Elfyn Evans i jego droga do spełnienia marzeń. Wiele razy było blisko, ale teraz nadszedł jego czas

Elfyn Evans i Scott Martin staną w nadchodzący weekend do walki o mistrzostwo świata. Choć bywali już wcześniej w takiej sytuacji, ich pozycja nigdy nie była tak dobra. Jeszcze nigdy ta szansa na tytuł nie była tak duża. Era aut Rally1 może zakończyć się tytułem dla tych, którzy zdecydowanie najbardziej na to zasługują. Zresztą – tylko jakiś niewiarygodny pech sprawił, że dzisiaj Evans z Martinem nie mają już przynajmniej jednego tytułu na swoim koncie.

Elfyn Evans mistrzostwa świata WRC Hankook Rajd Sardynii rajdy samochodowe walka o tytuł punkty sytuacja
Podaj dalej

Spis treści:

  • Początki i pojedynki z Kubicą
  • Rozwój w samochodzie WRC
  • Angaż do Toyoty i walka o tytuł
  • Trzy ciosy od Francuza, tym razem jest inaczej

Tym razem musi się udać. Evans o krok od tytułu

Artykuł powstał w ramach płatnej współpracy z Hankook Tire Polska

Elfyn Evans rozpoczął poważną przygodę z rajdowaniem w 2006 roku, startując poczciwym Nissanem Micrą. Poważną próbkę jego talentu dostaliśmy w 2010 roku, kiedy to zaczął osiągać świetne wyniki w mistrzostwach Wielkiej Brytanii. Było to na tyle widoczne, że Elfyn wkrótce zaczął pojawiać się na trasach mistrzostw świata. Walijczyk w 2012 roku w znakomitym stylu wygrał kampanię WRC Academy – ówczesnego odpowiednika Junior WRC. A jeśli jeszcze komuś to nazwisko nie było wówczas znane, w sezonie 2013 zmieniło się to definitywnie. Owszem – Elfyn z różnych powodów nie osiągnął dużego sukcesu w WRC2. Natomiast to właśnie on był wówczas jedynym kierowcą, który był w stanie rzucić wyzwanie Robertowi Kubicy. Było to widoczne szczególnie podczas Rajdu Niemiec. Na koniec sezonu Elfyn wygrał w WRC2 Rajd Wielkiej Brytanii, wręcz nokautując swoich rywali.

Elfyn Evans mistrzostwa świata WRC Hankook Rajd Sardynii rajdy samochodowe walka o tytuł punkty sytuacja
fot. Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

I tyle wystarczyło. Po zaledwie jednym sezonie w Fieście R5 potencjał Evansa był dla wszystkich tak bardzo oczywisty, że Walijczyk zyskał angaż w fabrycznym M-Sporcie. Już w swoim drugim sezonie dwukrotnie stawał na podium – w Argentynie i na Korsyce. Z dzisiejszej perspektywy mizernego M-Sportu powiedzielibyśmy, że to wyniki wręcz wybitne. Natomiast wtedy mogły być one nieco rozczarowujące. Stąd w sezonie 2016 nadeszła pora na powrót do auta R5. Evans miał zrobić krok w tył i zbudować pewność siebie. Walijczyk rozniósł w pył mistrzostwa Wielkiej Brytanii oraz prezentował kapitalną formę w WRC2. A to dla decydentów był oczywisty sygnał – chłopak wraca do WRC. Wrócił… i to dosyć skutecznie. W sezonie 2017 stanął na podium w Argentynie i Finlandii, ale co ważniejsze, wygrał domowy Rajd Wielkiej Brytanii.

Dalszy rozwój i angaż w Toyocie

Potencjał Elfyna Evansa z biegiem czasu stawał się coraz bardziej widoczny i coraz bardziej oczywisty. Wkrótce wszyscy doszli do tego samego wniosku – to jest kierowca, który zasługuje na coś więcej, niż M-Sport. Walijczyk trafił najlepiej jak tylko mógł i w 2020 roku reprezentował już barwy Toyoty. Wygrał w Szwecji i Turcji i przed finałową rundą covidowego sezonu był liderem mistrzostw świata z przewagą 14 punktów nad Sebastienem Ogierem. Walijczyk w dramatycznych okolicznościach przegrał tytuł podczas Rajdu Monzy. Po roku znów jechał znakomicie, znów wygrywał rajdy… i znów koniec końców Ogier okazał się lepszy.

Elfyn Evans mistrzostwa świata WRC Hankook Rajd Sardynii rajdy samochodowe walka o tytuł punkty sytuacja
fot. Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

To były dwa bardzo poważne ciosy. Evans miał problemy z tym, aby się z tego otrząsnąć. Kolejne dwa sezony okazały się dominacją Kalle Rovanpery a później po tytuł sięgnął Thierry Neuville. Przed rokiem znów było blisko. Elfyn znów jechał na finał sezonu jako lider – tym razem jego przewaga nad Ogierem wynosiła 3 punkty. I znów zakończyło się tak samo – Francuz znów okazał się lepszy i znów przekreślił marzenia Walijczyka. Wiele osób po takich ciosach by się poddało. Natomiast mija rok, mamy końcówkę sezonu 2026 i Evans znów jest liderem mistrzostw świata przed finałową rundą sezonu. Co istotne – tym razem jego sytuacja wygląda znacznie korzystniej.

Tym razem Evans musi to dowieźć?

Dziś przewaga Evansa przed finałową rundą sezonu wynosi 17 punktów. Tak duża na tym etapie sezonu nie była jeszcze nigdy. Po drugie – tym razem Walijczyk walczy z kimś zupełnie innym. Jego rywalem nie jest ten, który w przeszłości zadał mu trzy tak bolesne ciosy, czyli Sebastien Ogier. Tym razem rywalami są Sami Pajari i Oliver Solberg. To dwóch młodych, mało doświadczonych zawodników, którzy nigdy wcześniej nie byli w takiej sytuacji. Nigdy wcześniej nie walczyli o tytuł – to dla nich coś nowego i coś zupełnie nieoczekiwanego. Na korzyść Evansa przemawiają więc nie tylko punkty, ale również doświadczenie – i ogólne i to konkretne, bezpośredniej walki o tytuł.

Elfyn Evans mistrzostwa świata WRC Hankook Rajd Sardynii rajdy samochodowe walka o tytuł punkty sytuacja
fot. Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

Oczywiście – tu nadal jest praca do wykonania – nic nie jest pewne. 17 punktów przewagi nad Pajarim oraz 21 nad Solbergiem to dużo, ale to nie przesądza losów tytułu. Pamiętajmy o tym, że do zdobycia w pojedynczej rundzie WRC jest aż 35 punktów. W tym 10 w niedzielę. Podczas ewentualnych problemów i systemu SupeRally, ten niedzielny dorobek może Evansowi nie wystarczyć. Walijczyk musi pojechać bardzo dobry, równy rajd. Aby nie oglądać się na innych, musi zdobyć przynajmniej 19 punktów. Rzecz w tym, że w ostatnich pięciu rajdach te przynajmniej 19 punktów Elfyn zdobył tylko jeden raz. Matematycznych możliwości jest tutaj całe mnóstwo. Wszak zwycięzca w ogóle nie musi wywalczyć maksymalnej liczby punktów – to w tym roku zdarzyło się zaledwie jeden raz. Evansowi do tytułu może zatem wystarczyć znacznie mniej, niż 19 punktów.

Zdjęcia: Jaanus Ree / Red Bull Content Pool

Sklep z częściami samochodowymi online iParts.pl

Przeczytaj również