No proszę! Zakaz Diesla zmieszany z błotem. Eksperci punktują dlaczego nowe przepisy nie mają prawa bytu

No proszę! Zakaz Diesla zmieszany z błotem. Eksperci punktują dlaczego nowe przepisy nie mają prawa bytu

Podaj dalej

Jeden z największych motoryzacyjnych rynków na świecie jest straszony przyspieszeniem zakazu Diesla i benzyny. Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson jest wielkim orędownikiem likwidacji sprzedaży samochodów spalinowych i forsuje ich deadline już na 2030 r. Branżowi eksperci nie pozostawiają jednak na tym planie suchej nitki.

Choć zmiany klimatu są po części winą używania aut spalinowych, to ewentualny zakaz ich sprzedaży wywołuje spore emocje. Zwłaszcza, jeśli zaplanowano go na tak istotnym rynku jak brytyjski, bowiem może to wywołać reakcję łańcuchową w Europie. Taki ruch miałby zmobilizować konsumentów do zakupu zeroemisyjnych aut elektrycznych. Jednak eksperci ostrzegają, że przyspieszenie zakazu Diesla i benzyny z 2040 na 2030 r. będzie strzałem w kolano.

Boris Johnson jest wielkim orędownikiem zakazu Diesla
Boris Johnson jest wielkim orędownikiem zakazu Diesla

Marzenia elektromobilnego lobby

Cały czas prowadzone są szczegółowe badania, aby przygotować trafne prognozy na przyszłość. Eksperci brytyjskiego AutoTrader nie mają cienia wątpliwości, że zakaz nie zadziała, jeśli ludzie z nieprzymuszonej woli będą woleć elektryka do spalinówki. Ich zdaniem najpóźniej w 2024 r. sprzedaż aut elektrycznych musiałaby wyprzedzić w statystykach obecnie dominującą technologię. – Przy obecnej trajektorii sprzedaży stanie się to dopiero w 2029 r. – ocenia Ian Plummer, dyrektor AutoTrader.

Znawcy tematu zauważają, że samochody elektryczne nie staną się szybko atrakcyjną opcją dla mas. Wpływa na to przede wszystkim cena zakupu, która może nawet wzrosnąć z powodu brexitu. Oczekuje się, że Brytyjczycy zapłacą o 30 proc. więcej za auto elektryczne niż klienci w Unii Europejskiej. Choć Wielka Brytania ma imponującą sieć stacji ładowania, to nadal ponad połowa badanych stwierdziła, że na wyspach nie ma wystarczającej infrastruktury. Inną sprawą jest długi czas ładowania.

Samochody elektryczne nie są wyborem dla mas
Samochody elektryczne wciąż nie są wyborem dla mas

Dlaczego ludzie nie rezygnują z Diesla i benzyny?

W świecie tak wielu niepokojów konsumenci trzymają się tego, co znają, zwłaszcza samochodów benzynowych – ocenia Plummer. To kolejny istotny cytat, ukazujący to, że elektromobilnej transformacji nie ułatwia pandemia koronawirusa. Dla większości elektryki przysparzają więcej pytań niż odpowiedzi. Samochody z silnikami Diesla i benzynowymi są sprawdzone i coraz bardziej ekologiczne. Zresztą odpowiedzialność za zmiany klimatu nie jest pierwszą myślą ludzi na świecie.

Owszem, na rynku pojawia się coraz więcej samochodów elektrycznych. Rządy wielu krajów organizują nawet systemy dopła, ale mimo to popyt konsumencki na elektryki znacząco nie wzrasta. Politycy muszą mieć świadomość, że dbałość o klimat musi odbyć się z użyciem technologii, którą zwykli ludzie będą pragnęli używać. Zmuszanie obywateli do zakupu EV może prędzej doprowadzić do wywiezienia na taczkach odpowiedzialnych za taki zakaz polityków.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News