Tysiące samolotów-widmo lata bez ludzi nad Europą. Zimą 18 tys. takich lotów wykona sama Lufthansa

Tysiące samolotów-widmo lata bez ludzi nad Europą. Zimą 18 tys. takich lotów wykona sama Lufthansa

Lufthansa_lety_duchu_ilustracni_foto_02

Podaj dalej

W wielu miejscach na świecie – w tym oczywiście Polsce – kierowcy każdej zimy ryzykują mandat za samo uruchomienie silnika podczas skrobania zamarzniętych szyb. No bo wiadomo – zanieczyszczamy w ten sposób środowisko. To niesamowita hipokryzja jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że samoloty-widmo wciąż są na porządku dziennym. Tylko tej zimy Lufthansa wzbije w powietrze tysiące maszyn, które w sumie wykonają 18 tys. lotów bez nikogo, poza załogą na pokładzie. Można zatem postawić pytanie: po co robi nas się cały czas w konia z całym tym kryzysem klimatycznym? I przede wszystkim – po co te samoloty w ogóle latają znikąd, donikąd – bez kompletnie żadnego celu.

Puste loty to norma, bo takie są przepisy

Ostatnio od rana do wieczora mówi się o walce ze zmianami klimatycznymi. I łatwo można wywnioskować, że winni są tylko właściciele aut spalinowych. Wskazują na nie zarówno aktywiści, jak i politycy oraz hollywoodzkie gwiazdy, ale we wszystkich przypadkach jest to kompletna hipokryzja. Wystarczy uświadomić sobie, że jednym z krytyków samochodów spalinowych jest Leonardo DiCaprio. Nie przeszkodziło mu to jednak wyruszyć w ostatnim czasie w rejs jachtem, którego ślad węglowy odpowiada rocznej emisji CO2 niewielkiej wioski w Kazachstanie.

Kolejnym wielkim fanem samochodów ekologicznych i wszystkiego co jest z ekologią związane, który bardzo lubi robić sobie zdjęcia z Gretą Thunberg, jest Arnold Schwarzenegger. Ciekawe co młoda aktywistka powiedziała na temat wypadku, który były aktor spowodował kilka dni temu. Dla tych co nie wiedzą – skasował swoim wielkim GMC Yukonem, z 6,2-litrowyum V8 pod maską – Toyotę Prius.

Idziemy dalej. W tym miejscu warto przypomnieć lot szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, prywatnym odrzutowcem z Bratysławy do Wiednia. Słynąca ze swoich wypowiedzi i apeli odnośnie dbania o środowisko na kontynencie polityk, mogła niespełna 80-kilometrową trasę pokonać luksusową limuzyną. Byłoby taniej, być może szybciej, i przede wszystkim – bardziej eko. No ale po co, skoro można wsadzić cztery litery w prywatny samolot i na chwilę zapomnieć o swoich „zielonych” przekonaniach.

To jednak dopiero wierzchołek góry lodowej. Wystarczy np. wziąć pod uwagę, że w minioną sobotę do miejscowości Děčín w Czechach przypłyną rzeką statek, po brzegi wyładowany węglem. Surowiec pochodził z Australii, ponieważ przepisy UE spowodowały, że jego wydobywanie w Europie przestało być opłacalne. Zamiast tego lepiej „ciągnąć” go przez pół kuli ziemskiej.

Gdzie jest granica hipokryzji?

Jednak być może jeszcze jeszcze większy paradoks pojawia się w tych miesiącach, kiedy temperatury spadają poniżej zera. Rodzice, którzy wiozą swoje dzieci do szkół i  przedszkoli bardzo często w trakcie skrobania szyb zostawiają włączony silnik. To zrozumiałe – chcą ogrzać wnętrze, by ich pociechy po prostu nie marzły i nie zachorowały. Niestety postępując w ten sposób narażają się na mandat, ponieważ  samochody wytwarzają w ten sposób więcej CO2 niż podczas jazdy.

Jednak ci sami politycy, którzy zdecydowanie potępiają zanieczyszczanie środowiska w ten sposób, pozwalają „samolotom-widmo” latać w przestworzach bez celu. Są to rejsy, w których nie uczestniczy nikt, oprócz załogi samolotu, a maszyny nie wykonują absolutnie żadnego sensownego transportu.

Chodzi po prostu o konieczność wykorzystania co najmniej połowy przydzielonych im slotów na lotniskach, czyli interwałów startów i lądowań, które w przeciwnym razie linie lotnicze mogłyby stracić. To właśnie sloty zapewniają linii lotniczej prawo do korzystania z lotnisk w określonych godzinach, a wprowadzają je porty lotnicze obsługujące spory ruch, jak np. Heathrow lub z małą liczbą miejsc „do parkowania” jak np. greckie wyspy.

wizz air szczepienia zawieszenie lotów polska szef
fot. pixabay

Co więcej, sloty są przedmiotem handlu – za jeden z nich zapłacono w 2016 roku 75 mln dolarów. To nie jest błahostka. Tylko Lufhansa deklaruje, że w miesiącach zimowych wykona nawet 18 tys. takich lotów. A więc jednocześnie Bruksela promuje elektromobilność i karze kierowców mandatami za każdy wyemitowany niepotrzebnie gram CO2, jednocześnie pozwalając na dziesiątki tysięcy kompletnie bezcelowych, „pustych lotów”. To po prostu nie mieści się w głowie. A co ze śladem węglowym, zostawianym przez te puste samoloty? Oj tam, czepiamy się.

 

 

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News