Epiq First Edition pokazuje praktycznie pełnię możliwości nowego SUV-a Skody. Do dyspozycji będzie 211 KM mocy, akumulator o pojemności 55 kWh brutto (52 kWh netto) i do 430 km zasięgu w cyklu mieszanym WLTP. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje tylko 7,1 s. To parametry, które trudno już traktować jako typowe dla niedrogiego elektryka, przeznaczonego przede wszystkim do miasta.

Elektryczny B-SUV, który ma aż 475-litrowy bagażnik
Epiq ma być przede wszystkim niewielkim SUV-em, ale Skoda wykorzystała nową platformę do wygospodarowania przestronnej kabiny i bagażnika o pojemności aż 475 litrów. To wartość charakterystyczna raczej dla znacznie większych samochodów. Przy kompaktowych wymiarach Epiqa może to być jeden z jego najmocniejszych argumentów dla osób, które chcą elektryka wygodnego w mieście, ale nie zamierzają rezygnować z praktyczności.

Ciekawie wygląda również ładowanie. First Edition przyjmuje prąd stały z mocą maksymalnie 105 kW i potrzebuje około 24 minut na uzupełnienie akumulatora od 10 do 80 proc. Ważniejsza od samej wartości szczytowej może być jednak krzywa ładowania. Według Skody od 10 do niemal 70 proc. naładowania dostępne ma być ponad 100 kW. Krótki postój powinien więc pozwalać na stosunkowo szybkie odzyskanie dużej części zasięgu.
First Edition kosztuje sporo, ale jest tego warta
Premierowa odmiana jest oczywiście daleka od zapowiadanych 112 900 zł za bazowego Epiqa. Po uwzględnieniu rabatu w wysokości 6000 zł First Edition kosztuje 161 450 zł. W zamian dostajemy jednak samochód oparty na bogato wyposażonej wersji Selection 55.

Standard obejmuje m.in. dwustrefową automatyczną klimatyzację, bezprzewodowy Apple CarPlay i Android Auto, predykcyjny tempomat adaptacyjny, kamerę cofania, podgrzewane fotele i kierownicę, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, bezkluczykowy dostęp oraz ładowarkę telefonu Qi2. Jest również V2L, czyli możliwość wykorzystania energii zgromadzonej w akumulatorze do zasilania zewnętrznych urządzeń.
First Edition łatwo będzie przy tym odróżnić od zwykłego Epiqa. Dostaje czarny dach, 20-calowe obręcze i charakterystyczne pomarańczowe akcenty Navajo Orange. Kontrastowe elementy pojawiają się także we wnętrzu, m.in. na przeszyciach i pasach bezpieczeństwa. Sam Epiq jest pierwszą Skodą w pełni zaprojektowaną według nowego języka Modern Solid. Ma zatem charakterystyczne światła w kształcie litery T oraz panel Tech-Deck Face zintegrowany z czujnikami systemów wspomagających.

Po sukcesie Elroqa, Epiq ma szansę pójść tą samą drogą
Najciekawsze dla europejskiego rynku wydarzy się jednak wraz z pojawieniem się tańszych odmian. Docelowa cena od 112 900 zł postawi Epiqa w zupełnie innym miejscu rynku niż najbogatsza First Edition. Jeżeli również podstawowe konfiguracje zachowają najważniejsze atuty modelu, Skoda będzie miała w ofercie elektrycznego SUV-a cenowo zbliżającego się do popularnych samochodów spalinowych.

Elroq pokazał już, że klienci są gotowi na taki kierunek. Epiq przenosi podobny pomysł do niższego i bardziej przystępnego cenowo segmentu. Niewielkie nadwozie, zaskakująco duży bagażnik i możliwość wyboru odmiany oferującej 430 km zasięgu tworzą mocne podstawy. First Edition jest drogie, ale pokazuje, że Epiq nie musi być wyłącznie budżetowym elektrykiem. Znacznie ważniejsze będzie to, co stanie się po rozszerzeniu gamy. Przy cenie startującej od niespełna 113 tys. zł najmniejszy elektryczny SUV Skody może stać się jednym z modeli, które przyspieszą popularyzację aut na prąd w Europie.