Jak wskazują dane Dataforce, Węgry to coraz większy rynek motoryzacyjny. W tym 9,5-milionowym kraju od stycznia do kwietnia 2026 r. zarejestrowano prawie 50 tys. (48 287 szt.) nowych samochodów osobowych. Zeszły miesiąc był całkiem udanym za sprawą 11 832 rejestracji. Względem zeszłorocznego kwietnia była to poprawa o 9,7 proc. Zazwyczaj rynek napędzała tam sprzedaż produkowanych lokalnie Suzuki. Po wyborach sytuacja uległa szybkiej zmianie.
Japoński SUV na czele, ale nie ten co zawsze
Po 4 miesiącach nieoczekiwanym liderem węgierskiego rynku jest Nissan Qashqai (3 737 szt.). Sprzedaż japońskiego SUV-a wystrzeliła o 116,3 proc., czyli ponad dwukrotnie. Po wygranym kwietniu wiceliderem jest Skoda Octavia (2 140 szt.). Czeski kompakt zepchnął na trzecią lokatę ubiegłorocznego bestsellera, Suzuki S-Cross (1 943 szt.). Na podium zabrakło miejsca dla Suzuki Vitary (1 679 szt.). Oba modele japońskiego producenta zanotowały tam ponad 20-procentowy spadek sprzedaży.

W tym roku do czołowej piątki łapie się Toyota Yaris Cross (1 251 szt.), która jest popularniejsza od Corolli (1 109 szt.). Ponad tysiąc rejestracji w 4 miesiące zabrał tam jeszcze tylko Hyundai Tucson (1 077 szt.). Koreański SUV notuje tam dwa razy większą sprzedaż i wyprzedza nawet Kię Sportage (863 szt.). Do najlepszej dziesiątki kwalifikują się jeszcze Toyota C-HR (795 szt.) oraz Nissan X-Trail (758 szt.). Drugą dziesiątkę otwiera Ford Kuga (697 szt.).
Suzuki nie ma nawet na węgierskim podium
Ranking marek zupełnie nie przypomina tego ubiegłorocznego, bo na podium nie ma dotychczasowego dominatora. Liderem jest Toyota (5 581 szt.), wyprzedzająca Nissana (5 075 szt.) i Skodę (4 575 szt.). Najlepsze w poprzednich latach Suzuki (4 163 szt.) jest dopiero czwarte. Jego sprzedaż spadła aż o 23,8 proc. Dalszy spadek mu jednak raczej nie grozi, bo piąty Volkswagen ma „dopiero” 3 035 rejestracji. Najpopularniejszą marką premium na Węgrzech jest BMW (2 525 szt.).