Ogromny koncern motoryzacyjny przyznaje, że auta elektryczne to jednak pomyłka! Nie można się do nich zbliżać na 15 metrów

Ogromny koncern motoryzacyjny przyznaje, że auta elektryczne to jednak pomyłka! Nie można się do nich zbliżać na 15 metrów

Chevrolet Bolt pożar

Podaj dalej

Samochody elektryczne mają być jednym z narzędzi, które pomogą światu w redukcji emisji CO2. Okazuje się jednak, że pojazdy na prąd mogą być bardzo niebezpieczne ze względu na ryzyko pożaru baterii. Teraz w końcu jeden z ogromnych koncernów motoryzacyjnych przyznaje, że ich elektryk to klapa i należy go omijać w promieniu 15 metrów.

Dlaczego Bolt zaczął się palić

Sprawa wyszła na jaw po serii kilkunastu pożarów, które doprowadziły do samospalenia Chevroletów Bolt w USA. Co gorsza, ogień strawił nie tylko auta elektryczne, ale i te zaparkowane blisko. Wśród „ofiar” było m.in. Maseratti, dlatego koncern General Motors został wezwany do złożenia wyjaśnień. Winą za te wpadki obarczono LG, które dostarczyło baterie z wadą konstrukcyjną.

Spalony Chevrolet Bolt

W ogniwach problemem stał się pofałdowany separator, który po jakimś czasie może zetknąć ze sobą dwie elektrody. Początkowo wydawało się, że wystarczy nie ładować auta do pełna oraz go całkiem nie rozładowywać. Jednak potem okazało się, że elektryki od Chevroleta stwarzają zagrożenie pożarowe nawet podczas zwykłego postoju. To zmusiło General Motors do zwołania akcji serwisowej dla 140 tys. egzemplarzy modelu Bolt.

Upadek elektryka

Ryzyko pożaru jest na tyle wysokie, że niektórzy z użytkowników Chevroleta Bolt otrzymali kontrowersyjne zalecenie od GM. Początkowo apelowano, aby nie ładować samochodu bez kontroli, a po tym procesie wyjechać autem z garażu. Teraz niektórzy z właścicieli dostali jasną instrukcję, aby w mieście nie parkowali w odległości mniejszej niż 50 stóp (ok. 15 metrów). Wydaje się to absurdalne, ponieważ inni zmotoryzowani wcale nie muszą wiedzieć, że parkują obok elektryka.

Chevrolet Bolt EV

Naprawa wadliwych podzespołów może być długotrwała i kosztowna. Szacuje się, że GM musi wydać na akcję serwisową 1,8 mld dolarów (ok. 6,9 mld zł). To dodatkowo kłopot logistyczny, bowiem surowce potrzebne do budowy baterii można było wykorzystać na ogniwa do nowych aut. Tymczasem LG musi poświęcić się i wyprodukować odpowiednie baterie. GM liczy na to, że LG w możliwie wysoki sposób zdecyduje się na partycypowanie w kosztach.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News