Zapomnij o Tesli i BMW, Chińczycy naprawdę się postarali. Lynk & Co Z10 ze sterydami zjeżdża z taśm ze szwedzką metką i mocą 912 KM

Oferta siostrzanej marki Volvo wzbogaciła się o nowe Lynk & Co 10. Model, który właśnie zjechał z taśm montażowych w Chinach zamiast opowiadać tylko o bezpieczeństwie, chce też trochę narozrabiać na lewym pasie autostrady. Czy Europejczycy przekonają się do oszałamiającej wyglądem chińskiej limuzyny, jeśli cena będzie o 1/3 niższa od BMW?

Lynk & Co 10+ w kolorze Clash Blue nad morzem
Podaj dalej

Nowy Lynk & Co 10 z wariantem na sterydach porywa agresywną stylistyką i osiągami

Europejski klient kocha minimalizm, ale Lynk & Co dobrze wie, że do portfela użytkownika BMW czy Audi nie puka się tylko ładną sylwetką. Zespół w Göteborgu pod wodzą Stefana Roséna to dobra karta przetargowa podobnie jak renomowany brat Volvo. Jednak nowe Lynk & Co 10 (Z10) musi zagrać kartami, których europejscy producenci jeszcze dobrze nie potrafią rozdać. Przyjrzyjmy się zatem bliżej ofercie tego modelu i jego wersji na sterydach. Co może przesądzić o ich sukcesie, jeśli trafią na Stary Kontynent?

Nowy Lynk & Co 10 (Z10), którego przedsprzedaż w Chinach już ruszyła zjechał już oficjalnie z linii produkcyjnej. To model oparty na architekturze wysokiego napięcia 900 V o długości 5050 mm , szerokości 1966 mm i rozstawie osi 3005 mm. Jeśli chodzi o design zachował charakterystyczne, dzielone reflektory, ale przedni zderzak przeszedł gruntowną przebudowę, a wloty powietrza mają większy, segmentowy kształt. W dwukolorowym nadwoziu zastosowano częściowo ukryte klamki, większe zaciski hamulcowe.

W zależności od wersji Lynk & Co 10 może być z napędem na tylne lub na wszystkie koła. Wersja na sterydach z oznaczeniem plus wykorzystuje inteligentny napęd na cztery koła składający się z dwóch silników z przodu i z tyłu. W efekcie może się pochwalić imponującą łączną mocą do 680 kW (925 KM). To przekłada się na spektakularne 3,2 sekundy do setki. Opcjonalne wyposażenie tej wersji obejmuje regulowany tylny spojler z włókna węglowego, żółte, wysokowydajne zaciski czterotłoczkowe oraz 21-calowe kute felgi aluminiowe, a także inne nowe pakiety poprawiające osiągi. O tym, że Lynk & Co 10 przestał być „tylko samochodem”, a stał się pełnoprawnym urządzeniem mobilnym na kołach świadczą szczegóły specyfikacji tego samochodu.

Lynk&Co 10 Z10 2026
Nowe Lynk&Co Z10 i Z10 plus 2026 okrzyknięto królem zakrętów

Lynk & Co 10 2026 – trzy opcje do wyboru oraz interfejs, przy którym europejskie marki tracą dystans

Marka premium Geely oficjalnie wprowadza model wyposażony w inteligentny system kokpitu LYNK Flyme Auto, napędzany inteligentny układem kokpitu 8295. To oznacza, że procesor Snapdragon czwartej generacji w nowym modelu marki jest około 8 razy mocniejszy niż te stosowane w większości dzisiejszych aut. Dzięki niemu wszystko „pływa” pod palcem.

System wspiera zaawansowane funkcje, takie jak:
– dynamiczne tapety,
– inteligentne karty pulpitu,
– tryb wielozadaniowy w małym oknie,
– asystent scen,
– przewodnik AI oraz interaktywny model 3D samochodu z płynną regulacją parametrów.

