20 tys. zł w kieliszku do wódki. Czyli o tym, jak Polacy są okradani na akcyzie samochodowej i dlaczego tak trudno z tym skończyć

20 tys. zł w kieliszku do wódki. Czyli o tym, jak Polacy są okradani na akcyzie samochodowej i dlaczego tak trudno z tym skończyć

akcyza-podatek-vat-kieliszek-wodki

Podaj dalej

Zanim przeczytacie ten tekst, zróbcie mały eksperyment. Wyjmijcie z szafki kieliszek 50 ml. Klasyczny kieliszek do wódki. Teraz wyobraźcie sobie, że tyle, ile mieści się w tym kieliszku, czyli 50 ml, w różnicy pojemności jednego cylindra decyduje w Polsce o tym, czy zapłacimy za kupno nowego samochodu podatek w kwocie kilku tysięcy zł, czy też dwudziestu tysięcy zł lub więcej.

Czym jest akcyza?

Akcyza ma dwie stawki: 3,1 % dla silników do 2.000 cm3 i 18,6 % dla silników powyżej tej pojemności. Druga stawka jest wyższa od pierwszej dokładnie 6 razy. Akcyza nie tylko sama podnosi cenę samochodu, ale zwiększa też kwotę podatku VAT od niego. Na cenę netto auta z fabryki nalicza się akcyzę, a na tak powiększoną cenę – dopiero VAT. To procent składany. Jeśli auto z silnikiem +2.0 l z fabryki kosztuje 100.000 zł, to po naliczeniu akcyzy kosztuje już 118.600 zł, zaś po naliczeniu VAT – prawie 146.000 zł. Czyli efektywne opodatkowanie samochodu +2.0 l w Polsce wynosi prawie 46 %.

Najmniejsze silniki powyżej progu podatkowego 2.000 cm3 to czterocylindrowe turbodiesle 2,2 l Alfy Romeo i Mazdy. Przekraczają próg o niecałe 200 cm3 – to 50 cm3 na cylinder. Przy ich zakupie zapłacimy ponad 20 tys. zł akcyzy z tego tytułu. W przypadku ich benzynowych odpowiedników z silnikami 2,0 l akcyzy to wydatek mniej niż 5 tys. zł. Ale to nic przy różnicach w cenach, jakie z powodu tego podatku występują w autach luksusowych między Polską a Niemcami, Czechami i Słowacją. Ferrari, Lamborghini, Aston Martin, McLaren, Bentley kosztują u nas średnio 200 tys. zł więcej niż u sąsiadów. Polak, który kupuje supersamochód w ojczyźnie, przepłaca za niego w akcyzie równowartość drugiego nowego auta klasy średniej marki premium.

„Podatek od luksusu”

Akcyza została wprowadzona prawie 30 lat temu przez rząd Suchockiej. Wyższa stawka była całkiem oficjalnie podatkiem od luksusu. Uznano wówczas, że granicą luksusu jest pojemność 2.000 cm3. Od tamtego czasu parę razy była na przemian obniżana (-4 pkt. proc., Miller) i podnoszona (+5 pkt. proc., Tusk), ale trwa do dziś w najlepsze. To podatek o funkcji czysto fiskalnej, czyli służący tylko i wyłącznie jako źródło wpływów pieniędzy do budżetu państwa. Nie ma żadnego celu społeczno-gospodarczego. Nie reguluje rynku, nie wspiera przemysłu, nie służy ochronie środowiska. Próg 2.000 cm3 jest całkowicie uznaniowy i nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego. W/w Alfa Romeo i Mazda 2.2 turbodiesel są tańsze od dwulitrowych hybryd marek premium i bardziej ekologiczne od dwulitrowych hot-hatchy. Były podejmowane próby zmiany akcyzy na jakiś podatek ekologiczny, ale że taki uderzałby w biedniejszych jeżdżących starszymi autami, to zawsze kończyło się to upadkiem projektu.

