Silniki Diesla jednak nie są skazane na zagładę? Działania Elona Muska na to wskazują

Silniki Diesla jednak nie są skazane na zagładę? Działania Elona Muska na to wskazują

Podaj dalej

Nie jest tajemnicą, że samochody elektryczne potrzebują nowej technologii w zakresie baterii, żeby zdetronizować auta z silnikami spalinowymi. Są symptomy przemawiające za tym, że poczyniono ku temu postępy, ale i takie, które mówią coś zupełnie innego.

Wydaje się, że samochody z silnikami diesla i benzynowymi będą mieć silną pozycję, mimo że ekolodzy oraz ustawodawcy starają się wręcz o ich eliminację. Ludzie masowo nie chcą kupować pojazdów elektrycznych, bowiem nie czują, aby dbanie o środowisko było dla nich opłacalne.

Kruche nadzieje ekologów?

Rewolucję mają przynieść baterie półprzewodnikowe. Ich elektrolit w formie ciała stałego charakteryzuje się wyższa gęstością, co wpływa na możliwość zmagazynowania większej ilości energii oraz szybszym właściwościom jej uzupełniania. Jednak zoptymalizowanie tej technologii, aby była opłacalna (czyt. elektryki były tańsze od spalinówek) jest podobno tematem dopiero na następną dekadę.

Tesla Model S Battery Pack
Inwestycja Tesli sugeruje, że w najbliższych latach nie będzie rewolucji w dziedzinie baterii do aut elektrycznych.

Choć niektórzy doszukują się w niedawnej inwestycji Volkswagena przełomu, to tak naprawdę może to być walka o niepozostanie w tyle. Prace badawczo-rozwojowe nad nowymi bateriami są długie i żmudne, dlatego w najbliższych latach elektromobilność może być skazana głównie na akumulatory litowo-jonowe. Na ten moment to nienajlepsze wieści dla tej branży.

Elon Musk wie co robi

Gdy coraz częściej mówi się o postępach technologicznych elektryków, Tesla Inc. zawiera największy kontrakt w historii na dostawy kobaltu. Jest surowiec niezbędny do budowy baterii. Umowa z największym wydobywcą na świecie – brytyjską-szwajcarską firmą Glencore – opiewa na dostawy 6000 ton rocznie.

Skąd tak duże zamówienie? Zapewne wynika to z tego, że perspektywy przełomu technologicznego na najbliższe lata są mało prawdopodobne. Potężnym zamówieniem firma Elona Muska chce wykorzystać swój typowy efekt korzyści skali. Nabywa surowiec w dobrych pieniądzach, mimo że jego wartość znacząco rośnie.

Tesla Superchargery
fot. Tesla

Oprócz tego Tesla na pewno będzie dostawcą kobaltu dla partnerów takich jak Panasonic czy LG Chem. Surowiec ma trafić bezpośrednio do nowych fabryk w Niemczech i w Chinach, co ma być kolejnym elementem obniżającym koszty produkcji. To niezwykle ważne, bowiem cena końcowa samochodu to jedna z największych bolączek współczesnych EV.

Moralne kontrowersje

Warto przypomnieć, że Tesla jak i Glencore zostały pozwane do sądu za pośrednie lub bezpośrednie przyczynienie się do śmierci wielu dzieci. Były one ponoć zmuszane do pracy przy wydobyciu kobaltu w Demokratycznej Republice Konga. Obie firmy uciekają od odpowiedzialności, jednak wybicie się tego tematu sprawi, że standardy pracy zostaną w Afryce znacząco podniesione. To także jedna z przyczyn wzrostu cen surowca.

Kopalnia Mutanda firmy Glencore w Demokratycznej Republice Konga
Kopalnia Mutanda firmy Glencore w Demokratycznej Republice Konga

Tesla wydaje się zatem gotowa na wymagające lata zanim technologia baterii nie zaliczy poważnej ewolucji. Elektromobilna transformacja ulic najbardziej rozwiniętych krajów świata może potrwać znacznie dłużej niż się to branży wydawało. To z kolei wkrótce może doprowadzić do pewnego kryzysu wśród wielu firm, które nakłady na rozwój technologii będą musiały zwiększyć, a na zwroty z inwestycji będzie trzeba poczekać bardzo długo.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News