22-latek myślał, że upalanie Hondy na ręcznym to drift. Śmieje się z niego cały internet i musi zapłacić ponad 2000 zł mandatu [WIDEO]

22-latek myślał, że upalanie Hondy na ręcznym to drift. Śmieje się z niego cały internet i musi zapłacić ponad 2000 zł mandatu [WIDEO]

Upalanie Hondy na ręcznym to nie drift

Podaj dalej

Młodzi kierowcy lubią adrenalinę za kierownicą, co często prowadzi do prób ryzykownych manewrów. Często zabierają się do nich kompletnie „bez głowy”, tak jak pewien 22-latek w Bydgoszczy. Młodzieniec myślał, że upalanie przednionapędowej Hondy na ręcznym to drift. Za swoją pomyłkę zapłaci teraz ponad 2000 zł mandatu.

Ręczny to za mało na drift

Do wspomnianego zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. 20 czerwca 2022 r. około 3:00 w nocy na opustoszały Stary Rynek w Bydgoszczy wjechał kierowca leciwej Hondy. Ze znanych tylko sobie powodów zaczął jeździć w kółko, żyłując małolitrażową jednostkę swojego strucla. Co jakiś czas zaciągał hamulec ręczny, aby na ułamek sekundy tylną oś wprawić w poślizg. Zapewne w jego głowie to już był drift.

Nie ma to jednak wiele wspólnego z prawdą. Za drift uznaje się bowiem jazdę w poślizgu kontrolowanym, a nie chwilową utratę przyczepności. Owa jazda w poślizgu, czyli ciągłe przemieszczanie się bokiem do przodu jest możliwa wtedy, gdy poślizg utrzymujemy dodawaniem gazu. Konieczny jest do tego napęd w tylnej osi pojazdu, którego w tej starej Hondzie nie było.

Jeździec bez głowy

Nie był to zatem żaden drift, a przejaw głębokiej głupoty. Robienie tego w niezabezpieczonym miejscu już nosi znamiona nieskalania myślą. Jeśli jednak dodamy do tego wykonywanie tych ewolucji pod okiem kamer monitoringu, to można już mówić o poważnych problemach z głową. W swoich chwilach uniesienia na ręcznym kierowca pewnie o tym nie myślał, ale to tylko udowadnia jaka pustka musi panować w jego głowie.

Monitoring pozwolił na szybkie ustalenie niedoszłego driftera. Okazał się nim 22-latek, któremu zarzucono niezastosowanie się do znaku „zakaz ruchu” oraz za stworzenie niebezpieczeństwa w ruchu drogowym. Ta kumulacja kosztowała go 11 punktów karnych i w sumie dwa mandaty na łączną kwotę 2020 złotych. Dodatkowo nagranie z jego marnych i naiwnych prób „driftu” udostępniono w sieci. 22-latek jest teraz pośmiewiskiem polskiego internetu, co być może będzie najdotkliwszą karą za niebezpieczne wybryki.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News