Ale palant! Kupił sportowego Mercedesa AMG A45. Godzinę później został zarekwirowany. Pójdzie na sprzedaż lub do niszczarki

Ale palant! Kupił sportowego Mercedesa AMG A45. Godzinę później został zarekwirowany. Pójdzie na sprzedaż lub do niszczarki

Podaj dalej

Pewien Brytyjczyk zapisze na karcie swojej niechlubnej historii jedną z najdroższych przejażdżek w życiu. Bezpowrotnie stracił swój samochód w zaledwie 60 minut od zakupu.

Historia wydarzyła się w miniony piątek, 15 maja w Heywood pod Machesterem. Świeżo upieczony nabywca 380-konnego Mercedesa AMG A45 (koszt używanego to ok. 20 tys. funtów, czyli ok. mniej więcej 100 tys. zł) nie zamierzał oswajać się ze swoją maszyną i od razu zafundował sobie ostrą jazdę ulicami miasta.

Krew nie dopłynęła z prawej nogi do mózgu

Pojazd przyspieszający od 0 do 100 km/godz. w 4,2 sekundy został jednak zauważony przez patrol policji. Podczas kontroli okazało się, że kierowca nie tylko mógł sobie darować piractwo drogowe, ale w ogóle jazdę tym egzemplarzem.

Nowy nabywca nie zdążył go nawet ubezpieczyć. W Wielkiej Brytanii to poważny kłopot, bowiem funkcjonariusze od razu rekwirują taki samochód. Co się z nim dzieje potem? Trafia na sprzedaż lub do niszczarki. Na wyspach zdarzały się już historie miażdżenia nawet supersamochodów.

Czy warto o takie przepisy w Polsce?

Trzeba przyznać, że odebranie samochodu to bardzo surowa kara dla pirata drogowego. Jest to dużo bardziej dotkliwe niż jakikolwiek mandat. Zwłaszcza dla bogaczy, których nie obchodzi wydatek za zbyt szybką jazdę lub bez uprawnień. Być może przyhamowałoby to niektórych „kozaków”.

Obecnie jednak ciężko sobie wyobrazić tak radykalną zmianę przepisów. Odbieranie własności prywatnej w Polsce nie jest tak łatwe, dlatego wymagałoby to zmian w wielu ustawach jednocześnie. Poza tym to decyzja niepopularna, dlatego nikt nie podniesie takiej debat przed wyborami, czyli pewnie nigdy.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News