To koniec - Skoda kończy produkcję bardzo popularnego modelu. Winna UE i nowe przepisy odnośnie emisji spalin

To koniec - Skoda kończy produkcję bardzo popularnego modelu. Winna UE i nowe przepisy odnośnie emisji spalin

Czyja jest Skoda? Czeska czy niemiecka?

Podaj dalej

Stało się. Unia Europejska poszła tak głęboko w lobbing aut stricte elektrycznych, że klęknąć przed nowymi regulacjami musieli nawet najwięksi. W tym Volsksvagen, a w zasadzie, to Skoda.

W 2005 roku Czechy zostały na Starym Kontynencie jedną z potęg motoryzacyjnych. Oprócz Skody, której siedziba znajduje się w Mlada Boleslav, u naszych południowych sąsiadów prężnie rozpoczęto produkcję Citroëna C1, Peugeota 107 i Toyoty Aygo. Wszystkie te trzy samochody otrzymały identyczną technologię i różniły się jedynie wyglądem nadwozia. Dziewięć lat później producenci samochodów zrzeszeni w TPCA (Toyota Peugeot Citroen Automobile) dokonali za porozumieniem stron znaczącego liftingu wszystkich modeli miejskich samochodów. Również jednogłośnie, nazwali je „drugą generacją”.

Co dalej z „mieszczuchami”?

Wszystkie wspomniane wyżej „mieszczuchy” były oparte na płycie podłogowej, która została wymyślona, stworzona, a następnie zaimplementowana prze Toyotę. Mowa oczywiście o projekcie TNGA (Toyota New Global Architecture). Na kanwie tej architektury powstają obecnie prawie wszystkie modele Japońskiego producenta. Istotą TNGA jest modułowość i wymienność elementów, zastosowana w budowie poszczególnych części, w łączeniu komponentów w podzespoły oraz w konstrukcji linii produkcyjnych w fabrykach. W architekturze TNGA powstały do tej pory platformy podłogowe, silniki, napędy hybrydowe oraz przekładnie. Tym samym na jednej linii produkcyjnej produkowane są modele takie jak Yaris, Gr Yaris, Prius, C-HR, Corolla, Lexus UX, Camry, Avalon, Lexus ES, RAV4, Highlander, Lexus LS, Toyota Crown i wodorowy Mirai – czyli dosłownie wszystko.

Czyja jest Skoda? Czeska czy niemiecka?

Wróćmy jednak do Skody. Po Aygo, oraz C1, Citigo to kolejny mały i tani samochód. Niestety jednak, nie cieszy się szczególną popularnością. Klienci w tym wyjątkowym segmencie wybierają zdecydowanie częściej Aygo i C1. Z tego względu Skoda nie kwapi się zbytnio, żeby wydać następcę modelu Citigo. Dlaczego? No cóż – bo to po prostu nie ma sensu ekonomicznego. Koszt samochodu spełniającego wszystkie normy emisji spalin byłby zbyt wysoki, aby można go było sprzedać za rozsądną cenę. Potwierdzają to słowa szefa Citroëna Vincenta Cobée, według którego wymiana modelu Citigo jest obecnie „prawie niemożliwa”.

 „Faktem jest, że jeśli weźmiemy pod uwagę wartość rezydualną i koszty operacyjne, to w zasadzie mamy ekwiwalent cenowy Citroëna C3. A w przypadku leasingu cena byłaby prawie dokładnie taka sama.” – powiedział Cobée,

Cobée wprost wymienia jako powód głównie coraz ostrzejsze normy emisji spalin, które praktycznie wykluczają w przyszłości segment małych aut miejskich. W zasadzie oznacza to, że jeśli szukasz malutkiego auta do miasta, które to będzie jeszcze w stanie zabrać pięcioosobową rodzinę na obiad, to będziesz musiał poszukać używek w segmencie „B”.

Naszym zdaniem

Cóż, pozostaje tylko podziękować Brukseli. Najwyraźniej politycy dalej nie zdają sobie sprawy z tego, że że trzycylindrowy samochód o wadze 854 kilogramów jest mniejszym obciążeniem dla środowiska, niż na przykład dwutonowa, sześciocylindrowa hybryda typu plug-in. Żegnaj Citigo…

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News