Mandat z fotoradaru. Absurdalna propozycja ukarania za niewskazanie sprawcy

Mandat z fotoradaru. Absurdalna propozycja ukarania za niewskazanie sprawcy

Podaj dalej

Mandat z fotoradaru to wciąż uciążliwy temat. I to zarówno ze strony właścicieli czy kierowców, którzy chcą ominąć odpowiedzialność. Ale także ze strony Ministerstwa Infrastruktury, a zwłaszcza ITD, które musi wyegzekwować karę. A to nie zawsze jest proste i możliwe.

W związku z tym od kilku miesięcy szukany jest wariant, który usprawni wyciąganie konsekwencji wobec łamiących przepisy. A mówiąc dokładniej – pieniądze nie będą uciekały w związku z tym, że zdjęcie jest niewyraźne i nie wiadomo na kogo nałożyć mandat z fotoradaru.

500 zł i po sprawie

Obecne przepisy pozostawiają bardzo wiele możliwości kierowcy, któremu przyszedł mandat. I to pomimo tego, iż prawo o ruchu drogowym mów jasno, że ”właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie”.

Rzeczywistość jaka jest każdy doskonale wie. Gdy na nasz adres przyjdzie mandat z fotoradaru musimy wskazać osobę, która wówczas kierowała pojazdem. Możemy tak naprawdę wskazać każdą osobę, która jest chętna wziąć na barki odpowiedzialność. Karę oczywiście można pokryć z własnych pieniędzy, ale punkty karne nie gromadzą się na naszym koncie. Rzecz jasna jest to niezgodne z prawem.

mandat z fotoradaru
Mandat z fotoradaru

art. 96 §3 Kodeksu wykroczeń: Kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, podlega karze grzywny.

Za niewskazanie osoby, która prowadziła wówczas pojazd grozi mandat 500 zł. W przypadku, gdy dana osoba twierdziła np., że nie pamięta komu użyczała auto i tak nie uniknęła odpowiedzialność. Nieprzyjęcie mandatu to sprawa w sądzie, a tam kara grzywny może wynieść nawet 5 000 zł.

Będzie drożej za mandat z fotoradaru

Jedną z propozycji zmian za niewskazanie sprawcy jest nałożenie kary administracyjnej. Miałaby ona wynosić tysiąc złotych, a uniknąć by jej można było dostarczając oświadczenie z podpisem danej osoby, iż przyznaje się ona do winy.

Taka zmiana jednak najprawdopodobniej nie wejdzie w życie, bowiem posiada bardzo wiele wykluczeń, chociażby natury prawnej.

Pomysł wydaje się być całkowicie nieprzemyślanym. Po pierwsze, uzależnianie wysokości kary administracyjnej od treści rozporządzenia (taryfikatora mandatów) to mało konstytucyjny łamaniec. Z kolei po drugie, obowiązek uzyskiwania pisemnego oświadczenia od osoby prowadzącej pojazd wydaje się zupełnie irracjonalne. Na przykład w odniesieniu do wypożyczalni czy carsharingów. Natomiast po trzecie – co wydaje się najważniejsze – zastępowanie kar z zakresu prawa karnego karami administracyjnymi, co do których nie istnieje jako takie prawo do sądu, a pełną władczość ma organ administracji, jest działaniem przez wielu ocenianym jako oczywiście niekonstytucyjne. – czytamy na stronie prawodrogowe.pl

Czas na nowy pomysł

Wygląda więc na to, że minie jeszcze wiele tygodni i miesięcy, aż w końcu uda się uszczelnić kwestię związaną z egzekwowaniem kar za zdjęcia z fotoradaru. Potrzeba jednak pomysłu i ustawy, która będzie w jasny i czytelny sposób, odnosić się do danej sytuacji. W innym przypadku wciąż pozostaną furtki, którymi da się wyjść.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News