Spis treści
- Chińskie Audi zaczynają pojawiać się w Europie
- Porównywalne do europejskich modele nawet o 170 000 złotych taniej
- Volkswagen próbuje powstrzymać import modeli z Chin
AUDI, nie Audi

Chiński rynek samochodowy znacząco różni się od europejskiego, dlatego też w 2024 roku niemiecka firma zdecydowała się stworzyć nową submarkę. Jest ona pozbawiona charakterystycznych czterech pierścieni, ale to w pełni projekt Audi – rozwijany wspólnie z SAIC. Niemcy zamiast za wszelką cenę dostosowywać europejskie modele do chińskiego klienta, stworzył drugą markę wyłącznie dla Chin.
Pierwszym seryjnym samochodem nowej marki było AUDI E5 Sportback. Produkcja ruszyła w połowie 2025 roku, a pierwsze samochody trafiły do chińskich klientów we wrześniu. W topowej wersji elektryczny model generuje 787 koni mechanicznych i rozpędza się od 0 do 100 km/h w zaledwie 3,4 sekundy. Na początku 2026 roku Niemcy pokazali drugi model – E7X, czyli dużego SUV-a naszpikowanego najnowszą technologią.
Wydawało się tylko kwestią czasu, gdy ktoś spróbuje zaimportować te samochody do Europy. I tak też się stało. Niemiecka firma Auto China zaczęła sprowadzać E5 Sportback i E7X z Chin do Niemiec. Firma nie ograniczała się jednak do samego transportu. Według jej deklaracji zajmuje się też dopuszczeniem samochodu do ruchu, rejestracją, gwarancją, a nawet serwisem.

Ceny dużo niższe od europejskich odpowiedników
Jak oczywiście możemy się domyślać, głównym czynnikiem mającym przyciągnąć klientów jest cena. Oczywiście samochody oferowane w Europie były dużo droższe niż w Chinach, ale też dużo tańsze od europejskich odpowiedników. Przykładowo, ceny AUDI E5 Sportback w Niemczech zaczynały się od 59 980 euro, podczas gdy europejski odpowiednik w postaci S6 Sportback e-tron kosztuje aż 99 500 euro. W Chinach ten model kosztował z kolei 26 800 euro.
Za tę cenę dostajemy jednak, jak się przynajmniej wydaje, gotowy do jazdy produkt. Firma oferowała homologację i dopuszczenie do ruchu europejskiego, 2-letnią gwarancję, pakiety serwisowe, dostawę, a nawet adapter ładowania.
Zbyt piękne, by mogło być prawdziwe?
Choć firma Auto China twierdzi, że może zająć się wszystkim – od homologacji, rejestracji, po gwarancję i wsparcie serwisowe, sprawa nie jest taka prosta. Chińskie modele AUDI nie stają się nagle częścią oficjalnej europejskiej sieci dealerskiej tylko dlatego, że mają powiązania z niemiecką marką.

Właściciele mogą więc spotkać się z problemami dotyczącymi oprogramowania, diagnostyki, części zamiennych, czy napraw. Dotyczy to zwłaszcza nowoczesnych samochodów elektrycznych, wyposażonych w zaawansowane czujniki, kamery i systemy wspomagania. Legalne wprowadzenie ich na drogi to jedno. Ale utrzymanie w ruchu przez lata to zupełnie inna sprawa.
To wszystko oczywiście nie spodobało się Volkswagenowi. Audi nie chce, aby europejscy klienci kupowali chińskie modele, w które firma inwestuje ogromne pieniądze. Ale z drugiej strony – europejscy klienci mogą je nabywać w chwili obecnej „tylnymi drzwiami”. Na stronie importera pojawiały się nawet polskie cenniki, choć jak wspominamy, sytuacja cały czas jest rozwojowa. Grupa Volkswagena z pewnością będzie próbować powstrzymać równoległy import tych modeli do Europy.