Najbardziej niedorzeczne kradzieże samochodów

Najbardziej niedorzeczne kradzieże samochodów

Podaj dalej

Kradzież auta to nie fizyka kwantowa, ale jeżeli ktoś decyduje się na popełnienie przestępstwa i nie chce zostać złapany, powinien być przynajmniej średnio rozgarnięty. Oto najgłupsi złodzieje samochodów, którzy nie wykazali się bystrością i inteligencją, na czym, całe szczęście, zyskali właściciele pojazdów, którzy dzięki temu szybko odzyskali swoje mienie.

Plan doskonały?

Ten plan z pewnością wydawał się złodziejom doskonały. W 2007 roku dwóch młodych przestępców z amerykańskiego stanu Arkansas wpadło na chytry plan okradzenia jednego z salonów Forda. Jeden z nich miał wypełnić wniosek kredytowy i zagadać sprzedawcę, podczas gdy drugi miał w tym czasie zwinąć kluczyki do Mustanga. Wszystko poszło zgodnie z planem, jednak złodzieje zbyt długo nie pojeździli nowym samochodem, ponieważ, jak się okazało, we wniosku kredytowym podali prawdziwe dane i numer ubezpieczenia.

III zasada dynamiki

Każdej akcji towarzyszy reakcja równa co do wartości i kierunku, lecz przeciwnie zwrócona. – to jedna z podstawowych zasad fizyki, ale ten irlandzki złodziej prawdopodobnie był chory podczas lekcji, na której poznawano III zasadę dynamiki. Miał jednak doskonałą okazję, by poznać ją na własnej skórze, a dokładniej … twarzy.

 

 

 

 

 

 

 

 


Siła lokalnych ogłoszeń

Mieszkaniec nowojorskiego Brooklynu dzięki popularnemu serwisowi ogłoszeń stracił, a następnie odzyskał samochód. Złodziej odpowiedział na jego anons w sprawie sprzedaży Nissana Maximy, a podczas jazdy próbnej po prostu odjechał w nieznanym kierunku. Nietrudno było go jednak namierzyć, bo tego samego dnia wystawił ukradzione auto w tym samy serwisie.

Gangsterskie życie na Facebooku

Dwaj złodzieje z angielskiego Manchesteru byli tak dumni ze swoich akcji, że nie mogli się powstrzymać przed opublikowaniem na Facebooku zdjęć ze skradzionymi motocyklami i samochodami. Przeważnie włamywali się do domów ofiar i kradli kluczyki do ich pojazdów, a następnie dokumentowali swoje złodziejskie życie i chwalili się nim w mediach społecznościowych.

Umył i ukradł

W maju 2018 roku w Grabowie nad Prosną (woj. wielkopolskie), mieszkańcy znaleźli nowe Porsche, „zaparkowane” na jednym z pobliskich ogrodzeń… W stacyjce znajdowały się też kluczyki. Kierowcy zaś nie było… Policjanci potwierdzili, że samochód nie miał żadnych śladów włamania, nie figurował również w rejestrach policyjnych jako skradziony. Co się zatem stało?

Właściciel Porsche zostawił auto do czyszczenia w jednej z kaliskich myjni. Pracował tam jednak amator mocnych wrażeń, który zachwycony możliwościami samochodu, postanowił wybrać się na przejażdżkę. Co ciekawe, pracownik myjni pozbawiony był uprawnień do prowadzenia pojazdów. Niestety, szybko się okazało, że moc Porsche przerosła jego umiejętności jako kierowcy…

Trzydziestolatek odpowie za kradzież z włamaniem oraz za kierowanie pojazdem mechanicznym, pomimo czynnego zakazu sądowego. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Zmęczony złodziej

Kradzież samochodów bywa wyczerpująca, o czym przekonał się pewien Kanadyjczyk z Mattawy, który był tak zmęczony, że musiał się zdrzemnąć na stacji benzynowej. Pracownicy stacji wezwali policję, ponieważ mężczyzna spał za kółkiem parkując przy dystrybutorze i nie dał się przekonać do odjazdu. Samochód okazał się kradziony, a złodziej pijany. Dodatkowo znaleziono przy nim kilka działek metaamfetaminy.

 

 

 

 

 

 

 

Ukradł samochód… policjanta

W lutym 2018 roku, w gminie Słomniki (woj. małopolskie) 20-letni, w dodatku nietrzeźwy, mężczyzna wszedł na prywatną posesję i włamał się do znajdującego się tam Forda Mondeo. Szybko odjechał, forsując przy tym ogrodzenie, wyłamując siatkę wraz ze słupkami i uszkadzając tył auta. Jak się okazało chwilę później, z łupu nie cieszył się zbyt długo – po pokonaniu kilku kilometrów natrafił na właściciela samochodu, który wracał akurat do domu wraz z żona jej autem. Zaskoczony właściciel zatrzymał Mondeo i wezwał…kolegów – jak się bowiem okazało, poszkodowanym był policjant. Dwudziestolatek usłyszał już zarzuty, za które grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

„Auto pieczone”

Można powiedzieć, że złodziejska kreatywność nie zna granic. Jeśli nie wypracowało się odpowiedniej siatki zbytu dla samochodów, bądź ich części, można stworzyć zupełnie nowy produkt – „auto pieczone”. Tak właśnie swoje łupy postanowili upłynniać złodzieje z woj. mazowieckiego.

Policjanci z wydziału kryminalnego komendy w Piasecznie zatrzymali dwóch mężczyzn. Kradli oni auta z całego powiatu przy pomocy lawety. Następnie podpalali je nad brzegiem Wisły. To, co z nich zostało, sprzedawali na skupach złomu.

Policja ustaliła, że łupem przestępców padły m.in. Mercedes Vito, Citroen Jumper i Ford Fiesta. Nie wyklucza się też, że skradzionych pojazdów mogło być więcej.

 

 

 

 

 

 

 

Chciał dodatkowo dorobić

Niektórzy nie mają dość. Pewien złodziej w amerykańskim Connecticut ukradł samochód służący do rozwożenia azjatyckich dań na wynos. Węsząc dobry biznes postanowił dokończyć ich dostarczanie i zachować dla siebie pieniądze, co szybko sprowadziło mu na głowę policję.

Wpadł dzięki szczeniakom

37-letni amerykański fryzjer miał niezwykłą słabość do drogich samochodów. Został oskarżony o kradzież wartego ponad 100 tysięcy dolarów Porshe Carrera i prawdopodobnie nie miał jak dotrzeć na rozprawę w tej sprawie, więc przyjechał … skradzionym Lexusem. Co ciekawe, policja nie zauważyłaby tego, gdyby nie zamknął w aucie siedmiu szczeniaków rasy Yorkshire terrier, które zwróciły uwagę stróżów prawa. Do oskarżeń o kradzież samochodów dołączono również zarzuty znęcania się nad zwierzętami.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News