Polscy kierowcy nagminnie to robią na drogach. Policja teraz chętnie z tego korzysta- dają mandat na 500 zł, ale to niejedyny problem

Odkąd sięgać pamięcią zawsze istnieli kierowcy z kategorii ciekawskich, którzy lubili dokumentować to, co dzieje się na drogach. Dziś rozwój technologii pozwala wszystko rejestrować z pomocą telefonów i udostępniać szerszej publiczności. Nie wszyscy wiedzą, że ciekawość to pierwszy stopień- do ukarania mandatem.

policja mandat kierowców prawo kierowcy
Podaj dalej

Kierowcy na to muszą uważać policja zawsze to wykorzysta

Wszyscy ciekawscy kierowcy, którzy lubią dokumentować napotkane po drodze zdarzenia drogowe, muszą uważać. Raz, że w przypadku bycia bezpośrednim świadkiem wypadku muszą udzielić pomocy poszkodowanym, dwa, że za ciekawość mogą zostać ukarani.

Ciekawscy, którzy przejeżdżając obok miejsca wypadku lub kolizji robią zdjęcia i nagrywają jego skutki telefonem, stanowią świetną opcją dla podreperowania państwowego budżetu. Policja ze względu na coraz większą skalę zjawiska chętnie wykorzystuje chęć kierowców do zaistnienia w mediach.

policja mandat dla kierowcy
pixabay

Mandat na 500 zł i aż 12 punktów karnych

Chęć zaistnienia w mediach społecznościowych to prawdziwa pułapka na ciekawskich kierowców. Dokumentowanie zdarzeń drogowych z telefonem w ręku to według przepisów mandat na 500 zł i 12 punktów karnych. Stawka kary i wysokość punktów karnych znacznie wzrosły wraz z nowym taryfikatorem. Co oznacza, że do utraty prawa jazdy będzie sporo bliżej.

To dlatego, że pomimo faktu, że korzystanie z telefonu podczas jazdy jest zabronione, kierowcy wciąż to robią. Tymczasem podczas jazdy mogą z niego korzystać tylko za pomocą zestawu głośnomówiącego. Co oznacza, że policja niebiorąca bezpośrednio udziału w zdarzeniu może wykorzystać ten fakt i ukarać tych kierowców, którzy przejeżdżając, rejestrują obrazy i wideo swoim telefonem. Takie sytuacje nie należą do rzadkich.

Chętni na dokumentowanie wydarzeń na drodze mogą to robić jedynie, jeśli uda im się bezpiecznie zatrzymać. Każda utrata koncentracji za kierownicą, to potencjalnie kolejne zdarzenie drogowe. Zdarzały się sytuacje, kiedy funkcjonariusze musieli obsłużyć dwa zdarzenia jednocześnie. Dlatego za kierownicą nie można być influencerem. To karane i niebezpieczne dla innych kierowców.

NIE PRZEGAP

W tej sytuacji kierowcy parkujący „ekonomicznie” dostaną mandat. Brak egoizmu 1 listopada kosztuje 100 zł i 1 punkt karny

 

Przeczytaj również