Warszawscy dilerzy narkotyków pokochali car-sharing. Daje im nowe możliwości i poczucie bezpieczeństwa

Warszawscy dilerzy narkotyków pokochali car-sharing. Daje im nowe możliwości i poczucie bezpieczeństwa

Podaj dalej

Rozwój gospodarczy oraz postępująca globalizacja przyczyniły się do szeregu zmian w sferze zaopatrzenia. Zaostrzyła się konkurencja, na rynku pojawiło się więcej firm oraz osób oferujących podobne dobra i usługi – również te nielegalne. Wzrosły też wymagania klientów, którzy stali się bardziej wymagający. Wszyscy zaczęli więc poszukiwać nowych rozwiązań zapewniających wysoką pozycję na rynku, w tym także dilerzy narkotyków.

Wypożyczalnie samochodów rosną jak grzyby po deszczu. W ostatnim czasie szczególną popularność zyskał car-sharing, czyli wypożyczanie samochodu na minuty. Korzyści płynące z takiego sposobu podróżowania są ogromne, co szczególnie docenili dilerzy narkotyków w największych miastach w Polsce.

Szybciej, bo buspasem

Obecnie narkotyki można zamówić równie łatwo co pizzę. Wystarczy zadzwonić, a „kurier” pojawi się w wyznaczonym miejscu i czasie. Jak podaje portal noizz.pl, w Warszawie dilerzy coraz częściej korzystają z aut wynajmowanych na minuty. Po pierwsze takie pojazdy rzadko zatrzymywane są przez patrole drogówki bo nie większych podejrzeń. Po drugie jest szybciej, bo są to w lwiej części auta elektryczne, a więc mogą poruszać się buspasami a w Warszawie – również parkować za darmo.

I po trzecie wreszcie – trudniący się nielegalnym procederem handlarz czuje się w takim aucie znacznie bezpieczniej. Dlaczego? Ano dlatego, że w razie wpadki szanse na obronę przed sądem są dużo większe. Zawsze można powiedzieć przecież „to nie moje auto i nie moje narkotyki” – zrzucając winę na poprzedniego wynajmującego.

Car-sharing do dostarczania ale też do ćpania

Problem wydaje się oczywisty i raczej łatwy do opanowania. Wystarczy nasilić policyjne kontrole oraz uczulić policjantów, że taki proceder jest coraz bardziej powszechny. Dzięki temu prostemu zabiegowi – częstszym i skrupulatniejszym kontrolom samochodów na minuty – można ograniczyć ten konkretny sposób handlu narkotykami. Oczywiście nigdy nie wyeliminuje się go w 100 procentach, ale próbować warto tym bardziej, że w wypożyczanych samochodach coraz częściej dochodzi również do innego niebezpiecznego zjawiska – zażywania narkotyków.

Na problem pierwsi zwrócili pracownicy amerykańskiej firmy Waymo, która testowała w Arizonie wypożyczanie samochodów autonomicznych. Klienci jak również pracownicy odpowiedzialni za utrzymanie floty Waymo w czystości zwrócili uwagę na ogromne ilości strzykawek oraz akcesoriów służących do przygotowywania „działki”. Podobny problem niemal od razu pojawił się w Berlinie, Paryżu i Brukseli. Wszystko więc wskazuje na to, że niebawem też borykać się z nim będą musieli przedsiębiorcy zajmujący się car-sharingiem w Polsce, bo przecież wszędzie tam gdzie pojawiają się nowe możliwości i technologie, prędzej czy później pojawiają się też komplikacje.

Plaga narkomanii dotknęła autonomiczne samochody. Google ma spory problem

 

 

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News