Wszystko to zapewnia rozrywkę i najwyższy poziom interakcji z użytkownikiem. W nowym Lynk & Co 10 można płynnie zmieniać parametry auta. Na przykład kolor oświetlenia, stopień otwarcia okien czy dachu przy pomocy gestów, a auto natychmiast na reaguje. To podejście pokazuje, że marka przestała traktować ekran w aucie jako „dodatek do radia”. Teraz to centrum dowodzenia życiem cyfrowym.

Europejskie marki premium (BMW iDrive 9, Mercedes MBUX) są bez dwóch zdań świetne, ale często sprawiają wrażenie systemów operacyjnych zamkniętych w aucie. Lynk & Co z Flyme Auto daje wrażenie, że auto jest częścią Twojego cyfrowego życia. Jeśli dodamy do tego 23 głośniki Harman Kardon (z których część jest w zagłówkach, by asystent AI mógł szeptać wskazówki nawigacji tylko do ucha kierowcy) i kokpit, który przy Mercedes EQE wygląda jak technologia z następnej dekady, to Chińczycy mogą zagrać mocno na emocjach fanów technologii i zawiedzionych koniecznością dopłacania za każdy drobiazg w markach premium.

Lynk&Co 10 Z10 plus 2026
Lynk&Co 10 Z10 plus 2026

Nowy król zakrętów Z10 2026– cennik i wersje

Lynk & Co zaproponowało trzy ciekawe wersje nowego 10 (Z10) 2026 w Chinach:

– Long Range 701 (wersja o dużym zasięgu) – cena od 209 900 juanów (ok. 115 500 PLN) z zasięgiem 701 km (według cyklu CLTC)
– Ultra Long Range 816 (wersja o bardzo dużym zasięgu)- cena od 225 900 juanów (ok. 124 300 zł) i zasięg 816 km (według cyklu CLTC),
– Lynk & Co 10+ AWD (wersja z napędem na cztery koła)- cena od 259 900 juanów (ok. 143 000 zł) za najmocniejszą wersję z topowymi osiągami i technologią 800V/900V.

Patrząc na polskie realia, to 143 000 zł za limuzynę o mocy ponad 900 KM (wersja 10+) brzmi jak abstrakcja. Tyle płacimy za dobrze doposażoną Skodę Fabia lub bazowy kompakt. Jednak po doliczeniu cła (które na auta z Chin jest teraz wysokie), podatku VAT (23%), kosztów transportu i homologacji, realna cena sporo wzrośnie.  Wersja 10+ w polskim salonie oscylowałaby pewnie w granicach 280 000 – 320 000 zł. To jednak oferta za auto, które parametrami bije BMW i5 (startujące od ok. 350 tys. zł za bazę) czy Porsche Taycan. Mogłaby więc wywołać trzęsienie ziemi w segmencie premium.

Najciekawsza jest wersja 816 Ultra Long Range. Jeśli trafiłaby do Europy to ponad 650–680 km w cenie auta segmentu C to jest właśnie to, czym Chińczycy mogą „ukraść” rynek Europejczykom. Nawet jeśli realnie w trasie wyjdzie ok. 550 km, to Lynk & Co 10 wciąż staje w ścisłej czołówce.

Najwyższy wariant wyposażono w akumulator Aegis Golden Brick o pojemności 95 kWh. Gigantyczny zasięg i ultra-szybkie ładowanie to gwarancja podróży bez stresu o energię. Czas ładowania od 10% do 70% stanu naładowania (SOC) to < 4,5 min. To zasługa architektury 900V i mocy ładowania, która w szczycie sięga obłędnych 1100 kW. Tylko czy w Polsce znajdziemy ładowarki, które „uciągną” taką moc?

Lynk & Co 10+ w kolorze Clash Blue
Zdjęcie Lynk & Co 10+ w kolorze Clash Blue

Lynk & Co 10 (Z10) 2026- wnętrze, które robi robotę

Wnętrze standardowego Lynk & Co 10 (Z10) celuje w estetykę Volvo (beże, czernie), ale wersja 10+ z tym żółtym „Plusem” to już bezpośrednie uderzenie w fanów aut sportowych tj. BMW M czy Mercedes-AMG.

