Ma legendarne auto, ale jeździ nim na co dzień. Silnik wytrzymał już 644 tys. km bez żadnych napraw [ZDJĘCIA]

Ma legendarne auto, ale jeździ nim na co dzień. Silnik wytrzymał już 644 tys. km bez żadnych napraw [ZDJĘCIA]

Honda_NSX_1990_ilustracni_foto_01

Podaj dalej

Główną cechą aut sportowych bez wątpienia jest to, że ich prowadzenie to prawdziwa bajka. Mało kto jednak używa takich pojazdów na co dzień. Nie ma się co temu dziwić – koszty eksploatacji są z reguły ekstremalnie wysokie, a w przypadku awarii czy wypadku trzeba bardzo głęboko sięgnąć do kieszeni. Jednak właściciel pojazdu o którym za chwilkę przeczytacie, ma do tego tematu zupełnie inne podejście.

Ayrton Senna też ją miał

Honda NSX to obok Toyoty Supry jedna z największych japońskich legend motoryzacyjnych. Nie mówimy oczywiście o aktualnie dostępnym na rynku modelu hybrydowym typu plug-in. Co to, to nie – ten samochód to naszym zdaniem jakaś kompletna pomyłka. Mamy na myśli oczywiście oryginalny wariant z lat ’90, przy rozwoju którego pomagał nie kto inny, jak sam Ayrton Senna. Legendarny brazylijski kierowca Formuły 1  pod koniec 1989 roku, kiedy Honda dostarczała jednostki napędowe do Formuły 1 dla zespołu McLaren, został poproszony o pomoc w dopracowaniu auta.

Konkretnie chodziło o ocenę oraz usprawnienie zawieszenia. Sugestie, które Senna przekazał inżynierom spowodowały, że Honda NSX pod względem stabilności, łatwości prowadzenia i zwrotności – w tamtych czasach mogła być wzorem dla Porsche czy Ferrari, których samochody były przecież znacznie droższe i… znacznie bardziej awaryjne.

Jak się okazuje, Hondy NSX produkowane w tamtych latach są nadzwyczaj pancernymi samochodami. Potwierdza to jeden z właścicieli – niejaki Sean, który na Instagramie wspomniał o swojej NSX. Jego egzemplarz w październiku tego roku pokonał 643 600 km. Sean kupił samochód siedemnaście lat temu, kiedy ten miał na liczniku 112 630 km. Od tego czasu zaczął go używać na co dzień. Z tego wynika, że rocznie pokonuje swoją Hondą średnio około 32 000 kilometrów. Kilkakrotnie podróżował po Stanach Zjednoczonych, a podczas najdłuższej podróży przejechał aż 1300 km.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Sean (@lonewolfdrifter)

Jak przekonuje, trzylitrowa jednostka napędowa jest oryginalna i do tej pory nigdy jeszcze nie uległa awarii. Właściciel zdradził też, że oprócz felg i sportowego wydechu, nie ingeruje prawie w ogóle w swój pojazd. A jeśli trzeba coś wymienić – jak np. elementy zawieszenia – to zawsze stawia na oryginalne podzespoły, które produkowane były jeszcze w latach ’90. O ile oczywiście uda się takie znaleźć. Bez dwóch zdań – takie podejście, to my szanujemy!

 

 

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News