Kupiony węgiel z e-sklepu PGG za niecałe 1000 zł za tonę- nie dotarł do domu, a pieniędzy nie ma

Kupiony węgiel z e-sklepu PGG za niecałe 1000 zł za tonę- nie dotarł do domu, a pieniędzy nie ma

Kupiony węgiel z e-sklepu PGG za niecałe 1000 zł za tonę- nie dotarł do domu, a pieniędzy nie ma

Podaj dalej

Zakup surowca na opał to dziś marzenie wielu Polaków, a węgiel krajowych producentów jest najbardziej poszukiwany ze względu na cenę i jakość. W związku z tym, że sezon grzewczy coraz bliżej, od kilku miesięcy usiłują go zakupić w e-sklepie PGG. Niestety ze względu na duże zainteresowanie niewielu go dostaje.

Zakup się udał, ale węgla nie dostały

Jak się okazuje zakup węgla w e-sklepie oprócz tego, że niewątpliwie jest powodem do radości, może być przyczyną problemów. Jak pisze Dziennik Wschodni, producent, pomimo że wysłał klientkom potwierdzenie zakupu i numery zamówień to towaru nie wydał. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że poniosły dodatkowe koszty w postaci opłacenia firmy transportowej. Dlaczego tak się stało?

Mieszkanki gminy Końskowola zamówiły węgiel na przełomie lipca i sierpnia w ilości 5 ton jeszcze w atrakcyjnej cenie niecałych 900 zł za tonę. Kiedy czekały na realizację opłaconego zamówienia, niespodziewanie otrzymały wiadomość mailową od PGG, że zamówienia anulowano. W związku z tym domagały się wyjaśnień zaistniałej sytuacji. Te okazały się równie zaskakujące.

PGG jak czytamy na łamach DW, początkowo twierdziła, że otrzymało z adresów mailowych klientek wiadomości z prośbą o anulowanie zamówień na węgiel. Po jakimś czasie pracownicy spółki wyznali, że skasowali zamówienia na podstawie wiadomości otrzymanych z innych adresów- podobnie brzmiących do tych, z jakich korzystały klientki e-sklepu. Niestety pomimo ewidentnego błędu ze strony firmy PGG, węgla klientkom nie zapewniło.

cd. tekstu pod grafiką

Tani węgiel za jedyne 1400 zł za tonę. Oto gdzie bez żadnych problemów Polacy go kupują

Węgiel też nie dotarł, ale pieniędzy za transport nie ma

Poszkodowane kobiety, które zamówiły węgiel na opał, opłaciły  firmę transportową, która domagała się zapłaty z góry za transport 10 ton surowca. Kosztowało je to 1320 zł. Kiedy zamówienie każdej z nich anulowano, producent zwrócił klientkom koszt zakupu 5 ton węgla. Kiedy tego samego domagały się od firmy transportowej, do zwrotu pieniędzy nie doszło. Firma stwierdziła krótko, iż opłacone środki pieniężne za transport „nie podlegają zwrotowi”.

W rezultacie mieszkanki gminy Końskowola zwróciły się o pomoc do policji w Puławach, a funkcjonariusze pracują nad sprawą. Niewątpliwie PGG ma również problem, jeśli luki w zabezpieczeniach pozwalają na taką sytuację.

– Musimy przeanalizować tę sytuację pod kątem naszych kanałów bezpieczeństwa. Jeśli faktycznie anulowaliśmy zamówienia na podstawie wiadomości otrzymanych z fałszywych adresów, możemy te panie przeprosić. Mieliśmy już różne kłopoty z oszustami, ale z tego rodzaju problemem zetknęliśmy się po raz pierwszy. Ze swojej strony na pewno będziemy chcieli szczegółowo wyjaśnić, co się stało i wzmocnić nasze zabezpieczenia. Jesteśmy również otwarci na współpracę z policją – mówi Tomasz Głogowski, rzecznik prasowy PGG cytowany przez Dziennik Wschodni.

Być może się mylimy, ale wydaje się oczywistym, że skoro do zamówienia doszło, a pomyłka wynika ze strony nieuważnych pracowników firmy, to klientkom należy się coś więcej niż przeprosiny. Zwłaszcza że nie da się nimi palić w piecu zimą. Oszustw jest coraz więcej i Polska Grupa Górnicza ma z nimi coraz częściej do czynienia. Kto i w jakim celu miałby podrabiać adresy mailowe zamawiających, by zamówienia anulować? Miejmy nadzieję, że wyjaśnieniem tej sprawy zajmą się organy ścigania i specjaliści IT producenta węgla.

Anulowanie zamówień w okresie, gdy zakup taniego surowca jest na wagę złota, nie powinno mieć miejsca. W tym przypadku obie panie wydały pieniądze, a węgla jak nie miały tak nie mają. Zapobiec oszustwom można śledząc informacje na stronie polskiego producenta węgla. Zakup surowca jest możliwy jedynie we wtorki i czwartki online, w e-sklepie producenta.

Nawet blisko 4000 zł. Tyle wyniosą dopłaty dla posiadających kaloryfery w mieszkaniach i garażach w blokach

 

Przeczytaj również

Redakcja WRC News

Redakcja WRC News