BYD jest gotów rzucić wyzwanie Toyocie w nowym segmencie pojazdów
Chiński gigant BYD postanowił wejść do jaskini lwa i zaatakować japoński rynek jego własną, najbardziej tradycyjną bronią – segmentem kei carów. Te są w kraju Toyoty bardzo popularne więc to oferta, która ma ogromny potencjał.
Nazwa Racco nawiązuje do japońskiego słowa rakko, oznaczającego wydrę morską. Pierwszy elektryczny kei car stworzony specjalnie na rynek, na którym rządzi Toyota, ma oficjalnie zadebiutować w salonach latem tego roku. Zanim to się stanie, przyjrzyjmy się tej ciekawej strategicznie ofercie. Jak wygląda specyfikacja techniczna tego pudełkowatego mieszczucha?
BYD Racco ma silnik elektryczny umieszczony na przedniej osi (FWD) i korzysta z baterii LFP o pojemności 20 kWh (słynna technologia Blade Battery). To przekłada się bezpośrednio na zasięg około 180 km według japońskiej normy WLTC. To w zupełności wystarczy do codziennej, miejskiej eksploatacji. Jeśli chodzi o moc ładowania, to jest możliwe szybkie ładowanie DC o mocy aż do 100 kW. W efekcie ładowanie od 30% do 80% zajmuje zaledwie 30 minut. To mocny argument w walce ze spalinowymi konkurentami w tej klasie pojazdów.

Chiński kei car Racco jest skrojony pod japońskie prawo i potrzeby
Nowość od BYD to samochód, który idealnie mieści się w restrykcyjnych przepisach technicznych dotyczących japońskich mikroaut (maksymalne wymiary dopuszczone przez tamtejsze prawo dla kei carów to 3400×1480×2000 mm). Długość, szerokość i wysokość wynoszą odpowiednio 3395 mm/1475/1800 mm.
Racco o rozstawie osi 2490 mm wygodnie przewiezie 4 pasażerów, ułatwiając im codzienne życie. W związku z tym, że w Japonii nie brakuje ciasnych zaułków model ma 4-drzwiowe nadwozie, ale tylne drzwi są przesuwne z obu stron. Kanapowe fotele, zarówno z przodu, jak i z tyłu to kolejny ukłon w stronę funkcjonalności i komfortu. Ułatwiają przesuwanie się i wysiadanie z auta po stronie pasażera, gdy kierowca zaparkuje tuż przy ścianie.
Jeśli chodzi o projekt nadwozia, to BYD Racco kontynuuje linię stylistyczną BYD „Ocean Aesthetics”. W środku oprócz trójramiennej, wielofunkcyjnej kierownicy po prawej stronie znajduje się charakterystyczny, „wiszący” ekran multimedialny. Kabina skrywa również przemyślany schowek na długie parasole, wydzieloną przegródkę na często używane karty i telefony komórkowe oraz uchwyt na plastikowe butelki i kubki.
Jeśli chodzi o technologie, to kei car BYD już w standardzie oferuje zaawansowane systemy asystujące kierowcy poziomu L2+.

Cena i strategia rynkowa kei car BYD
Oficjalna cena za ten uroczy model ma oscylować wokół 107 tysięcy juanów (ok. 60-65 tysięcy PLN), co idealnie plasuje Racco w głównym przedziale cenowym japońskich aut tej klasy. Toyota ma w tym segmencie swoje propozycje, ale w 100% projektowane i składane przez firmę Daihatsu.
BYD zaatakuje swoim RACCO króla japońskiego rynku kei carów. Toyota Pixis Epoch jest niezwykle popularna w Japonii ze względu na bardzo niską cenę i minimalne spalanie. Nissan Sakura to lider w tym segmencie EV, niemal o identycznych parametrach, ale za całym projektem BYD stoi potężne nazwisko – dyrektor generalny ds. planowania BYD Japan, Hirohide Tagawa.
To weteran branży, który spędził niemal 30 lat w Nissanie, gdzie odpowiadał za stworzenie m.in. niezwykle popularnego modelu Nissan Dayz oraz elektrycznego bestsellera Nissan Sakura (który będzie bezpośrednim rywalem Racco). Oto co powiedział o tym projekcie:
„Na obecnym japońskim rynku samochodów osobowych wciąż brakuje w pełni elektrycznych mikrosamochodów miejskich, dlatego od samego początku celowaliśmy w tę rynkową niszę. Zdajemy sobie sprawę, że w krótkiej perspektywie ten model raczej nie przyniesie nam zysków. Chcemy jednak poprzez stabilne dostawy i wysoką jakość usług zbudować silną świadomość marki w Japonii oraz zaznaczyć tam naszą 'strategiczną obecność’.”
Nie ma wątpilwości, że spersonalizowany BYD RACCO może zmienić oblicze japońskiego rynku samochodów klasy K. Globalne modele nie zrobiły dotąd wielkiej kariery. To pokazuje, że japoński konsument jest nieufny wobec chińskich marek. RACCO może być tym, który „przełamie lody”.

