Sprawa "instrybutora" została zakończona. Wiemy już co tam się stało, oraz dlaczego policjanci poniosą konsekwencje [WIDEO]

Sprawa "instrybutora" została zakończona. Wiemy już co tam się stało, oraz dlaczego policjanci poniosą konsekwencje [WIDEO]

Podaj dalej

Jeszcze kilka tygodni temu tą sprawą żyła cała Polska. Nagranie z kuriozalnej „akcji” na stacji benzynowej w Rymaniu błyskawicznie obiegło sieć i stało się hitem Internetu. Teraz postępowanie wyjaśniające w sprawie „instrybutora” zostało w końcu zamknięte.

„W instrybutor nie szczel…! „

Ta śmieszno-straszna sytuacja miała miejsce 29 lutego na stacji benzynowej w Rymaniu w woj. zachodniopomorskim. Wezwani do przeprowadzenia interwencji funkcjonariusze lokalnej policji przybyli na miejsce, i nie za bardzo wiedzieli co mają właściwie robić. Nic dziwnego – widząc takie „ekscesy” też byśmy nie wiedzieli. Pewna dama pomyliła stację paliw z planem filmu „Szybcy i Wściekli”. Najpierw kompletnie zdemolowała sklep stacji, a następnie omal nie rozjechała swojego partnera, który w międzyczasie pouczał policjantów co mają robić, aby unieszkodliwić wybrankę swojego serca.

KIEROWCO! KUP LETNIE OPONY I ODBIERZ BON NA 120 PLN

Tak jak kazał, tak robili. W pewnym momencie jeden z mundurowych wyciągnął broń i zaczął strzelać w okolice kół. Policyjna interwencja była tak niezdarna, że przypadkowy człowiek krzyczał do funkcjonariusza, żeby przypadkiem nie strzelił w dystrybutor (na filmie nazwanym „instrybutorem”). Niestety – mimo niewielkiej odległości od pojazdu, żaden pocisk nie sięgną celu, a kobieta w amoku odjechała – triumfalnie przy tym trąbiąc.

Jak się okazało, Pani siedząca tego wieczora za kierownicą BMW była pod wpływem marihuany oraz amfetaminy. 37-latka po zażyciu środków najpierw pokłóciła się ze swoim partnerem, a następnie dostała ataku paniki, którego efektem było to, co wszyscy mogliśmy zobaczyć na pamiętnym nagraniu.

Konsekwencje dyscyplinarne

Podinspektor Alicja Śledziona, rzecznik prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie powiedziała dla TVN, że interwencja została poddana „wnikliwej analizie”. W trakcie dochodzenia wykazano, że użycie broni było zasadne i zgodne z przepisami. Analiza interwencji ma być natomiast wykorzystywana na szkoleniach dla policjantów, aby w przyszłości nie dochodziło do tego typu błędów.

Funkcjonariusze, którzy byli w tym czasie na służbie poniosą jednak konsekwencje dyscyplinarne. Ujawniono bowiem, że pojawiły się problemy na poziomie komunikacji patrolu z dyżurnym jednostki. Ponadto niepoprawnie wypełniono zapisy interwencji w służbowym notatniku.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News