Pierwszym prawdziwym odcinkiem specjalnym 53. Azores Airlines Rallye był 17-kilometrowy OS2 Vila Franca São Brás 1. O ile Fabian Kreim oraz Jose Pedro Fontes otwierający trasę zdołali przejechać próbę bez większych problemów, to już kolejnym zawodnikiem na mecie był nieoczekiwanie Łukasz Habaj. Polak wspominał o tym, że ma lekkie problemy mechaniczne z samochodem, na trasie minął Pierre-Louis Loubeta, zaś Hermann Neubauer rozbił swój samochód.
Drugi test Rajdu Azorów pokazał nam, jaka to niesamowita impreza. I nie mówimy tutaj nawet o tym, że obrazki zapierają dech w piersi, bo w jednej z sekcji zawodnicy jadą przy jeziorze niczym po plaży, tnąc po wodzie. Na własne oczy widzieliśmy, że warunki pogodowe zmieniają się tutaj jak w kalejdoskopie. W jednej chwili jest czysto i pięknie, kilka minut później nadchodzi niesamowita mgła i nic nie widać, a po dwóch kolejnych załogach ponownie jest czysto i jasno. Oto cały urok Rajdu Azorów.
Najlepszym czasem popisał się tym razem Aleksiej Łukjaniuk. Rosjanin o 1,3 s. wyprzedził drugiego Ricardo Mourę, zaś trzeci Martin Koci stracił do niego 1,5 s. Najlepszym z Polaków był tym razem Łukasz Habaj, który zdołał uplasować się w pierwszej dziesiątce. Nieco dalej uplasowali się Hubert Ptaszek, Tomasz Kasperczyk i Jarosław Kołtun.
Tagi: ERC, Rajd Azorów, Hubert Ptaszek, Maciek Szczepaniak, Skoda Fabia R5, Rajdowe Mistrzostwa Europy, Birdman