Pechowy koniec Colina

Pechowy koniec Colina

Podaj dalej

Utrzymujący wspaniałe tempo w stawce WRC3 Jakub Colin Brzeziński, który mógł pochwalić się ponad 11 minutową przewagą zakończył swoje zmagania po kolejnym wygranym, najdłuższym odcinku specjalnym Rally de Portugal – Amarante.

Załoga GO+ Cars Atlas Ward niestety nie zaliczy Rajdu Portugalli do udanych. O ile tempo prezentowane przez Jakuba „Colina” Brzezińskiego i Roberta Hundlę na odcinkach specjalnych było wyśmienite, niestety znów zawiódł sprzęt. Pod koniec sobotniej pierwszej pętli Rajdu Portugalii posłuszeństwa odmówił silnik w Citroenie DS3 R3T.

– Ogromna szkoda, bo to drugi rajd w tym sezonie i drugi raz tak błahy problem eliminuje nas z walki. Tym bardziej, że na Korsyce prowadziliśmy, tak jak i w tutaj w Portugalii. Chcieliśmy pojechać spokojnie i kontrolować tempo, Racerent przygotował świetny setup, na którym jadąc bardzo zachowawczo wygraliśmy pierwszą sobotnią pętlę – komentował na gorąco Jakub „Colin” Brzeziński.

Przed tym incydentem Jakub „Colin” Brzeziński i Robert Hundla mieli pewną przewagę w postaci ponad 10 minut nad kolejnym zawodnikiem w klasie WRC 3 i wszystko wskazywało na to, że dzięki mądrej i pewnej jeździe na szutrowych trasach zdołają dopisać pod koniec tej rundy Rajdowych Mistrzostw Świata 25 oczek do swojego konta.

– Jechało się niesamowicie przyjemnie, a odcinki w końcu były mega rajdowe. Niestety, na dojazdówce przed parkiem serwisowym strzelił pasek.  zachwycał się portugalskimi odcinkami Brzeziński. 

Do awarii doszło około 30 kilometrów przed parkiem serwisowym, a Jakub „Colin” Brzeziński próbował za wszelką cenę dowieźć auto do swoich mechaników. To okazało się niemożliwe, a po ostatecznym dostarczeniu samochodu do parku serwisowego zespół stwierdził rozległe uszkodzenia jednostki napędowej, które uniemożliwiły dalszą jazdę i były niemożliwe do wyeliminowania na miejscu.

– Spróbowaliśmy dojechać, jednak temperatury tak skoczyły do góry, że nie było mowy o dalszej jeździe. Cała sytuacja trochę nam podcięła skrzydła – drugi rajd i nadal mamy 0 punktów – mówił załamany zawodnik.

– Taka jest ta nasza ukochana dyscyplina… Ogromne podziękowania dla całego teamu GO+ Cars Atlas Ward, dla Racerentu za super przygotowanie, dla Roberta za prawy fotel i Łukasza Szterleji, naszego koordynatora. Takim składem jesteśmy w stanie walczyć o zwycięstwa tylko przyda się jeszcze szczypta szczęścia.

Kolejnym startem załogi GO+ Cars Atlas Ward będzie Rajd Sardynii zaplanowany na dni 8 – 11 czerwca.

 

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News