Lynk & Co 10+ ma ekskluzywną kolorystykę Pulse Yellow. Jaskrawe akcenty, od razu krzyczą, że masz do czynienia z wersją o mocy 900 KM. Lynk & Co 10 to trzy eleganckie schematy do wyboru:
– Moon Shadow Black- klasyka i dyskrecja,
– Shadow Red- dla szukających odważnego, luksusowego sznytu,
– Sunlit Beige- optycznie powiększa wnętrze, nadając mu skandynawskiego, jasnego charakteru.

W kabinie pojazdu zastosowano wąski, wydłużony panel wskaźników LCD o proporcjach 12,3:1. To zamiast wielkiego bloku przed oczami jest bardzo nowoczesnym rozwiązaniem (podobnym do tego w Lotusie Eletre). Nie zasłania widoku, a podaje najważniejsze dane.
Ekran centralny 15,4 cala to potężny, „pływający” tablet multimedialny o wysokiej rozdzielczości, który jest centrum dowodzenia. Poza tym nie zabrakło wyświetlacza HUD (Head-Up Display). To dziś kluczowa technologia w klasie premium.

Lynk & Co 10/ Z10 kabina w kolorze w kolorze Sunlit Beige
Lynk & Co 10 widok kabiny w kolorze Sunlit Beige

Marka Zeekr i Geely Auto szykuje swoim nowym Z10 nokaut pod względem komfortu

Podwozie i zawieszenie nowego Lynk & Co 10 to czysta mechaniczna poezja dla kogoś, kto kocha prowadzić. Producent przekonuje tutaj, że model to nie tylko „komputer na kołach”. To auto o genialnych właściwościach jezdnych, które zawstydzi niejedno sportowe coupe.

Konstrukcję nowego modelu siostrzanej marki Volvo oparto na w pełni aluminiowych podzespołach – z przodu podwójne wahacze poprzeczne (double wishbone), z tyłu układ wielowahaczowy (multi-link). To zestawienie gwarantuje precyzję prowadzenia godną aut sportowych. Do tego dochodzi system CCD (Continuous Damping Control). Elektronicznie sterowane amortyzatory o zmiennym tłumieniu, które w ułamku sekundy dostosowują się do nawierzchni. Wisienką na torcie tego modelu jest inteligentne zawieszenie Magic Carpet (Magiczny Dywan). Dzięki niemu system skanuje drogę przed autem i przygotowuje zawieszenie na nadchodzące nierówności, tak aby pasażerowie ich nie odczuli.

Jak przystało na markę Lynk & Co nie tylko agresywny design i komfort podróżowania w stylu premium charakteryzują jej nowy model. To samochód, który proponuje szereg ciekawych funkcjonalności:
Tryb Driftu po uruchomieniu jednym kliknięciem specjalne ustawienie elektroniki, pozwala na kontrolowane uślizgi tylnej osi (szczególnie imponujące w wersji 10+),
symulowany dźwięk silnika generowany przez system audio, sportowe brzmienie ma potęgować wrażenia z jazdy, rekompensując ciszę napędu elektrycznego.

Wszystko w tym samochodzie to zaprojektowano tak, by dostarczyć maksimum frajdy za kierownicą. Jeśli Lynk & Co dowiezie tę jakość do Europy w cenie, o której pisaliśmy wcześniej, to będzie nokaut pod względem komfortu. Warto pamiętać, że w marcu 2026 roku Volvo Cars zostało mianowane wyłącznym importerem pojazdów Lynk & Co w Europie. Na mocy umowy Volvo Cars będzie korzystać ze swoich dealerów w Europie do sprzedaży pojazdów Lynk & Co.

Lynk & Co 10 w kolorze Clash Blue pierwszy egzemplarz
Pierwsza partia nowego Z10 2026 zjechała właśnie z taśm produkcyjnych
Sklep z częściami samochodowymi online iParts.pl

Przeczytaj również