Zakulisowa wojna domowa w Volkswagenie. Obsesja na punkcie Tesli i żądza władzy podważyły przywództwo giganta motoryzacji

Zakulisowa wojna domowa w Volkswagenie. Obsesja na punkcie Tesli i żądza władzy podważyły przywództwo giganta motoryzacji

Podaj dalej

Zwolennik agresywnej elektryfikacji w koncernie Volkswagena – prezes Herbert Diess – ma coraz więcej wrogów w strukturach firmy. Wewnętrzne rozgrywki mogą doprowadzić do zachwiania dalekosiężnych planów niemieckiego giganta motoryzacyjnego. Chodzi o rywalizację z kreowaną na lidera przyszłości – Teslą. Kulisy konfliktu ujawniła agencja Bloomberg.

5 lat temu Herbert Diess przeszedł z BMW do Volkswagena, uprzedzony o tym, że kroi się afera dieselgate. Jako radykał elektromobilności, która miała odciągnąć uwagę od zamieszania wokół koncernu, w 2018 r. przejął nad nim kontrolę oraz samą marką VW. Konsekwentnie przekonywał zarząd do zwiększania wydatków na samochody elektryczne i oprogramowanie, strasząc nie tylko przegraną z Teslą, ale i upadkiem firmy. Nie dawno przeforsował ujęcie w planie finansowym 73 miliardów euro w ciągu 5 lat właśnie na realizację tych celów. Jednocześnie wypycha ze struktur marki, których świetność zależy od silników spalinowych (jak Bugatti czy Lamborghini).

Fabryka VW w Wolfsburgu

Ludzie prezesa

Jednak to nie jest tak, że w koncernie Volkswagena panuje w tym względzie jednomyślność. Niektórym niepodoba się tak agresywna polityka, a nastroje podsycają zmiany na dyrektorskich stanowiskach. Liderzy związków zawodowych oskarżają Diessa, że atrakcyjne stołki otrzymują tzw. ludzie prezesa, a sami mierzą się z perspektywą zwolnień. Obecny sternik VW przy jednoczesnym zwiększaniu wydatków na elektromobilność, stara się ciąć koszty redukując zasoby ludzkie i automatyzując procesy.

Diess poczuł się już tak pewnie na fotelu prezesa, że już teraz zaczął sondować w zarządzie możliwość przedłużenie jego umowy kończącej się w 2023 r. Jednak rozmowy na ten temat zazwyczaj odbywały się na rok przed wygaśnięciem kontraktu. Chęć przedwczesnego zapewnienia sobie dłuższej kadencji mocno zirytowała niektórych interesariuszy. Dodając do tego brak jednomyślności w kontekście polityki na przyszłość, latem tego roku Diess stracił bezpośrednie kierownictwo nad marką VW, zachowując jednak fotel prezesa koncernu. 62-letni menedżer przekonuje jednak, że elektromobilna transformacja wymaga zapewnienia ciągłości jego kontroli nad firmą.

Herbert Diess - prezes koncernu VW

Między młotem a kowadłem

Przeciwnikami Diessa, tylko nieoficjalnie jak informuje Bloomberg, jest rada zakładowa. Tutaj zaczyna się cała ciekawa układanka, bowiem ta grupa jest wspierana przez kraj związkowy Dolna Saksonia, drugoego co do wielkości udziałowca koncernu (20 proc.). Z kolei posiadacze kontrolnego pakietu (53 proc.), czyli rodziny Porsche i Piech zazwyczaj wspierają odważne reformy Diessa. Jednak klan miliarderów unika konfrontacji ze związkami zawodowymi oraz Dolną Saksonią, które zgodnie ze statutem mają prawo weta.

Analityk Sanford C. Bernstein, Arndt Ellinghorst, napisał w zeszłym tygodniu list otwarty do liderów rodzin Wolfganga Porsche i Hansa Michela Piecha. Wezwał ich do wyjaśnienia, czy Diess nadal cieszy się ich pełnym poparciem. – Niemożliwe jest prowadzenie firmy, gdy każda kontrowersyjna decyzja zarządcza jest podważana z wewnątrz organizacji – ocenia analityk. Odpowiedzi na razie żadnej nie ma, a w oficjalnych oświadczeniach nawet szef rady zakładowej, Bernd Osterloh zaprzecza istnieniu sporu.

Moim zdaniem

Nic dziwnego. Takich brudów nie pierze się publicznie, a kulisy są możliwe tylko od anonimowych informatorów czołowych agencji. Wewnętrzne walki to spore ryzyko dla firmy, która samodzielnie nie zrealizuje swoich ambitnych planów w dziedzinie elektromobilności. Potrzebne są do tego ogromne pieniądze inwestorów, które mogą zostać jednak wycofane. Volkswagen już kilkukrotnie opóźniał wiele ze swych rewolucji, niecierpliwiąc wspierającą te projekty finansjerę.

Herbert Diess i Elon Musk

Nadchodząca dekada może okazać się trzesięniem ziemi dla branży motoryzacyjnej. Globalna polityka klimatyczna zmierza ku zakazowi samochodów z silnikami Diesla i benzynowymi. Kluczowe stanie się nie tyle rozwój technologii samochodów z napędem elektrycznym (zwłaszcza baterii), co oprogramowania. To właśnie ono będzie odpowiadać za możliwości autonomiczne, komunikacyjne czy rozrywkowe, które na nowo zdefiniują samochody. Liderem tego wyścigu wydaje się rosnąca w siłę Tesla i sugeruje się, że każde zachwianie radykalnych posunięć Diessa może tylko powiększać tę przewagę.

Źródło: Bloomberg

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News