Ktoś kupił nowego Wartburga i ukrył go w stodole. Ten samochód jest fabrycznie nowy, ma nawet folię na siedzeniach! [GALERIA]

Ktoś kupił nowego Wartburga i ukrył go w stodole. Ten samochód jest fabrycznie nowy, ma nawet folię na siedzeniach! [GALERIA]

Wartburg_353_1983_nejety_prodej_03

Podaj dalej

Takie odkrycia zdarzają się na prawdę ekstremalnie rzadko. Kiedy jednak już do nich dochodzi, świat motoryzacji staje się zdecydowanie bogatszy, a fani motoryzacji przecierają oczy ze zdumienia. To właśnie jedna z takich wyjątkowych historii.

Samochód o którym za chwilę przeczytacie (i który za chwilę również zobaczycie) nigdy nie był właściwie używany i do dziś nie został pozbawiony ochronnej folii na siedzeniach. Kiedyś wyśmiewana czarna owca i brzydkie kaczątko motoryzacji stała się, przynajmniej pod względem wartości, pięknym białym łabędziem. Ale zacznijmy od początku.

Dawna scena samochodowa NRD była najszerzej reprezentowana przez dwie marki – Trabant i Wartburg. Co jednak najciekawsze, w swoim czasie, czyli w latach 70. i 80. były to najlepsze i najmniej awaryjne samochody w bloku wschodnim. A nawet jeśli coś się zepsuło, większość usterek można było usunąć samodzielnie.

Jedyny taki egzemplarz

Jeśli chodzi o Wartburga, to zdecydowanie najbardziej znany u nas był model 353, czyli ewolucja dawno przestarzałego modelu 311. Do napędu 353 użyto znanego z poprzednika dwusuwowego silnika o mocy maksymalnej 45 KM, który pozwalał na osiągnięcie prędkości maksymalnej rzędu 130 km/h, przy średnim zużyciu paliwa 8-9,5 l / 100 km. W dzisiejszych czasach te wartości mogą wydawać się śmieszne, jednak w tamtych latach nikt nie narzekał w myśl przysłowia „na bezrybiu i rak ryba”.

I chociaż w większości przypadków samochody te były często wyśmiewane, znalazły też swoich zwolenników. I dopiero właśnie tutaj zaczyna się ta opowieść. W 1983 roku pewien obywatel NRD kupił Wartburga 353, a następnie zaparkował go w swoim garażu. Sęk w tym, że przez kolejne 38 lat ten samochód nie opuścił nawet na chwilę miejsca, w którym został zaparkowany. Dzięki temu dzisiaj można kupić ten wyjątkowy pojazd. Nomen omen pojazd, który wygląda po prostu idealnie, dokładnie tak, jakby został wyprodukowany wczoraj.

Auto nadal ma w środku fabryczne zabezpieczenia ochronne w postaci przezroczystej folii. Ale to nie wszystko, dosłownie każdy element tego samochodu wygląda nienagannie. Wnętrze, silnik, podwozie, karoseria – dosłownie każdy centymetr wystawionego w serwisie eBay Wartburga 353 jest w doskonałej kondycji. Jest tu nawet oryginalna apteczka z lat osiemdziesiątych.

Niestety, wszystkich chętnych na zakup tej maszyny może odstraszyć cena. Właściciel życzy sobie co najmniej 28 400 euro, czyli w przeliczeniu kosmiczne 130 tys. zł. To ogromna suma jak na samochód, który był przestarzały 10 lat przed powstaniem, a co dopiero 38 lat później. Ale można na to spojrzeć również z innej strony – to auto bez wątpienia wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju, unikatowe, jedyne takie na świecie i co za tym idzie – egzemplarz niemal muzealny.

GALERIA

fot: eBay

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News