Koniec polskiej ery w Citroenie

Od kilku lat jedną z kluczowych postaci w kadrze zarządzającej Citroen Racing jest Polak – Marek Nawarecki dzięki czemu przez wiele sezonów mogliśmy obserwować jego pracę w serwisie podczas rund WRC. Każdy rozdział ma jednak swój koniec…

Dla prawej ręki Yvesa Mattona Rajd Niemiec, gdzie Andreas Mikkelsen zajął wysokie drugie miejsce stanowił pożegnanie z mistrzostwami świata i ogólnie Citroenem oraz całą grupą PSA. Co będzie dalej?

Marek NawareckiRajd Niemiec był dla mnie ostatnią rundą WRC w roli dyrektora sportowego Citroen Racing. Już przed rozpoczęciem obecnego sezonu rozważałem zmianę. Wtedy było to jednak rozpatrywane w kategoriach prawdopodobieństwa, a w trakcie sezonu podjąłem tę decyzję ostatecznie. Złożyło się na nią kilka powodów różnej natury, w tym głównie możliwość podjęcia nowych wyzwań. Choć rajdowy rytm niezwykle angażuje i ma naprawdę duże oddziaływanie na życie osobiste, to rajdy zawsze będą moją największą pasją. Motorsport to duża część mojego życia, uwielbiam to i pozostanę w nim, ale już w innej roli. Początek sezonu nie był dobrym momentem na zmianę, wchodziliśmy do WRC z nowym projektem, który wymagał dużego zaangażowania i wielu decyzji. Nie chciałem wtedy opuszczać zespołu. Później wspólnie z Yvesem Mattonem zadecydowaliśmy, że przekażę obowiązki we wrześniu.

Sezon 2016

Ubiegły sezon był jednym z najbardziej pracowitych w historii zespołu. Po pierwsze mieliśmy okrojony program WRC, po drugie bardzo intensywnie pracowaliśmy nad rozwojem nowego samochodu, a jednocześnie był to ostatni sezon programu WTCC. Pierwsze testy C3 WRC rozpoczęły się przed końcem pierwszego semestru ubiegłego roku. Między rajdami i testami wszyscy byli bardzo mocno obciążeni. Ponadto zostawały jeszcze wszystkie kwestie organizacyjne, a to naprawdę czasochłonne zajęcie.

 

Początki projektu C3 WRC

Na początku tego roku, do Rajdu Korsyki,  jeździliśmy tylko dwoma samochodami. W pewnej fazie prac rozwojowych mieliśmy do wyboru dwa rozwiązania: – zatrzymać specyfikację i tym samym modyfikacje pewnych rozwiązań technicznych i rozpocząć produkcję części tak, aby wystawić od początku trzy samochody, albo kontynuować prace rozwojowe, co wiązało się z ograniczeniami czasowymi na produkcje części i dwoma samochodami na starcie na poczatku sezonu. Celem w tym roku nie była walka o mistrzowskie tytuły. Było nim stopniowe rozwijanie samochodu i wygrywanie poszczególnych rajdów, więc wybór padł automatycznie na tę drugą opcję.

Wiedzieliśmy, że ten sezon będzie bardzo trudny – nowy samochód, nowa homologacja. Zaczęliśmy pracować z wyprzedzeniem, ale nie mieliśmy pewności, że samochód będzie mógł wygrywać. W ubiegłym roku część zespołu pracowała przy programie WTCC, więc siły były rozłożone. Nie mogliśmy się poświęcić rajdom w 100%. Druga sprawa to potencjał kierowców. Kris Meeke był głównym kierowcą rozwojowym, on miał walczyć o zwycięstwa i punkty. Co do dwóch młodych kierowców wiedzielismy, że muszą nadal się rozwijać zanim będą mogli rywalizować jak równy z równym z najlepszymi o najwyższe lokaty.

