Polskie firmy transportowe zostaną wyparte przez ukraińskie, tureckie i chińskie? UE odrzuciła nasze postulaty

Polskie firmy transportowe zostaną wyparte przez ukraińskie, tureckie i chińskie? UE odrzuciła nasze postulaty

Podaj dalej

Parlament Europejski odrzucił przygotowywane m.in. przez polskich eurodeputowanych poprawki do tzw. pakietu mobilności. Chodzi o regulacje forsowane przez Francję i Niemcy, które uderzą bezpośrednio w polskie firmy transportowe.

Wspomniane przepisy regulują wymagania wobec przewoźników. Oprotestowało je kilkanaście krajów, w tym Polska. Firmy transportowe, które były konkurencyjne dzięki cenom, teraz będą mogły stracić swój argument przez wzrost kosztów takiej działalności. Będzie to szansa dla przewoźników spoza UE, czyli przykładowo z Ukrainy, Białorusi, Turcji czy nawet Chin.

Dlaczego regulacje są dla nas niekorzystne?

Tiry w Europie
Tiry w Europie mogą coraz częściej być widywane na tablicach spoza UE

Przedsiębiorstwa transportowe zostaną objęte m.in. przepisami o delegowaniu pracowników. Kierowca nie będzie mógł spać w kabinie tylko w hotelu podczas dłuższej przerwy odpoczynkowej. Konieczna będzie także wyższa stawka minimalna. Same pojazdy będą z kolei musiały mieć droższe, cyfrowe tachografy trzeciej generacji (do 2024 r.). Ich obecność będzie obowiązkowa we wszystkich pojazdach dostawczych do 3,5 tony (na kursach międzynarodowych) do czerwca 2026 r.

Spore utrudnienia ma sprawić obowiązek powrotu pojazdu do kraju, w którym zarejestrowany jest przewoźnik raz na 8 tygodni. Zwłaszcza w przypadku firm, które operują na zachodzie Europy to duży cios, bowiem istnieje ryzyko, że tiry będą wracać puste. Nic nie dały argumentacje oparte o zbędną emisję CO2. Dodatkowo zostanie ograniczona możliwość wykonywania usług kabotażowych na terenie innego państwa (4-dniowy okres karencji).

Polscy przewoźnicy będą obarczeni większymi kosztami
Polscy przewoźnicy będą obarczeni większymi kosztami

Od kiedy zaczną obowiązywać niekorzystne przepisy?

Część regulacji z tzw. pakietu mobilności może wejść jeszcze w tym roku. W ciągu 20 dni od opublikowania ustawy zaczną obowiązywać przepisy dotyczące odpoczynku kierowców. Zapisy m.in. o delegowaniu pracowników, ograniczonym kabotażu czy obowiązkowych powrotach do kraju rejestracji zaczną funkcjonować po upływie 18 miesięcy od wejścia w życie aktu prawnego.

Polska zapowiedziała złożenie pozwu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ponieważ procedury podczas prac nad przepisami miały być sprzeczne z regulaminem Parlamentu Europejskiego. Apelowano także o odroczenie działań w tej sprawie na czas pandemii koronawirusa, która i tak już uderzyła w sektor transportowy. Jednak na wyrok TSUE będzie trzeba czekać nawet 2 lata.

Źródło: RMF FM

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News