Kuriozalne są same stawki akcyzy. To liczby dziesiętne. Dlaczego tam są cyfry po przecinku ? Jak oni obliczyli takie stawki ? Pytałem o to kiedyś w e-mailu jednego z byłych Ministrów Finansów. Profesora. Odpisał mi, żebym zapytał o to w ministerstwie. Kiedy mu odpowiedziałem, że przecież za jego urzędowania akcyza już była, to więcej się nie odezwał. Zgodnie z jego radą jednak zwróciłem się z tym samym pytaniem do ministerstwa, do właściwego departamentu akcyzy. Tam też nikt mi nie odpowiedział. Chyba nie wiedzą. Nawet kiedy obniżano i podnoszono stawki akcyzy, to robiono to mechanicznie o kilka punktów procentowych, ale dziesiętne zostawały. I nikt nie pomyślał, żeby przy okazji je zaokrąglić do liczb całkowitych, choćby tylko dla prostszego obliczania podatku.

W polskiej polityce obowiązuje aksjomat, że państwo ma zarabiać na samochodach. I nieważne, kto rządzi, prawica czy lewica, komuchy czy solidaruchy, wszyscy są w tej kwestii zgodni. Nie wystarcza im wysoki VAT, którego nie da się nawet w pełni odliczyć od samochodu na firmę.

Państwo nie zachęca do kupna nowszych samochodów

W kraju, w którym średnia wieku aut jest jedną z najwyższych w Europie, państwo zamiast zachęcać ludzi do ich zmiany na nowsze, tych nielicznych, którzy kupują nowe, jeszcze za to karze specjalnym podatkiem. Budżet państwa ma z akcyzy od nowych samochodów jakieś 1,5-2 mld zł rocznie, czyli tyle, ile rząd daje TVP. O ile jeszcze kilka lat temu miało to jakieś znaczenie dla finansów publicznych, to dzisiaj, w czasach szalejącej inflacji, zadłużania państwa i dodruku pustego pieniądza, kiedy z samego wzrostu przychodów z VAT, w wyniku tzw. podatku inflacyjnego, w tym roku ma być o 60 mld zł (!) więcej w budżecie, akcyza samochodowa to jakieś śmieszne drobniaki.

Ale nie dla obywateli. Dlatego efektem ubocznym obowiązywania akcyzy jest zakładanie przez Polaków w Czechach i na Słowacji firm „w teczkach”. Nie służą do prowadzenia w tych krajach realnego biznesu, tylko do zakupu tam drogich samochodów bez akcyzy i z pełnym odliczeniem VAT. Trudno się dziwić. Nikt nie chce być okradany u siebie w domu, szczególnie kiedy sąsiad za miedzą nie jest.  Dlaczego zatem akcyza nie zostanie zmieniona, a najlepiej – zniesiona ? Bo w Polsce motoryzacja, a więc i opodatkowanie samochodów, nie obchodzi polityków. Dla nich to sprawa dziesiątej kategorii. Państwo polskie nie prowadzi żadnej polityki motoryzacyjnej. Samochody stanowią dla niego tylko źródło przychodów podatkowych.

Kierowcy sami też o to nie walczą, bo większości wyższa stawka nie dotyczy, a niższej nie odczuwają, więc im na tym nie zależy, zaś pozostała mniejszość po prostu płaci albo kupuje i rejestruje auta za granicą. Czy to się zmieni ? Raczej nie. Obecna władza do wyborów już na pewno nic z tym nie zrobi, a jeśli po wyborach władza się zmieni, to będzie zajęta naprawą państwa po obecnej i nie zdoła ogarnąć takiej sprawy, jak podatek od samochodów, zresztą żadna z partii opozycyjnych nie ma w programie nic dla motoryzacji. Wygląda na to, że akcyza w Polsce będzie do końca świata. A przynajmniej dopóki będą auta spalinowe.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News