 

 

Kris Meeke

Na dyspozycję Krisa w tym momencie składają się dwie kwestie. Ma on w dalszym ciągu problemy ze skutecznością – jest doświadczony, niezwykle szybki, potrafi wygrywać oesy,  jednak jak powszechnie wiadomo rajdy przede wszystkim trzeba kończyć. W pewnym momencie Kris chcąc udowodnić swój potencjał, narzucił sobie większą presję co dość często kończyło się błędami. Rozmawialiśmy o tym przed Rajdem Sardynii. W jego opinii na błędy składały się także niedoskonałości w zachowaniu samochodu. Krótka przerwa na Rajd Polski miała mu pomóc. Okazało się jednak  że dalej brakuje mu pewności za kierownicą i zaufania do własnej jazdy. Na Rajdzie Niemiec również popełnił błąd. Jego czasy nie odzwierciedlały jego realnych możliwości. Zaraz po błędzie na pierwszym odcinku specjalnym w Saarbrucken przyznał się do tego, że zawinił źle dobierając tor jazdy na wąskim fragmencie odcinka. Taki początek rajdu był dla niego bardzo przybijający. Kris jest nadal podporą zespołu, doskonale analizuje zachowanie samochodu podczas testów. Nasza współpraca wygląda naprawdę dobrze, jednak wciąż brakuje mu wspomnianej skuteczności. Musi teraz znaleźć na to jakąś receptę.

 

Testy Sebastiena Loeba

Pomysł na testy Sebastiena Loeba rodził sie dwutorowo. Dwie idee i potrzeby spotkały się w jednym czasie. Sebastien z czystej sportowej ciekawości chciał wiedzieć jak prowadzi się nasze nowe C3 WRC. Zawsze lubił jeździć wszystkim co ma cztery koła i jest szybkie, więc to nic dziwnego, że chciał sprawdzić nowego wurca. Dla nas też było to interesujące. Chociaz ma już swoje główne programy  – obecnie rajdy cross-country i rallycross, to niedawno podjęta została decyzja, że w ramach współpracy z Peugeotem zaprosimy go na testy. Sebastien testował w Alzacji, przejechał bardzo wiele kilometrów. Wszyscy widzieli jak był w to zaangażowany, chciał jeździć jak najwięcej. Testy zaczęły się od ulewnego deszczu, więc Seb narzekał na bardzo niski poziom przyczepności aktualnych opon WRC które poznawał. Później zaczął ustawiać samochód, zaczęło robić się sucho i ostatecznie był bardzo zaskoczony szybkością auta. Czuł pozytywny wpływ aerodynamiki, podkreślał też, że jest to zupełnie inna konstrukcja od DS3 WRC. Co ciekawe, Sebastien miał bardzo dużo obserwacji na temat centralnego dyferencjału. On jako jedyny z naszych kierowców miał z nim styczność wcześniej, więc właśnie odnośnie tego elementu przekazał nam bardzo wiele uwag. Chcielibyśmy przeprowadzić z nim testy na nawierzchni szutrowej. Seb nie wróci do regularnego ścigania w rajdach w tym roku. Ale może się okazać, że właśnie szutrowe testy zachęcą go do startu w przyszłym roku. Na ten moment trudno powiedzieć, czy byłby tym zainteresowany. Na pewno chciałby gdzieś wystartować. Raczej nie sadzę, że w pełnym cyklu.

Najbliższa przyszłość

Moja najbliższa przyszłość to dalsza praca w Wersalu gdzieś do połowy września.  Przed końcem roku podejmę nowe obowiązki w sferze motorsportu. Dołącze do struktur Miedzynarodowej Federacji Samochodowej FIA.

Rodziło się to w moich planach od pewnego czasu, w którym jednocześnie trwały na ten temat rozmowy. Ostatecznie przejmę pewien zakres obowiązków w departamencie wyścigów, miedzy innymi będę bezpośrednio odpowiedzialny za cykl WEC (World Endurance Championship). Moje doświadczenie w tym zakresie pochodzi z czasów pracy w Peugeot Sport w 2010 i 2011 roku kiedy zajmowałem się oficjalnym programem Peugeot. A zatem jest to zupełnie inne wyzwanie niż dotychczas, działanie w innym kontekście i w zupełnie innej perspektywie czasowej, bowiem w grę wchodzi przyszły rozwój dyscypliny. To na pewno zupełnie inne zadanie, nowa historia…

Rozmawiał: Wojciech Garbarz

Tagi: Nawarecki WRC Citroen Citroen Racing Marek Nawarecki

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

W temacie

Newsy ze świata motosportu