Bernhard: Po 3 godzinach nie oczekiwaliśmy już niczego

Podczas wyścigu 6 godzin Nurburgring mieliśmy okazję do rozmowy z Timo Bernhardem – zawodnikiem zespołu Porsche, który w modelu 919 Hybrid wygrał wraz z Earlem Bamberem i Brendonem Hartleyem tegoroczny wyścig-legendę 24 godziny Le Mans. Niemiec podzielił się z nami m.in. odczuciami z Francji oraz kwestią pracy w tak wielkiej fabryce, jaką jest Porsche.

Timo Bernhard: – Wszyscy wiedzą jaki jest ten wyścig. Sprawy zawsze mogą się potoczyć w dwie strony – może być bardzo brutalnie, ale mogą też być to najlepsze momenty w twoim życiu. To było moje jedenaste Le Mans, w tym czasie doświadczyłem ekstremalnych chwil na wszelkich płaszczyznach. Zdarzało się, że prowadziliśmy w wyścigu, a potem wszystko się kończyło, bardzo brutalnie, również ten rok był niezwykle ekstremalny – po 3 godzinach byliśmy w boksie i nie oczekiwaliśmy już niczego, więc po prostu skupiliśmy się na naszej pracy i spokojnie jechaliśmy, na końcu okazało się, że to pozwoliło nam na zwycięstwo. Emocje odgrywały cały czas ważną rolę. Starałem się nie myśleć o tym, co może się wydarzyć, nawet na ostatnim okrążeniu konsultowałem się z zespołem przez radio, pytałem, czy wszystko jest w porządku, mieliśmy tam bardzo dużo rozmów. Wtedy pokonałem ostatnią, szykanę, przekroczyłem linię mety i pomyślałem… „ok”. Wtedy wszystko puściło, zacząłem płakać jak małe dziecko.

Porsche to ogromna firma. Na projekcie cały czas ciąży wielka presja a Le Mans to najważniejszy wyścig w całym roku. Oczekiwania są bardzo wysokie. Kiedy po kilku godzinach zajmowaliśmy miejsce poza pierwszą 50 w zespole nie było najlepszych nastrojów. Wszyscy byli zawiedzeni. Wtedy nagle nasze nastawienie się zmieniło. Wszyscy poczuliśmy jakiś ogromny zastrzyk motywacji i postanowiliśmy walczyć. Mechanicy wykonali świetną robotę w rekordowym czasie i wszystko to zaprocentowało. Nie możesz po prostu siedzieć i być cicho w takich przypadkach, pomyślałem, że my – zawodnicy musimy być tutaj przykładem, i wszystko zaczęło się po chwili układać.

Le Mans jest niezwykle istotnym wyścigiem. Nie tylko pod względem całego prestiżu i otoczki – punkty są tutaj liczone podwójnie, więc jest to również ważne ze względu na cały sezon, aby być szybkim we Francji. W ubiegłym sezonie zdobyliśmy tam tylko 2 punkty, co przekreśliło nasze szanse na walkę o triumf; wtedy to, że wygraliśmy aż 4 inne wyścigi nie miało już zbyt wielkiego znaczenia. Le Mans jest bardzo ważne, jednak tytuł mistrzowski to tytuł mistrzowski – jesteś najlepszy na świecie.

Mamy naprawdę świetny zespół, ja jestem tu najbardziej doświadczony i jestem szczęśliwy, że mogę dzielić samochód z takimi zawodnikami, jak Earl Bamber i Brendon Hartley. To bardzo specyficzni kierowcy, bardzo szybcy, utrzymujący doskonałą atmosferę w ekipie. Po prostu świetni goście – przylatują samolotami z dalekiej Oceanii tylko po to, aby się ścigać. Robią to, co kochają – to najważniejsze. Jesteśmy świetnym tercetem.

Porsche 919 Hybrid to doskonały samochód, prawdopodobnie najlepszy, jakim miałem kiedykolwiek okazję jeździć. Jest niesamowicie czuły, zaawansowany technologicznie, kosmicznie szybki. Mamy świetny docisk, wielką moc, ponad 900 koni mechanicznych – przyjemność z jazdy jest naprawdę bardzo duża, jednak trzeba być cały czas skoncentrowanym, to nie jest łatwe auto do prowadzenia i przez to na pewno uczyniło mnie lepszym kierowcą – teraz jestem bardziej kompletny.

Następnego Timo Bernhard wraz ze swoimi kolegami z zespołu wygrał wyścig 6 godzin Nurburgring. Załoga Porsche 919 Hybrid z numerem 2 ma teraz znaczną przewagę w klasyfikacji generalnej nad pozostałymi ekipami.

Tagi: FIA WEC Porsche Le Mans Nurburgring

 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

W temacie

Newsy ze świata motosportu