Od sierpnia nowe opłaty dla tysięcy kierowców. Dopłacą krocie do swoich samochodów

Posiadacze starszych samochodów mają w perspektywie nowe dodatkowe opłaty, które staną się dla nich obowiązkowe już w sierpniu. Dla niektórych z nich koszty korzystania z samochodu na dojazdy do pracy zmienią się nie do poznania. W rezultacie ucierpią na tym ich budżety domowe. Być może wielu w tej sytuacji rozważy pozostawienie auta w garażu albo jego sprzedaż. Tylko co w przypadku tych, dla których samochód stanowi ważny element do prowadzenia biznesu?

kierowcy oplaty za emisje LEZ
Podaj dalej

To zupełnie nowe finansowe obciążenie – dopłacą ponad 130 zł tylko za  pójście do pracy

Właściciele starszych samochodów na olej napędowy i benzynę stoją w obliczu wyboru, czy wnosić codziennie wysokie opłaty za możliwość wyjazdu do pracy własnym samochodem, czy z niego zrezygnować. Wielu rozważy zapewne ich sprzedaż. Ci, których ten problem jeszcze nie dotyczy, też powinni się na nie przygotować. Wprowadzanie nowych ekologicznych opłat nie jest nowością. Pojawiają się licznie w wielu obszarach Europy. To jedynie kwestia czasu, gdy przyjdzie sporo dopłacać do samochodu.

Korzystanie z samochodu spalinowego ze względu na duży nacisk na ekologię już jest piętnowane w Wielkiej Brytanii. Opłaty to część strategii, która ma być argumentem na pozbycie się samochodu, bądź zmianę na bardziej ekologiczny. Im szybciej kierowcy postawią na czystsze pojazdy, tym lepiej dla ich kieszeni. Wysokich opłat uniknąć się nie da.

W miejscach, gdzie takie opłaty wprowadzono, kierowcy już gorzko żałują, że starsze samochody posiadają. To dlatego, że oprócz kosztów paliwa dojazd do pracy kosztuje ich codziennie ekstra 67 zł. Jeśli na przykład osoba pracuje, jako złota rączka zyskując 200 zł za usługę, to 67 zł musi odliczyć za sam dojazd do klienta. To rzecz jasna oprócz paliwa. Dlaczego tak się dzieje? Nad koniecznością uiszczania opłat czuwa całodobowy monitoring. Od sierpnia obejmie on działaniem kolejne obszary i tysiące kierowców.

mandaty dla kierowców za DPF i AdBlue
Freepik

Takie opłaty albo mandaty – innego wyjścia nie ma

Od sierpnia taka danina będzie obowiązkowa przed wjazdem do nowych stref wolnych od diesla w Londynie. Wielka strefa zajmie wówczas ogromną część miasta chętnie odwiedzanego przez turystów.  W rezultacie należy się spodziewać, że takie opłaty za wjazd do stref  wliczą w cenę swoich usług m.in. taksówkarze i właściciele wielu firm świadczących jakiekolwiek usługi.

Kierowcy nie mają wyjścia, bo brak opłaty to mandat. Zupełnie nie jest opłacalny, bo wyniesie znacznie więcej. Kamery monitoringu w strefach ULEZ przypilnują wszystkich, którzy nie płacą. Konieczność uiszczania daniny w wysokości 25 funtów (ponad 130 zł) za swój starszy samochód zacznie obowiązywać po 29 sierpnia. Jaki konkretnie? Za jazdę samochodem dopłacą kierowcy pojazdów z normą Euro 4 dla benzyny i Euro 6 dla diesla.

Wiadomo już, że ekologiczne rozwiązania burmistrza pozbawiają kierowców części środków do życia. Za pojazdy niespełniające środowiskowych kryteriów, przyjdzie zapłacić 12,50 GBP (67,13 zł). Pracujący na zmiany wniosą drugie tyle. To dlatego, że koniec nocnej zmiany wypada w dniu następnym, więc płacą podwójnie.

Zmiana samochodu zawsze wiąże się ze sporym wydatkiem. Fakt pojawiania się stref wolnych od spalinowców spowodował, że te bardziej eko podrożały. Wprowadzony program dopłat do złomowania starszych samochodów nie pozwala zaś na zakup nowszego. Kierowcy musieliby dopłacać z własnej kieszeni. Nie każdego na to stać. Ekologia skaże więc wielu kierowców na transport publiczny, a przedsiębiorców zmusi do podniesienia kosztów usług. W rezultacie strefy eko wpłyną na zasobność portfeli wszystkich – nie tylko kierowców. Czytaj także: Ten znak to mandatowy rekordzista w wakacje. Przez niego polscy kierowcy tracą sporą gotówkę, a nawet prawo jazdy

 

Przeczytaj również