PILNE: Od poniedziałku ceny paliw w Polsce powyżej 7 zł za litr. Polski ekspert tłumaczy czemu tak drogo i dlaczego to problem Rosji

PILNE: Od poniedziałku ceny paliw w Polsce powyżej 7 zł za litr. Polski ekspert tłumaczy czemu tak drogo i dlaczego to problem Rosji

Od poniedziałku ceny paliw w Polsce powyżej 7 zł za litr

Podaj dalej

Inwazja Rosji na Ukrainę boleśnie odbija się na rynku paliwowym. Ceny paliw w Polsce od poniedziałku wzrosną do 7 zł za litr. Znany polski ekspert wyjaśnił, dlaczego tak się dzieje oraz czemu obecna sytuacja to duże kłopoty dla Rosji.

Paliwo po 7 zł za litr już pewne

„Wzrost cen paliw to efekt eskalacji rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a co za tym idzie drożejącej ropy naftowej i osłabienia złotówki” – tłumaczy Rafał Zywert z BM Reflex. „W skali tygodnia hurtowe ceny diesla wzrosły 86 gr./l netto, benzyny natomiast 52 gr./l netto” – wskazuje analityk.

Ceny paliw w Polsce oszaleją
fot. stock.adobe.com – alexanderuhrin

W efekcie do wczoraj benzyna w Polsce kosztowała już 6,14 zł/l, a diesel 6,38 zł/l. „Do końca tego tygodnia średni poziom cen benzyny Pb95 oraz oleju napędowego może wzrosnąć do 6,20 zł/l oraz 6,50 zł/l” – przewiduje ekspert. Dobrych wieści nie ma także dla tankujących LPG, bowiem cena zbliża się do bariery 3 zł/l.

Jednak prawdziwa drożyzna nastąpi dopiero od poniedziałku. „Średnia cena benzyny Pb95 może osiągnąć poziom 6,50 zł/l, diesla natomiast 6,90 zł/l” – ostrzega Zywert. „Na części stacji paliw możemy niestety zobaczyć ceny diesla powyżej 7 zł/l. W krótkim okresie dalszych wzrostów cen paliw możemy nie obserwować, choć sytuacja jest bardzo zmienna i dynamiczna” – zapowiada analityk BM Reflex.

Z tą promocją Diesel w Polsce jeszcze taniej
fot. stock.adobe.com – Chinnabuth

Nie ma chętnych na rosyjską ropę

Kryzys wywołany przez Rosję zaczyna się dla niej odbijać czkawką. Obecnie rosyjska ropa naftowa ma problem ze znalezieniem odbiorców, ponieważ utrudniają to sankcje lub solidarność z Ukrainą. Problem może za chwilę dotyczyć aż 70 proc. normalnego eksportu. „W efekcie rosyjskie tankowce wracają do swoich portów, a rosyjskie firmy anulują przetargi na dostawy ropy naftowej i paliw, gdyż nie ma chętnych do licytacji” – zauważa Zywert.

Co ciekawe, ropy rosyjskiej zaczyna również unikać rynek azjatycki. Co prawda, Rosji na razie nie grozi całkowite naftowe embargo. Jednak wojna może na dłuższy czas odciąć kraj rządzony przez Władimira Putina od dawnych przychodów.

Źródło: www.reflex.com.pl

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News