Spis treści:
- Spadkobierca ogromnych tradycji
- Najwyższy komfort i świetne wyposażenie
- Osiągi jak w aucie sportowym
- Cena wydaje się okazyjna
Rodzinny Chrysler stał się hitem
Cofnijmy się do roku 1988. To właśnie wtedy amerykańska marka Chrysler zaprezentowała model Voyager. Ten po chwili doczekał nie również nieco bardziej komfortowej i luksusowej odmiany, która przybrała nazwę Town & Country. Mowa tutaj o dużym rodzinnym vanie, który – zgodnie zresztą z nazwą – miał poradzić sobie tak samo dobrze zarówno w mieście, jak i na wsi oraz w bardziej skomplikowanym terenie. Po latach, w roku 2016, na rynku pojawił się model Pacifica – bezpośredni następca Voyagera oraz Town & Country i spadkobierca ich tradycji.

Choć oficjalnie to minivan segmentu E, producent podkreślał, że chciał nadać mu bardziej „sportowego charakteru inspirowanego crossoverami”. To luksusowy samochód rodzinny z rynku amerykańskiego. Samo to dużo nam mówi. Chrysler Pacifica jest niezwykle przestronny i komfortowy. Ma rozbudowany system multimedialny z ekranem dotykowym. Ma nieskończoną liczbę schowków, uchwytów i innych rozwiązań, które mają poprawić nasz komfort. Jest tutaj oczywiście cała masa systemów bezpieczeństwa i asystentów jazdy, wliczając w to wszelkie kamery i czujniki parkowania. Dodajmy, że samochód może pomieścić 7 osób a jego przestrzeń bagażnikowa jest przeogromna.
Co z silnikami?
Szybki rzut oka na specjalistyczny serwis „Autocentrum” i wiemy, że mamy do czynienia z fenomenem. Pacifica ma tam średnią ocenę na poziomie… 4.8 na 5! Kierowcy pytani o to, czy gdyby znów stanęli przed wyborem, ponownie kupiliby ten samochód… w 100% odpowiadają twierdząco. Statystyki Chryslera są pod tym względem imponujące. Wśród głównych zalet wymienia się m.in. przestrzeń wewnątrz, ale też – co istotne – bezawaryjność. Gdyby tego wszystkiego było mało, pod maską Pacifica posiada… benzynowe V6 o pojemności 3,6 litra i mocy ok. 290 koni mechanicznych. Jak wspomniałem na samym wstępie – to samochód, który nie znosi kompromisów.

Ceny startują dziś w okolicach 50 tysięcy złotych. I zanim ktoś powie, że to dużo, należy jednak podkreślić, że mówimy tutaj np. o roczniku 2020. Zwróćmy uwagę na jakość, wyposażenie, silniki, czy różne systemy. Czy zatem aby na pewno 50 tysięcy złotych wydaje się wysoką ceną? Absolutnie nie. Dość powiedzieć, że na rynku nie brakuje dziś starszych SUV-ów, z okolic 2010 roku, które potrafią kosztować nawet 40 tysięcy złotych i więcej… A tutaj mowa przecież o samochodzie, który ma 5 lat, jest z zupełnie innej technologicznej półki. Kosztuje natomiast zaledwie 10 tysięcy więcej.
Zdjęcia: Chrysler / Stellantis Media Center