auta charakterystyczny grill Bugatti w kształcie podkowy, a jednocześnie stworzyli współgrającą przestrzeń dla typowo wyścigowej aerodynamiki. Przednie reflektory o ciekawym kształcie powstały w technologii LED i nachodzą na masywne błotniki, na których można dostrzec kanały przepływu powietrza. Specjalny wlot trafił także na dach.

Nowy hypercar Bugatti posiada ciemny lakier Titanium Liquid Silver, na którym dodano turkusowo-niebieskie akcenty (oficjalnie Divo Racing Blue). Kanały powietrzne, spojler i dyfuzor mają karbonowe wykończenie. W rogu drzwi osadzono francuską flagę.

Geometria zawieszenia została sprofilowana pod zakręty przez większe pochylenie kół. Układ kierowniczy oraz zawieszenie zestrojono pod kątem jak najszybszej reakcji na działania kierowcy. Zaprojektowano także niezwykle lekkie obręcze z unikatowymi oponami Michelin, zaprojektowanymi specjalnie pod możliwości Divo.

Moc ta sama, lepszy czas

Umieszczony centralnie silnik pochodzi bezpośrednio z Chirona. Jest to zatem 8-litrowa jednostka w układzie W16 z czterema turbosprężarkami, co daje moc 1480 koni mechanicznych. W przypadku najnowszego dziecka Bugatti silnik zapewnia przeciążenie 1,6G podczas przyspieszania, które trwa do osiągnięcia 380 km/godz.

Ważniejszym osiągiem są tu jednak czasy okrążeń. Okazuje się, że na torze Nardo, w południowych Włoszech, Divo było szybsze od Chirona o 8 sekund. Na 12,5-kilometrowym obiekcie w kształcie okręgu (znanym z możliwości rozpędzenia się do zawrotnych prędkości) to naprawdę imponujący wynik, pokazujący jak duży potencjał drzemie w aerodynamice.

Bugatti Divo jest samochodem, z którym z dumą marka ma obchodzić w przyszłym roku 110-lecie. Chętni na zakup tego obłędnego pojazdu już się spóźnili. Wszystkie 40 sztuk już sprzedano za 5,8 miliona dolarów (ok. 21,5 mln zł) każdą. Jedyną szansą będą poszukiwania na rynku wtórnym, na którym cena raczej nie zmaleje.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News