Kolega zniknął na dyskotece, więc pojechali szukać go na komendzie. Wszyscy byli kompletnie pijani

Kolega zniknął na dyskotece, więc pojechali szukać go na komendzie. Wszyscy byli kompletnie pijani

Podaj dalej

Ludzka głupota nie zna granic. To powiedzenie idealnie oddaje kuriozalną sytuację, która miała miejsce w nocy z soboty na niedzielę w Płocku.

Nieszczęścia chodzą parami

W minioną sobotę po godzinie 2 w nocy, do Komendy Miejskiej Policji w Płocku weszło kilku pijanych mężczyzn, którzy szukali kompana. Jak twierdzili – mężczyzna nagle zniknął z dyskoteki. Pomyśleli, że na pewno został zatrzymany przez policję, więc czym prędzej pojechali to sprawdzić. Na miejscu okazało się, że panowie nawet nie są w stanie podać jego pełnych danych, bo ledwo trzymali się na nogach. Dobrze, że pamiętali chociaż imię. Kiedy okazało się, że ich kolegi nie ma na komisariacie, postanowili wrócić na imprezę.

Policjanci zauważyli, że panowie udali się wprost do zaparkowanego przed budynkiem samochodu. Na szczęście funkcjonariusze w porę uniemożliwili im wyjazd z jednostki.

Pani chyba pomyliła alkomat z czymś innym. Ten film wygrywa internety

Prowadzący auto 29-latek w rozmowie z policjantami przyznał, że wsiadł za kierownicę mimo, że wcześniej wypił sporo alkoholu. Badanie alkomatem nie pozostawiło wątpliwości – 2 promile w organizmie. Chwilę później okazało się, że mężczyzna nie posiada też uprawnień do kierowania pojazdami, a samochód, którym podróżował nie jest ubezpieczony, jak i również nie posiada aktualnych badań technicznych. Teraz mężczyzna odpowie za jazdę bez wymaganych uprawnień i pod wpływem alkoholu.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News