"Jarek, czemu nie poleciałeś z bratem?". Czy taksówkarz ze Szczecina przesadził z wolnością słowa na swojej taryfie?

"Jarek, czemu nie poleciałeś z bratem?". Czy taksówkarz ze Szczecina przesadził z wolnością słowa na swojej taryfie?

Podaj dalej

Szczeciński taksówkarz stracił pracę w zatrudniającej go korporacji po tym jak umieścił na swoim samochodzie kontrowersyjny manifest polityczny.

Mężczyzna postanowił nakleić na swojego Mercedesa E220 CDI napis „Jarek, czemu nie poleciałeś z bratem„. Obok widniała grafika przedstawiająca samolot i drzewo. To dzieło to oczywiste nawiązanie do katastrofy smoleńskiej, w której zginął m.in. prezydent Lech Kaczyński.

Manifest jasno sugeruje, że jest to pytanie do prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego. Wiele osób było zszokowanych grafiką i napisem, uznając to za mowę nienawiści. Dla innych to zwyczajny przejaw wolności słowa. Wiele z tych opinii uzależnionych jest od faktyczne popierania lub nie partii rządzonej przez Jarosława Kaczyńskiego.

Granice wolności

Abstrahując od politycznych upodobań, taki manifest tylko z pozoru wydaje się być niegroźny. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że takie zamaskowane (śmieszno-straszne) pragnienie śmierci jakiegokolwiek polityka może być początkiem bardzo niebezpiecznych tendencji w walce politycznej.

Przekroczenie jednej granicy, stwarza precedens, który ułatwia przełamywanie kolejnych. Wolność słowa kończy się tam, gdy otwiera ona drogę do przerażających patologii. Dlatego też decyzja o zwolnieniu taksówkarza przez korporację wydaje się właściwa.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News