Jak nie urok, to sraczka. Dziki lampart wszedł sobie do fabryki Mercedesa i trzeba było robić wypad z baru

Jak nie urok, to sraczka. Dziki lampart wszedł sobie do fabryki Mercedesa i trzeba było robić wypad z baru

Lampart w fabryce Mercedesa

Podaj dalej

Branża motoryzacyjna w ostatnim czasie mierzy się z wieloma trudnościami w produkcji samochodów. Jak nie pandemia koronawirusa, to niedobory chipów lub wiązek. Okazuje się jednak, że producenci muszą zamykać fabryki z powodów, które nie śniły się ubezpieczycielom.

Niespodziewany gość

Najlepszym przykładem tego jest historia, która wydarzyła się tego miesiąca w zakładzie Mercedes-Benz w Indiach. Wydawało się, że będzie to kolejny dzień składania nowych merców Klasa C, E, S i CLA Coupé, a także SUV-ów GLA, GLC, GLE i GLS. Jednak na pracowników fabryki w Chakan padł blady strach, gdy zobaczyli, że po zakładzie przechadza się dziki lampart. Załoga szybko ewakuowała się z firmy i zamknęła fabrykę.

Na szczęście drapieżnik nikogo nie zaatakował, a na miejscu szybko pojawił się patrol Wildlife SOS. Jednostka wyspecjalizowanych weterynarzy uspokoili samca, który na oko miał 3 lata. Następnie wyprowadzono go z terenów fabryki Mercedesa i sprawdzono, czy nie potrzebuje pomocy medycznej. Lampart był cały i zdrowy, więc szybko wrócił swojego siedliska.

Lampartów ci tutaj dostatek

Akcja ratunkowa trwała w sumie cztery godziny, a zakład został zamknięty na sześć godzin. Nie jest jasne, w jaki sposób lampart znalazł się w fabryce, ale kompleks Mercedesa jest otoczony połaciami lasu. Warto wiedzieć, że stan ​​Maharasztra, w którym znajduje się fabryka, ma jedno z największych zagęszczeń lampartów na Ziemi. To sprawia, że ​​interakcje między lampartami i ludźmi są niestety powszechne na tym obszarze.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News