Przetestowali nowy fotoradar i wyłapali ponad 23 000 kierowców przekraczających prędkość

Przetestowali nowy fotoradar i wyłapali ponad 23 000 kierowców przekraczających prędkość

fotoradar zdjęcie fotoradar zdjęcie kierowców

Podaj dalej

Pomimo wysokich mandatów wciąż wielu kierowców ma przepisy za nic i notorycznie ich nie przestrzega. Z pomocą przychodzi wówczas montaż urządzenia, jakim jest fotoradar. Strach przed gwarantowaną karą skutecznie studzi zapały kierowców, którzy chętnie cisną pedał gazu nawet tam, gdzie nie można. Przynajmniej tych polskich.

Zainstalowali nowy fotoradar, ale takiego wyniku się nie spodziewali

Przejazdy przez lokalizacje, w których ograniczenia prędkości są znaczne, wymagają od kierowców prawdziwej determinacji. Zwłaszcza gdy ograniczenie zakłada dopuszczalną prędkość zaledwie 30 km/h. Niektórzy twierdzą, że to sprawdzony sposób na zatory na drogach i prędkość 30 km/h jest jedynie dobra dla elektrycznych hulajnóg.

Instalacja nowego fotoradaru na prośbę mieszkańców brytyjskiego Plymouth potwierdza ten fakt. Wystarczył okres testowy urządzenia do pomiaru prędkości, by wyłowić 23 500 kierowców, którzy nie zastosowali się do znaków z ograniczeniem prędkości. Co biorąc pod uwagę, że mandat za to przewinienie wynosi ponad 5 000 złotych, oznacza spory zastrzyk gotówki do miejskiej kasy.

mandat-z-fotoradaru dla kierowców

Zamiast mandatów szkolenia dla kierowców

Próba nowego fotoradaru, jak trwała 8 tygodni miała na celu podnieść świadomość kierowców, by uniknęli problemów w momencie, kiedy zacznie oficjalnie działać. Stanie się to już w przyszłym tygodniu.

Na wąskiej drodze z ograniczeniem prędkości do 30 km/h można stracić 500 zl mandatu, co nie przeszkadzało kierowcom ignorować oznaczenie. Tylko podczas pierwszych 24 godzin testu uwieczniono na zdjęciach ponad 1100 przekraczających prędkość kierowców.

Kamerę zainstalowano, uwzględniając prośby lokalnych mieszkańców o podjęcie środków gwarantujących uspokojenie ruchu. Wiadomo, że prędkość jest ważnym czynnikiem w liczbie poważnych kolizji i śmiertelnych obrażeń. Dlatego Rada Miasta zdecydowała się przychylić do prośby mieszkańców.

Przyłapani na łamaniu prawa kierowcy mogą liczyć na taryfę ulgową. Trafią na kurs edukacyjny, ale tylko wtedy, gdy nie ukończyli go w ciągu ostatnich trzech lat. Pozostali muszą się liczyć z mandatem w wysokości 100 funtów i trzema punktami karnymi. Ci, którzy znacznie przesadzili z prędkością mogą trafić przed oblicze sądu.

konfiskata samochód prędkość
fot. pixabay

Nie wszyscy uważają, że to dobry pomysł na spowolnienie kierowców

Program kosztował 230 000 funtów, z czego 190 000 funtów pozyskano z funduszu aktywnego podróżowania Departamentu Transportu. Rada Miasta Plymouth chce w ten sposób zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom, z czym nie do końca zgadza się jeden z posłów. Uważa, że tak drastyczne ograniczenie prędkości jest śmieszne i gwarantuje znaczne utrudnienia w przepływie ruchu.

Minister ds. Możliwości Brexitu i Sprawności Rządu powiedział, że kierowcy powinni móc żyć własnym życiem, odnosząc się do ograniczeń prędkości. Powiedział: „limity dwudziestu mil na godzinę są śmieszne.

„Ogólnie to mikrokosmos polityki: sondaże sugerują, że coś będzie popularne, a gdy się to zastosuje w praktyce, tak nie jest. Ludzie powinni mieć swobodę prowadzenia własnego życia tak dalece, jak to możliwe bez ingerencji rządu” – powiedział magazynowi Sunday Times.

W lutym tego roku Transport for London ogłosił, że wprowadzi nowe ograniczenia prędkości do 20 mil na godzinę na czterech drogach wokół Londynu. Do roku 2024 takie oznakowanie stanie na ponad 200 kilometrach dróg. Obecnie ograniczenie prędkości do 30 km/g obowiązuje na 80 km dróg wokół Londynu.

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News